Nie jestem z Warszawy. Mieszkam w
niej od niemal 5 lat, lecz co mi z tego, skoro mieszkam w więziennej celi? Nie
moją Warszawę pamiętam z kilkunastu wyjazdów ze znajomymi. Wiele razy w myślach
przenoszę się do niej. Zamykam oczy, udaję, że nie słyszę hałasu kluczy i
trzaskania metalowych drzwi. Jest prawie
jak nad Wisłą. Słychać szum drzew i przejeżdżające pociągi.
RAINBOW
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Dla
kogoś, kto tu nie był, ten świat jest niezrozumiały.
Często
zasady, które tu panują, nie są dla człowieka z zewnątrz akceptowane przez jego
mentalne pojmowanie. Ktoś kiedyś napisał „Wraz z przekroczeniem bramy kończy
się Twoje życie” – to prawda, tu zaczyna się życie inne, nieznane, oparte na
regulaminie, przepisach, zasadach, oparte na samotności wśród nieznanych ci
osób. Często myślimy o ludziach z tamtej strony bramy, marzymy o miejscach w
których bywaliśmy. Wspominamy czasy, kiedy jechaliśmy do domu na wigilię i
dzielenie się opłatkiem z rodziną.
Czas
stanął, choć pozornie płynie dla nas, ludzi zamkniętych w ZK. Czym jest 5 –
minutowy telefon przy 1440 minutach w ciągu jednej doby. 1440 minut ma doba,
nasi bliscy żyją każdego dnia tyle, że dla nich czas jest dłuższy, więcej
dzieje się też w ich życiu. W ciągu doby robią coś, przeżywają, doświadczają, a
w ciągu 5 minut nie są w stanie streścić tego, co spotkało ich wczoraj.
Zamknięci, odcięci od życia, pozbawieni wrażliwości, wiedzy. Wiedzy życia o
swojej rodzinie. Dla osób, które są po raz pierwszy w ZK i dla ich rodzin,
wiele rzeczy jest niezrozumiałych, dziwnych. My, osadzeni, jak i nasi bliscy,
musimy dostosować się do zasad na pozór „jasno określonych”, niemniej jednak
dziwnych. Jak radzić sobie z osadzeniem, z tęsknotą, z uczuciami? Dobre
pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Cały regulamin opiera się na
tym, co można, a czego nie można, co można powiedzieć, a czego nie. Ale wśród
tylu zasad, nakazów, zakazów – nie ma słowa o uczuciach, o tym jak przestać
tęsknić, o tym jak w 5 minut przegadać wczorajszy dzień. Dzień za dniem leci,
minuta za minutą mija, myślami za bramą jestem, próbując nabyć umiejętności
jasnowidzenia, aby wiedzieć, co moja córcia robi, co mój syn je na obiad –
próbuję uparcie nabyć umiejętności joginów, aby móc być obok tych, o których
myślę całe dnie. I tak dzień po dniu, odliczam minuty od telefonu do telefonu,
24h zaliczone. Jutro SKYPE, no i telefon, w sobotę do mamy zadzwonię, w
niedzielę do taty i syna. Co dzień zbieram okruszki informacji o mojej
rodzinie. I tę tęsknotę ukajam dźwiękiem głosu mojego syna. Jedno słowo, ton
jego głosu, mojego ojca, mówi mi o tym jak się czuje, co go dziś spotkało czy
miał udany dzień. Ton głosu mojego dziecka kryje tyle informacji… czego tu
brak? Ich bliskości, możliwości bycia obok, kiedy radują się i płaczą, kiedy
osiągają sukcesy i kiedy przegrywają…
Regulamin – zimna strona kary
AKSAMITKA
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Warszawa to bardzo dużo znaczące słowo. W tym słowie kryje się bardzo dużo! Przykro mi jest, kiedy gdzieś jadę i słyszę różne obelgi wobec mojego Miasta. Nie wiem, czy ludzie, którzy to mówią, choć trochę doświadczyli bycia w tym Mieście, czy po prostu znają Warszawę tylko ze słyszenia i wychodzi to z ich ust z czystej zazdrości. Bo jest czego pozazdrościć. Urodziłam się w Warszawie. Mieszkam w tym pięknym mieście 41 lat. Wychowałam się na Starym Powiślu. Sięgając pamięcią pamiętam stary Most Syreny – drewniany stary most. Nie zapomnę, bodajże był to rok 98, jak go rozbierali, aby postawić nowoczesny most na linach, zwany Świętokrzyskim. Pamiętam, że często chodziłam na spacery nad Wisłę, bo niedaleko mieszkałam. Łezka mi się w oku zakręciła. No i od tego mostu zaczęły się inne budowle. Załamani byli tubylcy, ponieważ nad Wisłą znajdowały się stare budy z piwem, kiełbaską i kaszanką. Starszej daty ludzie podchodzili do tych miejsc sentymentalnie. Było to miejsce spotkań na mecze, oraz spotkań znajomych w czasie wolnym od pracy, ale, jak to mówią, coś za coś. Fontanny na Starym Mieście… teraz nie można sobie nawet nóg pomoczyć, bo można mandat wyrwać. I ja pamiętam starą krzywą ósemkę – tak się mówiło na tę fontannę. Całą ekipą szło się z ręcznikami kąpać. A teraz nie ma ekipy, i nie ma mojej starej sentymentalnej krzywej ósemki. Piszę tak z łezką w oku, bo chciałabym, aby te czasy wróciły. Może i te mosty brzydko wyglądały, i te fontanny, może i nie miało to smaku, ani gustu, ale lepiej się żyło. Ale i tak pomimo tych wszystkich kolosalnych zmian, jakie nastały, bardzo kocham tę moją oszkloną łzami Warszawę. Mogłabym tak pisać, chwaląc te wszystkie budowle, ale nie nazywałabym się Dorocia. Bardzo mało zostało miejsc, które mają smak i gust starej Warszawy. Dokładnie wychowałam się na Mariensztacie, ponieważ Mariensztat to zabytkowa Kolonia, nie można tam wcisnąć między budynki nic oszklonego, jest on na tyle oryginalny. Jedynie elewacje są co jakiś czas odnawiane, i taka Warszawa mi się podoba. W chwili obecnej mieszkam na Muranowie. Kiedyś znajdowało się tam słynne Getto. Mijam się bardzo często z wycieczkami, ale najczęściej są to Żydzi związani sentymentalnie z tym miejscem. Miłe jest to dla oka, że ludzie podtrzymują swoje tradycje. Jestem dumna, że jestem Warszawianką, pomimo hałasu i wiecznie spieszących się ludzi. Potem człowiek się już przyzwyczaja do tego harmidru, jest to niezauważalne. W życiu nie zamieniłabym się na inne miejsce zamieszkania. To wszystko, co mogłabym w tych paru słowach, napisać o mojej Warszawie.
Pozdrawiam,
Dorocia
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Dziwne miejsce. Szyny i pociąg są
wszystko wydaje się być w porządku. Tylko czemu się tak denerwuję? Idę z
bagażem. Przy wejściu miły człowiek
prosi mnie o bilet. Grymasi, że tak późno zgłosiłam się – przecież pociąg
niedługo odjedzie… sprawdza mi bagaże. Po co? Może ustawa jakaś weszła? Penie
antyterrorystyczna! Cholera – zabrał mi żel do kąpieli i szampon!!! Mówi, że
dostanę inne. OK. Może fajniejsze – liczę na firmowe pamiątki z podróży 🙂
Zapakowałam niezbędne ubranie,
trochę kosmetyków – przecież tak do końca nie wiem co mi w tej podróży będzie
potrzebne. Ale ten peron? Jeden, krótki, wąski PERONKA.
Wchodzę do pociągu. Z sympatyczną
Panią Konduktorką szukamy wolnego miejsca. O! Sleeping tu jest! Każdy przedział
to kilkuosobowa, słodka kuszetka. Łóżeczka są piętrowe, trochę wąskie, ale
pościelone. Kocyki nie najpiękniejsze, ale na krótką podróż wystarczy. Ręczniki
z przemyślanym logo: AŚ-ZK. Mhm… jakiś nowy przewoźnik?!? Na razie nie
przychodzi mi nic do głowy… nie znam. Wchodzę do przedziału. Dziwne!!! Same
kobiety!!! Siedzą i każda na swoim łóżku. Trochę to wygląda jakby na pryczach
siedziały w jakimś Areszcie Śledczym albo Zakładzie Karnym, albo innym więzieniu…
Zagaduję współpasażerki… Dialogu na
razie nie ma… Nie chcą gadać… Ruszamy! Pociąg się toczy jak „żółw ociężale” …
Pani Em
Tytułem wyjaśnienia PERONKA –
korytarz więzienny wzdłuż którego znajdują się cele i więzienne pomieszczenia
socjalne.
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
„Mam tak samo jak Ty, Miasto
moje, a w nim…” moje wspomnienia i moje życie. Do Warszawy przyjechałam 20 lat
temu, na studia. Zakupy robiło się na stadionie i w budkach pod Pałacem
Kultury, centra handlowe dopiero powstawały. Czasy studenckie, to imprezy do
białego rana, w klubach, których dzisiaj już nie ma. Przyjaźnie, które wtedy
zawarłam, trwają do dziś.
Teraz „Moja Warszawa”, to przepyszne jedzenie z kuchni całego świata na Nocnym Markecie, w Hali Koszyki czy na Bulwarach Wiślanych. Pikniki z mężem na plażach po prawej stronie Wisły przy zachodzie słońca. Ogniska ze znajomymi pod Mostem Poniatowskim i letnie kino pod chmurką. Moja codzienna droga w korku do pracy i z pracy. Tu poznałam mojego męża, tu znalazłam wymarzoną pracę, tutaj poznałam moich przyjaciół.
Warszawa, to miasto wielu możliwości,
można i trzeba tu sięgać po swoje marzenia. Kocham to miasto za jego tętniące
życiem ulice, za wiecznie spieszących się ludzi, za to że miasto nie śpi, że
czas szybko płynie, że można być anonimowym.
SENSYMILLA
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Zakład Karny jest bardzo specyficznym miejscem. Jest to
skupisko ludzi o przeróżnych charakterach, odmiennych przekonaniach, różnych
przyzwyczajeniach oraz osobowościach. Generalnie to mamy tu taki ,,misz –
masz’’ różnego rodzaju typów ludzi liczonych w setkach i zamkniętych na bardzo
małej powierzchni. Tak więc często bywa tu bardzo ,,ciekawie’’. Postaram się
Wam przybliżyć kilka podstawowych typów, z jakimi się tu spotykamy. A więc:
Typ nr 1 – FERMENCIARZ – AFERZYSTA: ten osobnik charakteryzuje się tym, że ma ogromne zdolności do skłócania ludzi. Z pozoru sprzyja Ci w oczy, a za plecami Cię obgaduje i nie zostawia na Tobie ,,suchej nitki’’. Ma skłonność do rozmawiania z Tobą na temat osób trzecich, a potem wykorzystuje te rozmowy przeciwko Tobie, robiąc z Ciebie tę ,,złą’’ osobę. Mam poczucie, że ludzie tego pokroju nie potrafią żyć w zgodzie i spokoju, ponieważ wymyślają nieistniejące problemy, buntują przeciwko sobie nawzajem otoczenie oraz czerpią frajdę ze zgrzytów i nieporozumień, których są prowokatorami.
Typ nr 2 – MITOMAN – FARMAZON: jest to osoba, która wymyśla niestworzone historie, przypisuje sobie czyjeś zasługi, kreuje się na kogoś, kim nie jest w rzeczywistości i bardzo często kłamie. Mitoman – Farmazon bardzo wierzy w swoje kłamliwe historie, lecz często ma problem z pamięcią, co powoduje, że nie trzyma się pierwotnych faktów swoich historii. Do tego ma tendencję do ubarwiania i koloryzowania opowieści. Niestety słowa, to nie fakty. Słowa muszą być weryfikowane i potrzebują konkretnych potwierdzeń z rzeczywistości. Tak więc Mitomani długo w więzieniu nie celebrują i karierę robią raczej marną! Pięć minut takiego osobnika trwa do momentu, aż ich ktoś nie złapie na kłamstwie i nie skompromituje.
Typ nr 3 – BRUDAS: każdy z nas wie, kto to taki. Żałosne jest to, że żyjemy w XXI wieku i tacy ludzie jeszcze istnieją. Ktoś, kto nie dba o siebie, o swoją higienę, wygląd oraz czystość swojego otoczenia, jest dla mnie zerem. W moim światopoglądzie nie ma tolerancji na coś takiego i żałosne jest to, jak wiele ludzi ma problem z brudactwem. Wstyd mi rozpisywać się na ten temat, gdyż ten typ ludzi nie powinien w ogóle istnieć. Jedyne, co mogę Wam powiedzieć, to to, że będąc na wolności nigdy nie spotkałam tylu ohydnych, obrzydliwych i odpychających ludzi, co przyszło mi spotkać się z nimi właśnie tu. Bardzo często zastanawiam się nad tym, jak tacy ludzie żyją na wolności, jak sobie radzą w życiu codziennym oraz co sobą reprezentują, itd.
Typ nr 4 – BIEDNY MIŚ: jest to osobnik, który bazuje na litości i współczuciu innych. Gra kogoś wiecznie nieszczęśliwego, skrzywdzonego przez los, biednego, godnego politowania, przeciwko któremu przeciwstawił się cały świat i wszyscy dookoła. Litość i współczucie innych jest jego sposobem na przetrwanie w tym miejscu, bo zazwyczaj przez litość, jaką okazują mu inni, wygrywa coś dla siebie.
Typ nr 5 – PAJAC CELOWY: Pajac, jak sama nazwa mówi za siebie, jest Pajacem i pajacuje. To taki celowy błazen, który bardzo często kosztem swojej godności rozbawia innych. Zazwyczaj jest to osoba wesoła, śmieszna, z ogromnym dystansem do samego siebie i tego, co go otacza. Lecz mimo tego, co w niej pozytywne, to niestety bardzo często bywa irytująca, żałosna i niepoważna. Na dłuższą metę po prostu męcząca. Pajac ma problem z rozróżnianiem granic, jakie są pomiędzy byciem zabawnym i śmiesznym, a wkurzającym i męczącym.
Typ nr 6 – CICHOCIEMNY: jest to typ człowieka, który najbardziej mnie wkurza. Osobiście unikam takich ludzi w tym miejscu. Są dla mnie najbardziej niebezpieczni, bo nie wiadomo, czego się można po nich spodziewać. Z pozoru wydają się nieszkodliwi, zazwyczaj są bardzo wyciszeni, małomówni, zachowują się tak, jakby ich nie było, lub jakby żyli w innym świecie. Starają się nikomu nie przeszkadzać, ani nie wchodzić w drogę. Są bardzo skryci, niechętnie uczestniczą w życiu celi. Praktycznie nic nie mówią o sobie i nie otwierają się przed innymi. Generalnie, to jakby tylko o to chodziło, to nic mi do tego, bo przecież ludzie są różni, np. jedni są duszami towarzystwa, a inni outsiderami. Problem jednak w tym, że ten typ odznacza się mało fajną cechą. Może i mało mówi, ale za to bardzo dobrze słucha. Do tego łatwo przyswaja informacje, które gdzieś, kiedyś, może wykorzystać przeciwko Tobie. Koncertowo pali frana, że niby nie jest w temacie, że się nie interesuje, a tak naprawdę wie wszystko i dla swojej korzyści, by ją osiągnąć, jest w stanie narobić komuś nieprzyjemności, problemów i przykrości, w taki sposób, by podejrzenia za zło jakie wyrządza, nie padły na niego.
Typ nr 7 – KONKRET – SZCZEROWINA: jest to mój ulubiony typ człowieka. Taki człowiek nadaje się do tańca i do różańca. Uwielbiam ludzi szczerych aż do bólu i mega konkretnych. Mając w swoim otoczeniu taką osobę, możesz uważać się za szczęściarza. Ten typ wyróżnia się silnym charakterem, honorowością, prawdomównością, i to nawet wtedy, kiedy prawda jest niewygodna. Taka osoba twierdzi, że coś jest czarne albo białe, nie ma nic pośrodku. Ten typ nie dba o to, co pomyślą inni, bo liczy się to, co jest zgodne z jego przekonaniami, co ważne dla niego lub osób mu bliskich. Zawsze dotrzymuje słowa, nie wymyśla i żyje w zgodzie z samą sobą. Na takiej osobie się nie zawiedziesz, lecz musi mieć pewność, że jesteś wobec niej tak samo fair, jak ona wobec Ciebie. Ten typ nie jest lekkomyślny i naiwny – wręcz przeciwnie, jest bardzo inteligentny, zawzięty, ma silną osobowość, jest życzliwy, ma dobre serduszko i szczere zamiary, choć nie każdy jest w stanie wkraść się w jego łaski, gdyż jest bardzo ostrożny.
Typ nr 8 – MATKA TERESA: tym określeniem nazywam osoby, które usilnie starają się zbawić świat. Matka Teresa zawsze Ci pomoże, zawsze się zlituje, zawsze jej kogoś żal, zawsze stanie w obronie innego i będzie wszystkim współczuć. Szkoda tylko, że te wszystkie Matki Teresy są tak podatne na manipulacje osób, które w parszywy i podły sposób żerują na ich naiwności i dobroci, i bezgranicznie to wykorzystują. Typ Matki Teresy nie ma szans na przetrwanie w więzieniu. Ludzie sami przyczyniają się do tego, że niszczą dobro. Dlatego też prędzej czy później, po wielokrotnych rozczarowaniach i przykrościach z Matki Teresy robi się ktoś, kto uodpornia się na krzywdę ludzką. Zazwyczaj dzieje się to za sprawą niewdzięczności i podłości ludzkiej.
Typ nr 9 – CARITAS: caritasem nazywa się osoby, które mają łatwość w rozdawaniu wszystkiego i wszystkim dookoła. Z natury są do dobrzy ludzie, tylko bardzo naiwni. Caritas wychodzi z założenia, że jeśli sam ma, to czemu ma nie pomóc komuś, kto ma mniej, dlaczego komuś czegoś nie dać lub nie pożyczyć?! Caritas czuje się wtedy spełniony… Dla mnie, jeśli takie Caritasy stać, to niech utrzymują całą jednostkę – to ich osobista sprawa. Razi mnie tylko to, że tak naprawdę to rodziny Caritasów łożą monetę na to, by ci mogli być rozrzutni. Przykre jest również to, że w momencie kiedy Caritasowi zabraknie, to staje się dla ludzi mało opłacalny i dopiero wtedy zaczyna zauważać, jaki był naiwny i jak mało jest chętnych do pomocy jemu. Takie rozczarowanie bywa bardzo przykre i bolesne, choć uważam, że w tym miejscu nieuniknione.
Melisa
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Zapraszam Was do biblioteki pawilonu siódmego, w której jestem
zatrudniona (nieodpłatnie – społecznie oczywiście…)
Zapewniam, że jest to jedno z niewielu takich miejsc w Warszawie!
W świetlicy pawilonu siódmego znajdują się dwie szafy pancerne
wypchane po brzegi książkami… wyjątkowymi książkami! Zastanawiacie się pewnie,
dlaczego są takie wyjątkowe? Może macie jakieś pomysły?
Książki były nowe. Naprawdę, chyba wszystkie osadzone były zadowolone,
kiedy rozpakowywałam kartony z ,,wymianą’’. I choć sama nie znalazłam tu nic
dla siebie, bo wolę książki związane z historią sztuki, malarstwem lub
mitologią indyjską, wiem, że każda z osadzonych znalazła tu coś dla siebie J. Te z nas, które
siedzą dłużej niż kilkumiesięczne wyroczki, bardziej dbają o książki. Mówią
nawet innym, by szanować książki, bo mogło być gorzej, a te ktoś tu będzie
czytał też za parę lat… Czasem nawet same je podklejają taśmą, gdy są
gdzieniegdzie uszkodzone.
Niestety (!), często spotykam się z Paniami – jak to się tu mówi –
świeżymi, choć ja bym ich takimi nie nazwała… Wpadają przygarbione do
świetlicy… często zachrypniętym głosem pytając o ,,szluga’’ :/
Zazwyczaj chcą tylko wypożyczyć Biblię, ale nie dlatego, że się
nawróciły, lecz z powodu faktury papieru, na którym Biblia jest wydrukowana.
Przypomina ona bibułki do kręcenia papierosów…
Taki ,,Grotołaz’’ nazbiera sobie petów na spacerniaku, nakruszy z nich
resztki tytoniu… zapalniczkę komuś ukradnie albo pożyczy – na wieczne
nieoddanie…
Biblii im nie daję. Zostały może dwie, zapisuję, kto wypożycza.
,,Grotołazy’’ są jednak nieugięte! Nie z Biblii, to z innej książki…
zazwyczaj albo brakuje w nich kilku kartek albo ktoś wycina prostokąt
odpowiedni do skręcenia ,,papierosa’’…
I co zrobić? Jak żyć?
Jak przetrwać kolejny dzień smutnej odsiadki, gdy czytasz romansidło
albo dobry kryminał i brakuje 10 stron..?
Pomyślcie tylko, ile przeżyłam stresu, gdy do świetlicy przyszłą
kolejna ,,grupa’’, a jedna z osadzonych, WYŻSZA ODE MNIE O DWIE GŁOWY
wykrzykiwała:
– Luizaa, ty mnie oszukałaś!!!
– Co? W jaki sposób?
– Wypożyczyłaś mi drugą część ,,Pięćdziesięciu twarzy Grey’a’’, on ją
rozebrał, a mi brakuje 7 stron!!! 7 STRON! Ja muszę wiedzieć, co robić, bo będę
list pisała do swojego Seby, i co ja mam mu przepisać? Zrób coś!
Ten przykład zakończył się szczęśliwie. Fanka ,,Pięćdziesięciu twarzy
Grey’a’’ wyszła z dwiema takimi samymi książkami, i jak to bywa przy układaniu
puzzli… dała radę.
Lui
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
,,Chciałabym
mieć twarz, której nikt nie rozpoznaje, człowieka, który nigdy się nie urodził,
którego nie ma w żadnych rejestrach, którego nikt nie zna, nikt nie kojarzy.
Człowieka, którego nikt nie żegna, ani nie wita, którego wszyscy mijają; ’’
Czy to by pomogło zminimalizować ból, którego jest się sprawcą?
Czy brak mojego oddechu dałby komuś możliwość krzyku, szansy ucieczki,
uchylenia się?
Czy fakt niewitania sprawiłby, że przeze mnie nie pożegna się młodej
dziewczyny?
Czy nierozpoznawalność uciszy sumienie?
Ucisk? Żal?
Czy mijając mnie bez spojrzeń zaciśniesz dłoń w pięść?
Im bardziej odwracam się od ,,bólu’’, tym więcej się dociskam.
Demony przeszłości nie są stworami znikąd, jestem matką tych cieni
smutku.
Żadna moja łza nie ukoi, nie wypełni zmarszczki zaciśniętych ust, nie
otworzy dławiących gardeł.
Nie podniesie głów, które spuściła rozpacz i wstyd.
Nie mam jak oddać siebie za nią.
Nie zawrócę.
Nie przywrócę.
Moje przepraszam kuli się pod biedą, chorobą, głodem.
Proszenie o uwierzenie przecina brzytwa pogardy.
Cichnę pod – żałuję.
,,Czasami
chciałbym mieć taką twarz codziennie inną, aby codziennie wszystko zaczynało
się od nowa.’’
Uchylone drzwi sumienia wpuszczają światło, codziennie jest inny
dzień, ale inna twarz już nie zmieni jednego.
Marzenie, byś mnie nie rozpoznał, przestało być lekiem na przetrwanie,
przeżycie.
Czy słusznie mnie wyeliminowano?
Za długo wiszę.
Otwórz zapadnię bądź mnie ,,zdejmij’’
– to uczynek czy nowa twarz?
,,To
byłby najlepszy kamuflaż. Nie znać i nie być obok nikogo, być zupełnie
transparentnym.’’
Cyt. z książki Jakuba Żulczyka ,,Ślepnąc od świateł’’
Pełnoletnia
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Kiedy nikt mnie nie widzi jestem zwykła kobietą, czasem próżną… Lubię zawinąć się w koc ze słuchawkami na uszach, z ulubioną muzyką i przywoływać w pamięci najlepsze chwile w moim życiu… Lubię też poświęcić czas swojej urodzie, zająć się sobą, poświęcić sobie czas na zabiegi typu peeling, maseczka, depilacja… itp… Gdy mam coś do przemyślenia, najlepiej robi mi się to sprzątając, więc często sprzątam. Uwielbiam też robótki ręczne, a jeszcze, gdy robię coś dla kogoś i temu komuś to się podoba – cieszę się, że mogłam sprawić odrobinę radości komuś – lubię sprawiać ludziom radość i przyjemność. Jestem małomówna, lubię ciszę, spokój… Często lubię wypić kawę w zupełnej ciszy… Gdy nikt nie widzi, nadal i niezmiennie, jestem sobą – kobietą, matką, córką, wnuczką, babcią, przyjaciółką… Żyjącą z dala od tych, których kocham i z którymi pragnęłabym być… Bez względu na okoliczności, miejsce i czas… Jestem człowiekiem, kobietą taką jak Ty i Ty i Ty… Mam dobre dni i złe dni. Żyję tak, jakby każdy dzień miał być tym ostatnim dniem moim. Staram się żyć tak, by nikt przeze mnie nie płakał. Choć nie zawsze jest to proste. Staram się być blisko tych, którzy mnie kochają, i których ja kocham. Mam duszę romantyczki, więc czasem lubię pomarzyć o tym, jakby to mogło być, gdyby… Jednak romantyczka, stąpająca twardo po ziemi, z ogromnym zasobem optymizmu – szaleńcza mieszanka!
Pewnie ktoś z boku obserwujący mnie powie, że jestem nudna… no cóż. Mi
dobrze jest ze sobą i nigdy nie nudzę się sama. Uwielbiam samotność i ubolewam,
że w tym miejscu to rarytas – nie być obserwowanym i być samemu choć przez
chwilę…
Z pozdrowieniami, Diablica
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Wolność dla
człowieka jest jak powietrze. Musi je mieć, by żyć. Tak jesteśmy skonstruowani.
Ale jednocześnie jesteśmy też tak skonstruowani, że musimy wyznaczyć jakieś
ramy tej pierwotnej potrzebie. Gdzie leżą granice wolności, nadal tego nie
wiem.
Chciałabym umieć
przeżywać piękno danej chwili w zgodzie na jej nietrwałość, bo często nie
potrafimy się porozumieć. Bo nam się nie chce, nie interesujemy się drugim
człowiekiem. Wolność, to nie tylko wykrzyczenie słowa ,,NIE’’. To też możliwość
powiedzenia ,,TAK’’.
Są takie miejsca,
gdzie śni się więcej niż zazwyczaj, i dzieje się więcej niż na co dzień po
tamtej stronie. Czy wolność może sprawić, że zamiast się kłócić albo unikać
rozmowy, zdołamy się zrozumieć? Zaufanie? Szacunek? Poszukuję okoliczności
łagodzących i nic z tego nie wynika. Czasami zaufanie zastępuje zrozumienie.
Zmienić tok myślenia? Ale po co? Bo czy możemy czuć, że nasze życie jest dobre,
skoro opiera się na tak niepewnych podstawach?
Los każdego dnia
może przynieść nam bolesne doświadczenia. Mimo to, ja nadal wierzę, że nasze
życie, nawet tu, może być do zaakceptowania, i autentycznie, prawdziwie trzeba
ruszyć z miejsca, uwolnić się od lęków i nawyków. Uczynić swoje życie lepsze.
Nigdy nie jest za późno, by zaakceptować siebie, zmiany, które przynosi los,
niezależnie od miejsca, w którym się znajdujemy.
Prawda jest taka, że
nikt nie wie, do czego jest stworzony, dopóki nie napotka w życiu wyzwań, które
go odmienią. Myślę, że nie można do końca wierzyć w to, co ludzie mówią. Zawsze
podają racjonalny powód swoich poczynań, ale będzie to tylko alibi, gwarancja
spokojnego sumienia. Nie można też wstydzić się naturalnych potrzeb, np.
emocji, miłości, złości i błędów.
Tylko zwierzęta
zaskakują nas zdolnościami i zachowaniem, których na próżno szukać u ludzi.
Jednak niełatwo się
żyje, nieustannie czując się winnym. Czy istnieje jakieś dobre rozwiązanie?
Może przyznanie się do winy, bez wykrętów, bo nikt z nas nie wie, ile jeszcze
dokładnie mamy czasu. Lata czy miesiące? Wolimy myśleć, że długo, ale jak
będzie, tego nie wie nikt.
H.S.
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”