Zdaję sobie sprawę, że społeczeństwo w ostatnich latach bardziej
zainteresowało się – być może też dzięki mediom, które są wszechobecne,
interesują się sprawami dotyczącymi więzień, więźniów i życiu za kratami –
nami, osadzonymi.
Nie umiem sobie jednak odpowiedzieć do końca na nurtujące mnie pytanie:
czy to za sprawą szukania sensacji, czy za sprawą ciekawości, czy za sprawą
nas, tu osadzonych kobiet i naszych historii?
Wiele z nas na bloga pisze na luźne tematy, czując obawę przed krytyką,
jaka na nas spadnie, gdy opowiemy całą swoją historię. Nie uzewnętrzniamy się
do końca. Każdy człowiek, nieważne czy po tej, czy po tamtej stronie muru,
skrywa jakąś tajemnicę.
Jako odbiorcy bloga wiecie tyle, ile my się odważymy Wam zdradzić.
Kiedy opowiadamy o swoim dniu w celi – co jest dla nas dniem powszednim – dla
Was pewnie jest nie do pomyślenia, że można niektóre zasady znosić. Tu nie ma
się wyboru. I czasem myślę, że nawet „wolności słowa”- choć sąd wydając wyrok
nam tego nie zabrał. Jedyne, co zabrał, to wyśnioną i wymarzoną przez większość
z nas WOLNOŚĆ.
Czy da się przywyknąć do tego miejsca? Osadzić się w jakiś schematach?
Ja na to pytanie odpowiem tak: da się to tolerować, zaś w pełni zaakceptować
nigdy.
Moim sposobem na przetrwanie w tym miejscu jest cierpliwość. Uczę się
jej każdego dnia. Staram się o to, aby nie przesiąknąć tym miejscem.
Chciałabym, gdy będę po tamtej stronie muru, aby moi najbliżsi mnie
poznali. Żebym wreszcie mogła żyć bez stresu i olbrzymiego strachu, jaki mi
towarzyszył, gdy sprawy związane z wyrokiem nabierały tempa.
Straszne jest to, kiedy kładziesz się u boku ukochanego myśląc tylko o
tym, czy jutro nie zawali się twój cały świat. Czy wszystko nie legnie w
gruzach. Więzienie to ciągła walka. Nie z innymi, lecz z samym sobą. Test, który
trwa dni, miesiące, lata. Czujesz ciągle czyjś oddech za plecami, jakąś obawę o
to, co się wydarzy. Gryziesz się w język w sytuacji, kiedy masz rację. Tak dla
dobra sprawy. Czy stajesz się przez to osobą słabą? Nie! Pokazujesz tym samej
sobie, jaka jesteś silna i dzielna. Mój spokój – Twoja racja!
Najgorsze, co tu doskwiera, to tęsknota. Robisz sobie bilans i okazuje
się, ile tak naprawdę straciłaś. Czasem ten bilans jest druzgocący. Bo po
wyjściu nie da się żyć, jakby nigdy nic się nie stało. Jedyne co można, to
starać się, aby jakoś to bliskim wynagrodzić.
Blondi
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Wielu ludzi zastanawia się, po co przez Sądy czy
Zakłady Karne w ogóle udzielają je skazanym. Z jakiej racji jakiś gangster,
złodziej, morderca, oszust…, chodzi po ulicach wśród normalnych ludzi, skoro w
tym czasie powinni siedzieć w więzieniu. Wszystkie te środki czemuś służą, postaram się wytłumaczyć to w miarę sensownie.
♦♦♦
Przepustka – wersja kodeksowa: skazanemu wyróżniającemu się dobrym zachowaniem w czasie odbywania kary mogą być przyznawane nagrody. Nagroda może być również przyznana skazanemu w celu zachęcenia go do poprawy zachowania. Jedną z form nagrody jest zezwolenie na widzenie bez nadzoru poza obiektem Zakładu Karnego na okres nieprzekraczający 30 godzin jednorazowo oraz zezwolenie na opuszczenie ZK bez dozoru na okres nieprzekraczający 14 dni.
A teraz moja wersja
Dla mnie przepustka to furtka do świata, którego
już nawet dobrze nie pamiętam (jestem tu od 2000 r.). W tym czasie hitem były
pierwsze telefony komórkowe na kartę 😊.
Przepustka to odbudowa relacji z rodziną, bo na
razie jestem tylko córką i siostrą od wielu lat w więzieniu, nie w domu, nie na
wspólnym obchodzeniu świąt, nie przy wspólnych rodzinnych problemach i wielkich
wydarzeniach.
Przepustka to też przyzwyczajenie się do ulic
pełnych anonimowych ludzi, środków transportu a nawet kupowania biletów (bo
słyszałam, że robi się to teraz za pomocą urządzeń a nie kiosków), sklepów,
płatności bezgotówkowych i spacerów przed siebie a nie w kółko.
Przepustka to ponowna nauka życia – rozmowy w
urzędach, załatwianie spraw, których nie robiłam od wielu lat.
♦♦♦
Przerwa w karze – wersja kodeksowa: sąd penitencjarny może udzielić przerwy w karze, jeżeli przemawiają za tym ważne względy rodzinne lub osobiste.
Moja wersja
Przerwa w karze to są dzieci, które psychicznie
sobie nie radzą z sytuacją w której zostały postawione i tylko ten rodzic,
który tak nagle zniknął z niewiadomego powodu może to wykorzystać.
Przerwa w karze to możliwość załatwienia
spotkania z pozostawionym zwierzątkiem, czy mieszkaniem,
za które rośnie zadłużenie. To również załatwienie
opieki dla osób, które tego potrzebują, gdy mnie nie będzie.
♦♦♦
Warunkowe przedterminowe zwolnienie – wersja kodeksowa: sąd może warunkowo zwolnić skazanego z odbycia reszty kary, tylko wówczas gdy jego postawa, właściwości i warunki osobiste, okoliczności popełnienia przestępstwa oraz zachowanie po jego popełnieniu i w czasie odbywania kary uzasadniają przekonanie, że skazany po zwolnieniu będzie stosował się do orzeczonego środka karnego lub zabezpieczającego i przestrzegał porządku prawnego w szczególności nie popełni ponownie przestępstwa.
Moja wersja
To dla mnie szansa na nowy początek, który jest
szybszy niż koniec kary. Kiedy jestem gotowa do odbudowy życia jakie mi
pozostało (a wiek jest przeszkodą np. do pracy), kiedy wykluczenie społeczne,
technologiczne jest mniejsze niż będzie gdy kara się skończy. Każdy dzień poza
ZK to zysk, zwłaszcza dla tych, którzy karę otrzymaną mają podyktowaną nie
tylko sprawiedliwością a także np. opinia publiczną (takie wyroki zawsze są
wyższe) lub dla tych, którzy w ogóle nie
powinni ich mieć a mają. Z nami są takie przypadki.
♦♦♦
Niestety wiele osób skazanych nie korzysta z
wymienionych przeze mnie środków. Czy to
dobrze? Moim zdaniem nie. To wszystko powinno być aktywne, w końcu z jakiegoś
powodu ktoś mądry to wszystko wymyślił, a z jakiego? Każdy z tych środków ma
pomóc skazanemu w powrocie do społeczeństwa.
Odbycie kary czyli odsiadka od deski do deski
nie zawsze przynosi ze sobą coś dobrego.
Gdy kara się kończy i stajesz za bramą bez
przygotowania (bo siedzenie wieloletnie upośledza w człowieku pewne
zachowania), z zadłużonym mieszkaniem lub eksmisją, bez pracy z dziećmi w domu dziecka i wieloma innymi
problemami nawarstwionymi tak bardzo, że wydają się nie do pokonania, możesz
zrezygnować zanim podniesiesz stopę, by dać pierwszy krok.
Przepustki, przerwy w karze i warunkowe
zwolnienia są po to by góry zamieniać w pagórki, żeby lepiej było ponownie
wystartować.
MONIKA
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
PRZYZWOITOŚĆ – Człowiek powinien być wierny sobie. To moje sumienie cicho dyskretnie ogłasza co jest.
Przez ostatnie lata bardzo się zmieniłam. Jak minęła trzydziestka zmieniła się mentalność. Przez edukację podniosła się moja samoświadomość, moje własne „JA” rozrosło się, ale nie tłamsi innych ludzi, tylko zaczyna z nimi współżyć.
Poznałam
różne mechanizmy rządzące tym światem. Też bardzo poszerzyło się moje
postrzeganie ludzi, bo wiem, czego mogę się spodziewać, dlaczego moje
zachowanie np. budzi w niektórych niechęć, a tamto budzi współczucie, czy
jakieś uczucie pozytywne, lubienie czy właśnie zaufanie.
Tą
gówniarę (siebie) z przeszłości to bym związała, zakneblowała i ją biła miesiąc
czasu, bo była straszna. Brakowało jej jakiegokolwiek wyznacznika moralności,
uważałam że jestem najmądrzejsza, chociaż nic nie wiedziałam. Byłam straszna.
Jakieś tam zero wrażliwości, nastawiona tylko i wyłącznie na „JA”. Nie byłam
nastawiona, żeby cokolwiek dać od siebie, tylko cały czas brać, brać, brać. No
i te wszystkie negatywne cechy nadal są we mnie. Są one stłamszone, ale nie
zabite i się odzywają co pewien czas.
Jestem
narkomanką. Wiem, że nie mogę ćpać. Jedna kreska i całe najgorsze zło, jakie we
mnie siedzi, wychodzi na wierzch. Wychodowane zło w człowieku nigdy nie
przestaje istnieć. Można je jedynie stłamsić. W każdym człowieku jest zło i
dobro. W zależności od tego, jaką mamy sytuację, to z nas wychodzi zło albo
dobro.
Różnice
społeczne i brak socjalizacji powoduje, że rodzą się złe uczynki. A każdy zły
uczynek, każdy, to jest jak kula śniegowa. Nie muszą to być złe uczynki, takie
bardzo spektakularne czy wielkie np. kradzież batonika, drugiego batonika,
później kradzieże czegoś tam, później spotyka się rówieśnika, uderza się go w
twarz, żeby mu zabrać buty i to jest taki efekt kuli śniegowej. To narasta,
narasta i w pewnym momencie rzeczywiście jesteśmy na równi, albo nawet w
niektórych wypadkach jesteśmy wyżej w tej drabinie społecznej niż zwykli
ludzie. Ja mówię tutaj o nas przestępcach. Boją się nas zwykli ludzie, mamy
więcej pieniędzy, więcej czasu, fajniejsze samochody. Wszystko jest elegancko,
tylko że każdy zły czyn zabija w środku nas człowieczeństwo i chruzgocze
blokady moralne. Ja jestem zdania, że z niektórymi blokadami moralnymi się
rodzimy. Chociażby rodzimy się z tym, żeby nie zabijać drugiego człowieka, bo
widzimy w drugim człowieku samego siebie. No ale te blokady są miażdżone,
chruzgotane i później można w bardzo łatwy sposób przekroczyć granicę, z której
już teoretycznie nie ma powrotu. To że nie mamy barier, nie czyni nas ludźmi
silnymi w pewnym sensie.
Oczywiście
że miałam poczucie, że źle robię, ale uznałam, że doznałam w dzieciństwie tyle
krzywd od społeczeństwa, że teraz ja mu się odpłacam.
Nie mam
hamulców. Nie mam. Podchodzę do wszystkiego zdroworozsądkowo. Hamulec, to jest
strach. Większości przypadków ja nie boję się kogoś zabić, nie boję się ukraść,
nie boję się komuś złamać ręki, nie boję się więzienia. Wielu rzeczy się nie
boję. Ale nie robię tego, bo wiem że to jest złe i nie chcę tego robić. Ale już
nie mam naturalnego hamulca, nie mam tego lęku który mnie hamuje. To jest tylko
i wyłącznie moja decyzja, że tego nie robię. Poza tym każdy człowiek posiada
jakiś stopień empatii, przyzwoitości. I całe zło, jakie kiedykolwiek
wyrządziłam ludziom, wraca do mnie i wiem, że poniszczyłam niektórym ludziom
życie. Zrobiłam straszne rzeczy. I źle mi z tym. I nie chcę się już więcej tak
czuć i nie chcę, żeby ludzie przeze mnie tak czuli, ponieważ dochodzi do mnie
ich ból.
W wieku
17 lat zaczęłam odczuwać pustkę w moim życiu, a w wieku 19 poznałam swojego
„niedoszłego” męża w którym się zakochałam bardzo. Ale niestety, nie byłam dość
rozwinięta emocjonalnie i zaprzepaściłam ten związek i się rozstaliśmy.
Według
mnie kobieta i mężczyzna są równi sobie. Każdy mężczyzna który próbuje się
wzbić ponad kobietę, jest zwykłym szowinistą. I to dotyczy również kobiet,
które próbują być ponad facetem. Jesteśmy wszyscy ludźmi. Mamy te same
pragnienia, obowiązki, te same prawa. Z tym że różnie je wykorzystujemy.
Wiadomo że facet z racji tego, że jest inaczej zbudowany łatwiej jest mu
pracować gdzie trzeba siły. Natomiast kobiety mają predyspozycje do tego, by
robić kilka rzeczy na raz: Mamy niesamowitą podzielność uwagi czego facetom
brakuje. Ale są jednak pewne różnice między nami. I tutaj wchodzi w życie
szacunek. Uszanować to, że mamy własne ograniczenia. I nie piętnować ich, to
jest chyba najważniejsze, żeby między ludźmi był szacunek. Nie ma ludzi złych i
dobrych. Są dobre i złe uczynki.
Bardzo
jestem związana z rodziną. Mam braci, rodziców, siostry i tam szukam pomocy.
Kocham moich braci (1 św. Pamięci) i moje siostry. To jest krew z mojej krwi i
jeżeli im się coś dzieje złego, to ja to odczuwam, jakby to działo się mi.
Jeżeli oni przeżywają szczęście, raduje się z nimi. No, nie wyobrażam sobie
życia bez nich.
Chciałabym,
żeby życie nie było tak skomplikowane. Zdaje mi się że życie przeznaczyło mi
drugie miejsce. ZAWSZE, ktoś jest zawsze przede mną. Nie raz mam ochotę w tym
biegu, podciąć komuś nogę. Ale nie zrobię tego, bo nie wolno. A nie raz mam
taką ochotę, żeby być pierwszą – ale to jest takie nieprzyzwoite.
EVELINE
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Powiązani pajęczyną zależności pociągamy przez niewidzialne sznureczki
i jesteśmy przez innych pociągani.
Kusimy i jesteśmy kuszeni. W rodzinie, szkole, zakładzie pracy i Zakładzie Karnym. Parada forteli i manipulacji trwa. Nawet w relacji z ukochaną osobą nie potrafimy zrezygnować ze sztuczek, wciąż szlifujemy sztukę wpływania, stroimy fochy, kokietujemy seksem, robimy kocie oczka, igramy uczuciami. Jak? Po co? Jakim kosztem?
Manipulacja, to talia kart, w której wszyscy oszukują. Jedni, by
wygrać, inni, by nie przegrać. Większość z nas wierzy, że miłość jest
przeciwieństwem manipulacji, bezpiecznym schronieniem przed gierkami ludzi.
Uważam, że to tylko złudzenie, bo nie ma skuteczniejszej metody niż
manipulowanie innymi ludźmi. Tu mamy pole do popisu, granie na uczuciach,
przyjaźni. Im bliższa osoba, tym łatwiej grać. Poruszamy kimś, jak marionetką.
Po czasie nić zmienia się w ,,smycz’’, na której trzymamy drugą osobę.
Wystarczy zrobić minę aniołka, podarować jakiś prezent i uśmiechając się czule,
a już budzą się w nas emocje. Zastanawiam się czy to też manipulacja? Być może,
choć niekoniecznie. Na pewno manipulacja zaczyna się wtedy, gdy robi się to
celowo, skłania drugą osobę do czegoś, czego prawdopodobnie nigdy nie
zrobiłybyśmy spontanicznie, same z siebie. Nie jesteśmy świadome, że wodzi się
nas za sznurki. Każdy potrafi manipulować. Robimy kocie oczka, które
zniewalają, przytulamy się i tak naprawdę czegoś oczekujemy lub stawiamy sprawę
jasno, z przekorą udając łagodne, miłe, jak pluszowe misie. Gdy to nie przynosi
efektu, to wywołujemy kłótnię, wywierając presję, że źle się czujemy. Gdy to
też nie działam, to automatycznie obniża się poczucie wartości, ale to też gra.
Im niższe poczucie własnej wartości, tym więcej manipulacji.
Zastanawiam się jaka jest przyczyna, że każdy z nas ma w sobie chęć
manipulacji drugą osobą? Trudno odpowiedzieć? Widocznie jest potrzeba, ale czy
potrzebna?
H.S.
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Dla
kogoś, kto tu nie był, ten świat jest niezrozumiały.
Często
zasady, które tu panują, nie są dla człowieka z zewnątrz akceptowane przez jego
mentalne pojmowanie. Ktoś kiedyś napisał „Wraz z przekroczeniem bramy kończy
się Twoje życie” – to prawda, tu zaczyna się życie inne, nieznane, oparte na
regulaminie, przepisach, zasadach, oparte na samotności wśród nieznanych ci
osób. Często myślimy o ludziach z tamtej strony bramy, marzymy o miejscach w
których bywaliśmy. Wspominamy czasy, kiedy jechaliśmy do domu na wigilię i
dzielenie się opłatkiem z rodziną.
Czas
stanął, choć pozornie płynie dla nas, ludzi zamkniętych w ZK. Czym jest 5 –
minutowy telefon przy 1440 minutach w ciągu jednej doby. 1440 minut ma doba,
nasi bliscy żyją każdego dnia tyle, że dla nich czas jest dłuższy, więcej
dzieje się też w ich życiu. W ciągu doby robią coś, przeżywają, doświadczają, a
w ciągu 5 minut nie są w stanie streścić tego, co spotkało ich wczoraj.
Zamknięci, odcięci od życia, pozbawieni wrażliwości, wiedzy. Wiedzy życia o
swojej rodzinie. Dla osób, które są po raz pierwszy w ZK i dla ich rodzin,
wiele rzeczy jest niezrozumiałych, dziwnych. My, osadzeni, jak i nasi bliscy,
musimy dostosować się do zasad na pozór „jasno określonych”, niemniej jednak
dziwnych. Jak radzić sobie z osadzeniem, z tęsknotą, z uczuciami? Dobre
pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Cały regulamin opiera się na
tym, co można, a czego nie można, co można powiedzieć, a czego nie. Ale wśród
tylu zasad, nakazów, zakazów – nie ma słowa o uczuciach, o tym jak przestać
tęsknić, o tym jak w 5 minut przegadać wczorajszy dzień. Dzień za dniem leci,
minuta za minutą mija, myślami za bramą jestem, próbując nabyć umiejętności
jasnowidzenia, aby wiedzieć, co moja córcia robi, co mój syn je na obiad –
próbuję uparcie nabyć umiejętności joginów, aby móc być obok tych, o których
myślę całe dnie. I tak dzień po dniu, odliczam minuty od telefonu do telefonu,
24h zaliczone. Jutro SKYPE, no i telefon, w sobotę do mamy zadzwonię, w
niedzielę do taty i syna. Co dzień zbieram okruszki informacji o mojej
rodzinie. I tę tęsknotę ukajam dźwiękiem głosu mojego syna. Jedno słowo, ton
jego głosu, mojego ojca, mówi mi o tym jak się czuje, co go dziś spotkało czy
miał udany dzień. Ton głosu mojego dziecka kryje tyle informacji… czego tu
brak? Ich bliskości, możliwości bycia obok, kiedy radują się i płaczą, kiedy
osiągają sukcesy i kiedy przegrywają…
Regulamin – zimna strona kary
AKSAMITKA
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Dziwne miejsce. Szyny i pociąg są
wszystko wydaje się być w porządku. Tylko czemu się tak denerwuję? Idę z
bagażem. Przy wejściu miły człowiek
prosi mnie o bilet. Grymasi, że tak późno zgłosiłam się – przecież pociąg
niedługo odjedzie… sprawdza mi bagaże. Po co? Może ustawa jakaś weszła? Penie
antyterrorystyczna! Cholera – zabrał mi żel do kąpieli i szampon!!! Mówi, że
dostanę inne. OK. Może fajniejsze – liczę na firmowe pamiątki z podróży 🙂
Zapakowałam niezbędne ubranie,
trochę kosmetyków – przecież tak do końca nie wiem co mi w tej podróży będzie
potrzebne. Ale ten peron? Jeden, krótki, wąski PERONKA.
Wchodzę do pociągu. Z sympatyczną
Panią Konduktorką szukamy wolnego miejsca. O! Sleeping tu jest! Każdy przedział
to kilkuosobowa, słodka kuszetka. Łóżeczka są piętrowe, trochę wąskie, ale
pościelone. Kocyki nie najpiękniejsze, ale na krótką podróż wystarczy. Ręczniki
z przemyślanym logo: AŚ-ZK. Mhm… jakiś nowy przewoźnik?!? Na razie nie
przychodzi mi nic do głowy… nie znam. Wchodzę do przedziału. Dziwne!!! Same
kobiety!!! Siedzą i każda na swoim łóżku. Trochę to wygląda jakby na pryczach
siedziały w jakimś Areszcie Śledczym albo Zakładzie Karnym, albo innym więzieniu…
Zagaduję współpasażerki… Dialogu na
razie nie ma… Nie chcą gadać… Ruszamy! Pociąg się toczy jak „żółw ociężale” …
Pani Em
Tytułem wyjaśnienia PERONKA –
korytarz więzienny wzdłuż którego znajdują się cele i więzienne pomieszczenia
socjalne.
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
„Mam tak samo jak Ty, Miasto
moje, a w nim…” moje wspomnienia i moje życie. Do Warszawy przyjechałam 20 lat
temu, na studia. Zakupy robiło się na stadionie i w budkach pod Pałacem
Kultury, centra handlowe dopiero powstawały. Czasy studenckie, to imprezy do
białego rana, w klubach, których dzisiaj już nie ma. Przyjaźnie, które wtedy
zawarłam, trwają do dziś.
Teraz „Moja Warszawa”, to przepyszne jedzenie z kuchni całego świata na Nocnym Markecie, w Hali Koszyki czy na Bulwarach Wiślanych. Pikniki z mężem na plażach po prawej stronie Wisły przy zachodzie słońca. Ogniska ze znajomymi pod Mostem Poniatowskim i letnie kino pod chmurką. Moja codzienna droga w korku do pracy i z pracy. Tu poznałam mojego męża, tu znalazłam wymarzoną pracę, tutaj poznałam moich przyjaciół.
Warszawa, to miasto wielu możliwości,
można i trzeba tu sięgać po swoje marzenia. Kocham to miasto za jego tętniące
życiem ulice, za wiecznie spieszących się ludzi, za to że miasto nie śpi, że
czas szybko płynie, że można być anonimowym.
SENSYMILLA
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Zakład Karny jest bardzo specyficznym miejscem. Jest to
skupisko ludzi o przeróżnych charakterach, odmiennych przekonaniach, różnych
przyzwyczajeniach oraz osobowościach. Generalnie to mamy tu taki ,,misz –
masz’’ różnego rodzaju typów ludzi liczonych w setkach i zamkniętych na bardzo
małej powierzchni. Tak więc często bywa tu bardzo ,,ciekawie’’. Postaram się
Wam przybliżyć kilka podstawowych typów, z jakimi się tu spotykamy. A więc:
Typ nr 1 – FERMENCIARZ – AFERZYSTA: ten osobnik charakteryzuje się tym, że ma ogromne zdolności do skłócania ludzi. Z pozoru sprzyja Ci w oczy, a za plecami Cię obgaduje i nie zostawia na Tobie ,,suchej nitki’’. Ma skłonność do rozmawiania z Tobą na temat osób trzecich, a potem wykorzystuje te rozmowy przeciwko Tobie, robiąc z Ciebie tę ,,złą’’ osobę. Mam poczucie, że ludzie tego pokroju nie potrafią żyć w zgodzie i spokoju, ponieważ wymyślają nieistniejące problemy, buntują przeciwko sobie nawzajem otoczenie oraz czerpią frajdę ze zgrzytów i nieporozumień, których są prowokatorami.
Typ nr 2 – MITOMAN – FARMAZON: jest to osoba, która wymyśla niestworzone historie, przypisuje sobie czyjeś zasługi, kreuje się na kogoś, kim nie jest w rzeczywistości i bardzo często kłamie. Mitoman – Farmazon bardzo wierzy w swoje kłamliwe historie, lecz często ma problem z pamięcią, co powoduje, że nie trzyma się pierwotnych faktów swoich historii. Do tego ma tendencję do ubarwiania i koloryzowania opowieści. Niestety słowa, to nie fakty. Słowa muszą być weryfikowane i potrzebują konkretnych potwierdzeń z rzeczywistości. Tak więc Mitomani długo w więzieniu nie celebrują i karierę robią raczej marną! Pięć minut takiego osobnika trwa do momentu, aż ich ktoś nie złapie na kłamstwie i nie skompromituje.
Typ nr 3 – BRUDAS: każdy z nas wie, kto to taki. Żałosne jest to, że żyjemy w XXI wieku i tacy ludzie jeszcze istnieją. Ktoś, kto nie dba o siebie, o swoją higienę, wygląd oraz czystość swojego otoczenia, jest dla mnie zerem. W moim światopoglądzie nie ma tolerancji na coś takiego i żałosne jest to, jak wiele ludzi ma problem z brudactwem. Wstyd mi rozpisywać się na ten temat, gdyż ten typ ludzi nie powinien w ogóle istnieć. Jedyne, co mogę Wam powiedzieć, to to, że będąc na wolności nigdy nie spotkałam tylu ohydnych, obrzydliwych i odpychających ludzi, co przyszło mi spotkać się z nimi właśnie tu. Bardzo często zastanawiam się nad tym, jak tacy ludzie żyją na wolności, jak sobie radzą w życiu codziennym oraz co sobą reprezentują, itd.
Typ nr 4 – BIEDNY MIŚ: jest to osobnik, który bazuje na litości i współczuciu innych. Gra kogoś wiecznie nieszczęśliwego, skrzywdzonego przez los, biednego, godnego politowania, przeciwko któremu przeciwstawił się cały świat i wszyscy dookoła. Litość i współczucie innych jest jego sposobem na przetrwanie w tym miejscu, bo zazwyczaj przez litość, jaką okazują mu inni, wygrywa coś dla siebie.
Typ nr 5 – PAJAC CELOWY: Pajac, jak sama nazwa mówi za siebie, jest Pajacem i pajacuje. To taki celowy błazen, który bardzo często kosztem swojej godności rozbawia innych. Zazwyczaj jest to osoba wesoła, śmieszna, z ogromnym dystansem do samego siebie i tego, co go otacza. Lecz mimo tego, co w niej pozytywne, to niestety bardzo często bywa irytująca, żałosna i niepoważna. Na dłuższą metę po prostu męcząca. Pajac ma problem z rozróżnianiem granic, jakie są pomiędzy byciem zabawnym i śmiesznym, a wkurzającym i męczącym.
Typ nr 6 – CICHOCIEMNY: jest to typ człowieka, który najbardziej mnie wkurza. Osobiście unikam takich ludzi w tym miejscu. Są dla mnie najbardziej niebezpieczni, bo nie wiadomo, czego się można po nich spodziewać. Z pozoru wydają się nieszkodliwi, zazwyczaj są bardzo wyciszeni, małomówni, zachowują się tak, jakby ich nie było, lub jakby żyli w innym świecie. Starają się nikomu nie przeszkadzać, ani nie wchodzić w drogę. Są bardzo skryci, niechętnie uczestniczą w życiu celi. Praktycznie nic nie mówią o sobie i nie otwierają się przed innymi. Generalnie, to jakby tylko o to chodziło, to nic mi do tego, bo przecież ludzie są różni, np. jedni są duszami towarzystwa, a inni outsiderami. Problem jednak w tym, że ten typ odznacza się mało fajną cechą. Może i mało mówi, ale za to bardzo dobrze słucha. Do tego łatwo przyswaja informacje, które gdzieś, kiedyś, może wykorzystać przeciwko Tobie. Koncertowo pali frana, że niby nie jest w temacie, że się nie interesuje, a tak naprawdę wie wszystko i dla swojej korzyści, by ją osiągnąć, jest w stanie narobić komuś nieprzyjemności, problemów i przykrości, w taki sposób, by podejrzenia za zło jakie wyrządza, nie padły na niego.
Typ nr 7 – KONKRET – SZCZEROWINA: jest to mój ulubiony typ człowieka. Taki człowiek nadaje się do tańca i do różańca. Uwielbiam ludzi szczerych aż do bólu i mega konkretnych. Mając w swoim otoczeniu taką osobę, możesz uważać się za szczęściarza. Ten typ wyróżnia się silnym charakterem, honorowością, prawdomównością, i to nawet wtedy, kiedy prawda jest niewygodna. Taka osoba twierdzi, że coś jest czarne albo białe, nie ma nic pośrodku. Ten typ nie dba o to, co pomyślą inni, bo liczy się to, co jest zgodne z jego przekonaniami, co ważne dla niego lub osób mu bliskich. Zawsze dotrzymuje słowa, nie wymyśla i żyje w zgodzie z samą sobą. Na takiej osobie się nie zawiedziesz, lecz musi mieć pewność, że jesteś wobec niej tak samo fair, jak ona wobec Ciebie. Ten typ nie jest lekkomyślny i naiwny – wręcz przeciwnie, jest bardzo inteligentny, zawzięty, ma silną osobowość, jest życzliwy, ma dobre serduszko i szczere zamiary, choć nie każdy jest w stanie wkraść się w jego łaski, gdyż jest bardzo ostrożny.
Typ nr 8 – MATKA TERESA: tym określeniem nazywam osoby, które usilnie starają się zbawić świat. Matka Teresa zawsze Ci pomoże, zawsze się zlituje, zawsze jej kogoś żal, zawsze stanie w obronie innego i będzie wszystkim współczuć. Szkoda tylko, że te wszystkie Matki Teresy są tak podatne na manipulacje osób, które w parszywy i podły sposób żerują na ich naiwności i dobroci, i bezgranicznie to wykorzystują. Typ Matki Teresy nie ma szans na przetrwanie w więzieniu. Ludzie sami przyczyniają się do tego, że niszczą dobro. Dlatego też prędzej czy później, po wielokrotnych rozczarowaniach i przykrościach z Matki Teresy robi się ktoś, kto uodpornia się na krzywdę ludzką. Zazwyczaj dzieje się to za sprawą niewdzięczności i podłości ludzkiej.
Typ nr 9 – CARITAS: caritasem nazywa się osoby, które mają łatwość w rozdawaniu wszystkiego i wszystkim dookoła. Z natury są do dobrzy ludzie, tylko bardzo naiwni. Caritas wychodzi z założenia, że jeśli sam ma, to czemu ma nie pomóc komuś, kto ma mniej, dlaczego komuś czegoś nie dać lub nie pożyczyć?! Caritas czuje się wtedy spełniony… Dla mnie, jeśli takie Caritasy stać, to niech utrzymują całą jednostkę – to ich osobista sprawa. Razi mnie tylko to, że tak naprawdę to rodziny Caritasów łożą monetę na to, by ci mogli być rozrzutni. Przykre jest również to, że w momencie kiedy Caritasowi zabraknie, to staje się dla ludzi mało opłacalny i dopiero wtedy zaczyna zauważać, jaki był naiwny i jak mało jest chętnych do pomocy jemu. Takie rozczarowanie bywa bardzo przykre i bolesne, choć uważam, że w tym miejscu nieuniknione.
Melisa
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Zapraszam Was do biblioteki pawilonu siódmego, w której jestem
zatrudniona (nieodpłatnie – społecznie oczywiście…)
Zapewniam, że jest to jedno z niewielu takich miejsc w Warszawie!
W świetlicy pawilonu siódmego znajdują się dwie szafy pancerne
wypchane po brzegi książkami… wyjątkowymi książkami! Zastanawiacie się pewnie,
dlaczego są takie wyjątkowe? Może macie jakieś pomysły?
Książki były nowe. Naprawdę, chyba wszystkie osadzone były zadowolone,
kiedy rozpakowywałam kartony z ,,wymianą’’. I choć sama nie znalazłam tu nic
dla siebie, bo wolę książki związane z historią sztuki, malarstwem lub
mitologią indyjską, wiem, że każda z osadzonych znalazła tu coś dla siebie J. Te z nas, które
siedzą dłużej niż kilkumiesięczne wyroczki, bardziej dbają o książki. Mówią
nawet innym, by szanować książki, bo mogło być gorzej, a te ktoś tu będzie
czytał też za parę lat… Czasem nawet same je podklejają taśmą, gdy są
gdzieniegdzie uszkodzone.
Niestety (!), często spotykam się z Paniami – jak to się tu mówi –
świeżymi, choć ja bym ich takimi nie nazwała… Wpadają przygarbione do
świetlicy… często zachrypniętym głosem pytając o ,,szluga’’ :/
Zazwyczaj chcą tylko wypożyczyć Biblię, ale nie dlatego, że się
nawróciły, lecz z powodu faktury papieru, na którym Biblia jest wydrukowana.
Przypomina ona bibułki do kręcenia papierosów…
Taki ,,Grotołaz’’ nazbiera sobie petów na spacerniaku, nakruszy z nich
resztki tytoniu… zapalniczkę komuś ukradnie albo pożyczy – na wieczne
nieoddanie…
Biblii im nie daję. Zostały może dwie, zapisuję, kto wypożycza.
,,Grotołazy’’ są jednak nieugięte! Nie z Biblii, to z innej książki…
zazwyczaj albo brakuje w nich kilku kartek albo ktoś wycina prostokąt
odpowiedni do skręcenia ,,papierosa’’…
I co zrobić? Jak żyć?
Jak przetrwać kolejny dzień smutnej odsiadki, gdy czytasz romansidło
albo dobry kryminał i brakuje 10 stron..?
Pomyślcie tylko, ile przeżyłam stresu, gdy do świetlicy przyszłą
kolejna ,,grupa’’, a jedna z osadzonych, WYŻSZA ODE MNIE O DWIE GŁOWY
wykrzykiwała:
– Luizaa, ty mnie oszukałaś!!!
– Co? W jaki sposób?
– Wypożyczyłaś mi drugą część ,,Pięćdziesięciu twarzy Grey’a’’, on ją
rozebrał, a mi brakuje 7 stron!!! 7 STRON! Ja muszę wiedzieć, co robić, bo będę
list pisała do swojego Seby, i co ja mam mu przepisać? Zrób coś!
Ten przykład zakończył się szczęśliwie. Fanka ,,Pięćdziesięciu twarzy
Grey’a’’ wyszła z dwiema takimi samymi książkami, i jak to bywa przy układaniu
puzzli… dała radę.
Lui
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
,,Chciałabym
mieć twarz, której nikt nie rozpoznaje, człowieka, który nigdy się nie urodził,
którego nie ma w żadnych rejestrach, którego nikt nie zna, nikt nie kojarzy.
Człowieka, którego nikt nie żegna, ani nie wita, którego wszyscy mijają; ’’
Czy to by pomogło zminimalizować ból, którego jest się sprawcą?
Czy brak mojego oddechu dałby komuś możliwość krzyku, szansy ucieczki,
uchylenia się?
Czy fakt niewitania sprawiłby, że przeze mnie nie pożegna się młodej
dziewczyny?
Czy nierozpoznawalność uciszy sumienie?
Ucisk? Żal?
Czy mijając mnie bez spojrzeń zaciśniesz dłoń w pięść?
Im bardziej odwracam się od ,,bólu’’, tym więcej się dociskam.
Demony przeszłości nie są stworami znikąd, jestem matką tych cieni
smutku.
Żadna moja łza nie ukoi, nie wypełni zmarszczki zaciśniętych ust, nie
otworzy dławiących gardeł.
Nie podniesie głów, które spuściła rozpacz i wstyd.
Nie mam jak oddać siebie za nią.
Nie zawrócę.
Nie przywrócę.
Moje przepraszam kuli się pod biedą, chorobą, głodem.
Proszenie o uwierzenie przecina brzytwa pogardy.
Cichnę pod – żałuję.
,,Czasami
chciałbym mieć taką twarz codziennie inną, aby codziennie wszystko zaczynało
się od nowa.’’
Uchylone drzwi sumienia wpuszczają światło, codziennie jest inny
dzień, ale inna twarz już nie zmieni jednego.
Marzenie, byś mnie nie rozpoznał, przestało być lekiem na przetrwanie,
przeżycie.
Czy słusznie mnie wyeliminowano?
Za długo wiszę.
Otwórz zapadnię bądź mnie ,,zdejmij’’
– to uczynek czy nowa twarz?
,,To
byłby najlepszy kamuflaż. Nie znać i nie być obok nikogo, być zupełnie
transparentnym.’’
Cyt. z książki Jakuba Żulczyka ,,Ślepnąc od świateł’’
Pełnoletnia
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl