Mam na imię
Monika, mam 39 lat. W ZK jestem od lipca 2020, w sumie do odbycia kary zostały
mi jeszcze 23 miesiące ☹.
Bardzo liczę na to, że będzie mi dane wyjść na wolność wcześniej. Jestem
blondynką średniego wzrostu z niebieskimi oczami.
Z natury
jestem pogodnym człowiekiem, znam swoją wartość. Mimo tego, że znalazłam się
tutaj, nie jestem złym człowiekiem. Jeden błąd, jedna nieprzemyślana decyzja i
jestem tu, gdzie jestem. Nie lubię mówić, pisać o sobie, ale może z czasem się
otworzę i opowiem coś więcej.
Przygotowania
No i stało
się, jestem w więzieniu. W miejscu, do którego nikt nie chce trafić. W 2019
roku zapadł prawomocny wyrok, z którym miałam rok, żeby się oswoić, przygotować
psychicznie na to, co mnie czeka. Miałam też czas na to, żeby dowiedzieć się
jak tu jest, co trzeba mieć ze sobą, żeby przetrwać „przejściówkę”, co wolno
zabrać z wolności, no i najważniejsze, pozamykać sprawy zawodowe i przygotować
rodzinę na czas mojej nieobecności.
Zaczęłam od
przeczytania książek dostępnych na rynku, które dotyczą polskich osadzonych. Z
nich dowiedziałam się, że osadzone to w większości normalne kobiety, które
próbują ułożyć sobie życie i wcale nie szukają awantur. Potem przyszedł czas na
internet i YouTube. Obejrzałam wszystkie filmy dotyczące więzień w Polsce,
jednak na temat więzień kobiecych nie ma za wiele materiału.
Z czasem
udało mi się poukładać sobie w głowie, że to nie koniec świata, że nie umieram,
że nikt mnie nie zabije, więc dam sobie radę. Buszując w internecie odkryłam
blog „W kratkę”, kopalnia wiedzy dla początkujących. Poczytałam cały, wszystkie
wpisy i komentarze. Przestałam się bać dziewczyn z więzienia, przynajmniej
tych, które pisały na blogu 😊
SENSYMILLA
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Zdaję sobie sprawę, że społeczeństwo w ostatnich latach bardziej
zainteresowało się – być może też dzięki mediom, które są wszechobecne,
interesują się sprawami dotyczącymi więzień, więźniów i życiu za kratami –
nami, osadzonymi.
Nie umiem sobie jednak odpowiedzieć do końca na nurtujące mnie pytanie:
czy to za sprawą szukania sensacji, czy za sprawą ciekawości, czy za sprawą
nas, tu osadzonych kobiet i naszych historii?
Wiele z nas na bloga pisze na luźne tematy, czując obawę przed krytyką,
jaka na nas spadnie, gdy opowiemy całą swoją historię. Nie uzewnętrzniamy się
do końca. Każdy człowiek, nieważne czy po tej, czy po tamtej stronie muru,
skrywa jakąś tajemnicę.
Jako odbiorcy bloga wiecie tyle, ile my się odważymy Wam zdradzić.
Kiedy opowiadamy o swoim dniu w celi – co jest dla nas dniem powszednim – dla
Was pewnie jest nie do pomyślenia, że można niektóre zasady znosić. Tu nie ma
się wyboru. I czasem myślę, że nawet „wolności słowa”- choć sąd wydając wyrok
nam tego nie zabrał. Jedyne, co zabrał, to wyśnioną i wymarzoną przez większość
z nas WOLNOŚĆ.
Czy da się przywyknąć do tego miejsca? Osadzić się w jakiś schematach?
Ja na to pytanie odpowiem tak: da się to tolerować, zaś w pełni zaakceptować
nigdy.
Moim sposobem na przetrwanie w tym miejscu jest cierpliwość. Uczę się
jej każdego dnia. Staram się o to, aby nie przesiąknąć tym miejscem.
Chciałabym, gdy będę po tamtej stronie muru, aby moi najbliżsi mnie
poznali. Żebym wreszcie mogła żyć bez stresu i olbrzymiego strachu, jaki mi
towarzyszył, gdy sprawy związane z wyrokiem nabierały tempa.
Straszne jest to, kiedy kładziesz się u boku ukochanego myśląc tylko o
tym, czy jutro nie zawali się twój cały świat. Czy wszystko nie legnie w
gruzach. Więzienie to ciągła walka. Nie z innymi, lecz z samym sobą. Test, który
trwa dni, miesiące, lata. Czujesz ciągle czyjś oddech za plecami, jakąś obawę o
to, co się wydarzy. Gryziesz się w język w sytuacji, kiedy masz rację. Tak dla
dobra sprawy. Czy stajesz się przez to osobą słabą? Nie! Pokazujesz tym samej
sobie, jaka jesteś silna i dzielna. Mój spokój – Twoja racja!
Najgorsze, co tu doskwiera, to tęsknota. Robisz sobie bilans i okazuje
się, ile tak naprawdę straciłaś. Czasem ten bilans jest druzgocący. Bo po
wyjściu nie da się żyć, jakby nigdy nic się nie stało. Jedyne co można, to
starać się, aby jakoś to bliskim wynagrodzić.
Blondi
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Wielu ludzi zastanawia się, po co przez Sądy czy
Zakłady Karne w ogóle udzielają je skazanym. Z jakiej racji jakiś gangster,
złodziej, morderca, oszust…, chodzi po ulicach wśród normalnych ludzi, skoro w
tym czasie powinni siedzieć w więzieniu. Wszystkie te środki czemuś służą, postaram się wytłumaczyć to w miarę sensownie.
♦♦♦
Przepustka – wersja kodeksowa: skazanemu wyróżniającemu się dobrym zachowaniem w czasie odbywania kary mogą być przyznawane nagrody. Nagroda może być również przyznana skazanemu w celu zachęcenia go do poprawy zachowania. Jedną z form nagrody jest zezwolenie na widzenie bez nadzoru poza obiektem Zakładu Karnego na okres nieprzekraczający 30 godzin jednorazowo oraz zezwolenie na opuszczenie ZK bez dozoru na okres nieprzekraczający 14 dni.
A teraz moja wersja
Dla mnie przepustka to furtka do świata, którego
już nawet dobrze nie pamiętam (jestem tu od 2000 r.). W tym czasie hitem były
pierwsze telefony komórkowe na kartę 😊.
Przepustka to odbudowa relacji z rodziną, bo na
razie jestem tylko córką i siostrą od wielu lat w więzieniu, nie w domu, nie na
wspólnym obchodzeniu świąt, nie przy wspólnych rodzinnych problemach i wielkich
wydarzeniach.
Przepustka to też przyzwyczajenie się do ulic
pełnych anonimowych ludzi, środków transportu a nawet kupowania biletów (bo
słyszałam, że robi się to teraz za pomocą urządzeń a nie kiosków), sklepów,
płatności bezgotówkowych i spacerów przed siebie a nie w kółko.
Przepustka to ponowna nauka życia – rozmowy w
urzędach, załatwianie spraw, których nie robiłam od wielu lat.
♦♦♦
Przerwa w karze – wersja kodeksowa: sąd penitencjarny może udzielić przerwy w karze, jeżeli przemawiają za tym ważne względy rodzinne lub osobiste.
Moja wersja
Przerwa w karze to są dzieci, które psychicznie
sobie nie radzą z sytuacją w której zostały postawione i tylko ten rodzic,
który tak nagle zniknął z niewiadomego powodu może to wykorzystać.
Przerwa w karze to możliwość załatwienia
spotkania z pozostawionym zwierzątkiem, czy mieszkaniem,
za które rośnie zadłużenie. To również załatwienie
opieki dla osób, które tego potrzebują, gdy mnie nie będzie.
♦♦♦
Warunkowe przedterminowe zwolnienie – wersja kodeksowa: sąd może warunkowo zwolnić skazanego z odbycia reszty kary, tylko wówczas gdy jego postawa, właściwości i warunki osobiste, okoliczności popełnienia przestępstwa oraz zachowanie po jego popełnieniu i w czasie odbywania kary uzasadniają przekonanie, że skazany po zwolnieniu będzie stosował się do orzeczonego środka karnego lub zabezpieczającego i przestrzegał porządku prawnego w szczególności nie popełni ponownie przestępstwa.
Moja wersja
To dla mnie szansa na nowy początek, który jest
szybszy niż koniec kary. Kiedy jestem gotowa do odbudowy życia jakie mi
pozostało (a wiek jest przeszkodą np. do pracy), kiedy wykluczenie społeczne,
technologiczne jest mniejsze niż będzie gdy kara się skończy. Każdy dzień poza
ZK to zysk, zwłaszcza dla tych, którzy karę otrzymaną mają podyktowaną nie
tylko sprawiedliwością a także np. opinia publiczną (takie wyroki zawsze są
wyższe) lub dla tych, którzy w ogóle nie
powinni ich mieć a mają. Z nami są takie przypadki.
♦♦♦
Niestety wiele osób skazanych nie korzysta z
wymienionych przeze mnie środków. Czy to
dobrze? Moim zdaniem nie. To wszystko powinno być aktywne, w końcu z jakiegoś
powodu ktoś mądry to wszystko wymyślił, a z jakiego? Każdy z tych środków ma
pomóc skazanemu w powrocie do społeczeństwa.
Odbycie kary czyli odsiadka od deski do deski
nie zawsze przynosi ze sobą coś dobrego.
Gdy kara się kończy i stajesz za bramą bez
przygotowania (bo siedzenie wieloletnie upośledza w człowieku pewne
zachowania), z zadłużonym mieszkaniem lub eksmisją, bez pracy z dziećmi w domu dziecka i wieloma innymi
problemami nawarstwionymi tak bardzo, że wydają się nie do pokonania, możesz
zrezygnować zanim podniesiesz stopę, by dać pierwszy krok.
Przepustki, przerwy w karze i warunkowe
zwolnienia są po to by góry zamieniać w pagórki, żeby lepiej było ponownie
wystartować.
MONIKA
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Miałam zamiar odpisać na ten temat konkretnie do jednej osoby, ale wydaje mi się, że mogę szerzej – a nawet nie tyle mogę, co powinnam. Różnie można oceniać to, co dzieje się w zakładach karnych pod kątem zajęć kulturalnych. Wg mnie – całe szczęście, że coś się w ogóle ruszyło i całe szczęście, że o tym się zaczęło mówić. Może to wszystko co robimy nie jest na solidnym poziomie artystycznym, ale dobrze, że znaleźli się tacy ludzie, którzy, po pierwsze – chcą nam pokazywać, czym się zajmują i po drugie – chcą przychodzić do skazańców i oddawać im swój czas. Kiedy ktoś patrzy na filmik, o którym mówi Blaupunkt, to może widzi przemówienia, pioseneczki i malowanie płotka, ale dla osób, które w tym uczestniczą i patrzą z perspektywy skazanej – to impreza na jakiej nie było cię od lat i nawet samo to czyni takie spotkanie wyjątkowym. Jeżeli chodzi o dostęp do różnego rodzaju zajęć, które organizuje dla nas „Dom Kultury”, to jest tego sporo – a że uczęszcza garstka dziewczyn, to już nieistotne. Nie jesteśmy wybrane przez wychowawcę, same bardzo dobrowolnie zgłosiłyśmy się do różnych projektów. Oddział, w którym jesteśmy liczy ponad setkę osób ( + / – ), w zależności od sezonu. 🙂 I w sumie zapisać się i uczęszczać może każda chętna. No i tu jest psikus – bo chętnych jest tyle, ile widać na załączonym obrazku ( = filmiku ). Nikt na siłę tu nikogo za kłaki nie zaciągnie. Jeżeli ktoś woli leżeć cały dzień na łóżku i gapić się w sufit lub obserwować współosadzone – to jej wybór. Ludzie albo są ciekawi nowych doświadczeń, albo nie. Zdarza się – i to niezbyt często niestety – że przyjdą raz lub dwa, aby uznać zajęcia za nieinteresujące i zrezygnować. Może gdyby udział miał wpływ na przepustki lub przedterminowe zwolnienie, to tłumy waliłyby drzwiami i oknami (wtedy to i pleksa nie byłaby pewnie przeszkodą :)). Osoby, które korzystają z zajęć – ta garstka – robią to dla siebie i w sumie to uważam, że im mniej czasem oznacza tym więcej. 🙂