Trwam

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Poraz kolejny wypisuję kartkę… ile ich już było?

Poraz kolejny staram się tak dobrać życzenia, by jednocześnie odzwierciedlały moją miłość do Ciebie, i podziękowanie za życie.

Życie, które na pewno nie tak miało wyglądać.

Dla nikogo się takiego nie planuje.

Jak egoistycznie na dobranej kartce brzmi ,,dużo zdrowia, uśmiechu, nadziei’’.

Bez Ciebie nie byłoby mnie – w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie byłoby w ogóle. Nie byłoby teraz.

Trwam, bo kocham Cię.

Trwam, bo kiedyś mi powiedziałaś, że zabraniasz mi zrobić głupstwo i Bóg mnie kocha, że da mi siły do życia, gdziekolwiek przyjdzie mi żyć.

Trwam, by po raz kolejny Cię nie zawieść. Zapewne po tamtej stronie wstyd tak samo by ciążył.

Trwam, byśmy obie dokarmiały się słowami otuchy i tej, tak bardzo potrzebnej nam obu, nadziei.

Trwam, bo nie wyobrażam sobie nie usłyszeć Twojego głosu przez telefon. Głosu który kiedyś uspokajał przy płaczu, teraz motywuje! Głosu, który opowiada mi o dzisiejszym świecie.

Trwam, by zobaczyć Ciebie na Skype.

Trwam, dzięki wspomnieniom.

Trwam, by dożyć.

Pamiętam, jak byłyśmy w Bułgarii. Byłam tak samo mała, jak dumna z tego, że mam dwuczęściowy kostium kąpielowy, który nie miał czego zasłaniać, ale dumy dodawał. W takim kostiumie inaczej się chodziło po plaży, inaczej zjeżdżało do morza. Nawet jakoś inaczej arbuzy smakowały. Słońce tak paliło, że na moich ciemnych lokach wypaliło jasne pasemka, z których musiałaś się tłumaczyć w mojej szkole przed wychowawczynią. Pamiętam też jak kwitło morze, a innym razem pływałam między meduzami. Jak pozwoliłaś nam płynąć kutrem i źle się to skończyło. Lekarze, po włożeniu mnie do basenu z octem, kazali się tylko już modlić. I robiłyśmy to razem. Ja przy gorączce, Ty przy łzach.

Myślisz, że tak bardzo wtedy chciałam żyć?

Nieraz się zastanawiam czy nie byłoby Ci łatwiej, gdybym wtedy umarła… Tylko dziecko podobno najtrudniej pochować…

Wiem, bo przyczyniłam się do tego.

Pamiętam, jak szyłaś dla mnie swetry i sukienki, jak pozwoliłaś mi chodzić w koronkowej spódnicy. Jak wieczorem uciekałyśmy z domu. Jak trolejbusem jechałyśmy do cioci do Piaseczna. Pamiętam, jak pozwoliłaś mi przyjmować klientów w zakładzie na Nowym Świecie, w którym innych przyuczałaś do zawodu.

I jak odszedł ojciec.

I jak stanowczo zadecydowałaś do jakiej szkoły mam pójść, chociaż tam nie chciałam. Dziś zapewne już byś tak nie naciskała na tamto liceum, w którym niepotrzebnie trójka uczniów się spotkała. Ostatnio mi się śniło, że byłaś ze mną w więzieniu. Wyglądałaś młodo, tak jak wtedy, gdy mnie aresztowali. Za paręl at będę miała tyle co Ty wtedy…

Leżałaś na górnym łóżku i bardzo mnie to zdenerwowało, że nikt nie ustąpił Ci dolnego. Chodziłam po celach i szukałam wolnych miejsc. Choć Ty palisz papierosy, chciałam być z Tobą w celi.

Właśnie cieszyłam się, że jesteś obok mnie, jednak rano, po przebudzeniu zagryzłam szczęki ze strachu, że ja nie zdążę do Ciebie. Że obie nas skazano na dożywocie – bez siebie.

Przepraszam Cię Kochana, że taki los nam zgotowałam, że jestem sprawcą dni,w których nie mogłaś się przyznać, że masz mnie, bo to rodziłoby kolejne pytania: a co robi?

Przepraszam, że kiedy potrzebowałaś wsparcia i fizycznej pomocy, ja byłam daleko, a kiedy ja czegoś potrzebowałam, to nawet mur Ciebie nie zatrzymywał.

Wybacz, że nie umiem Ci powiedzieć, kiedy będę, ale wiedz jedno – żaden wyrok nie skaże mnie na zapomnienie Ciebie i Twojej miłości.

Wiem, że mnie kochasz i ciągle jesteś. Jeśli tylko będę mogła, to przyjdę.

W Dniu Matki – I ❤

Pełnoletnia

Warsztaty edukacji kulturalnej w więzieniach nasza Fundacja może prowadzić dzięki wsparciu osób takich, jak Ty. Wesprzyj je, wpłacając 23 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.

Kilka małych spraw – DO CZYTELNIKÓW 😊

Fragment postu Takiej Ja
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Drodzy Czytelnicy!!! Patrząc na reakcję z Waszej strony, po naszych REDAKCYJNYCH APELACH i takie ilości komentarzy… mam do Was PARĘ MAŁYCH SPRAW (choć znając mnie, to zapewne z paru zrobi się kilka 😊 )…Otóż – pierwszą z nich jest to:

Zaczęłyśmy pracę nad numerem 5 magazynu – W KRATKĘ! Który istnieje dzięki również WASZEJ POMOCY W RATOWANIU I WYDANIU 5 NUMERU, BAAARDZO POMOGLIŚCIE NAM! I chyba się udało?!? 😊. Dlatego fajnie, a nawet bardziej niż fajnie – byłoby GDYBYŚCIE powiedzieli nam co CHIELIBYŚCIE przeczytać 5 numerze W KRATKĘ?

My mamy już jakiś wewnętrzny plan od czego zacząć 😊 – ale zależy nam na Waszym zdaniu, oczywiście, tematy mogą być różne, lecz bardziej zależy naszej SKROMNEJ REDAKCJI 😊 😊, NA POWAŻNYCH TEMATACH, które po „riserczu” 😊, zostaną wybrane, i o których będziemy pisać w 5 numerze… zależy nam na tym, abyście wzięli nas na poważnie… 😊. Dlatego tak jak już napisałam wcześniej, piszcie do nas na: Blogu, Fb, FDK!! Napiszcie, nakreślcie, zobaczymy co możemy WSPÓLNYMI SIŁAMI ZDZIAŁAĆ!!!

Miłego pisania i świetnych pomysłów – CZEKAMY !

Druga sprawa, to: WYZWANIE GOTOWE!

Nie wiem czy pamiętacie, ale około 1,5 tygodnia temu miałyśmy ŚWIETNE ZAJĘCIA! Karolina zrobiła dla nas prezentacje na ŚWIATOWY DZIEŃ MATKI ZIEMI, po prezentacji dość długo dyskutowałyśmy na temat tego, jak ludzie są często bezmyślni (bez urazy) 😊, zaśmiecając, podrzucając śmieci, np. w lasach, parkach jak i na drogach ☹!!! KOCHANI, po zajęciach wpadłam na taki pomysł (myślę, że jak będę w domu już, to na 100% podejmę się tego również ja sama –bądź z bliskimi).

WYZWANIE GOTOWE!

Jestem ciekawa, czy podjęlibyście się takiego zadania 😊,­ ja niestety nie mogę jak na razie wziąć w nim udziału z oczywistych powodów – ale może Wy spróbujecie? Jesteście wstanie poświęcić CHOCIAŻ GODZINĘ, podczas spaceru, aby pozbierać choć reklamówkę czy worek na śmieci…odpady plastikowe czy szklane, papierki, itd.

Totaki mój pomysł na wyzwanie, które może NIESAMOWICIE poprawić humorek (dobry uczynek 😊), a przy okazji pomóc PRZYRODZIE 😊…Szczerze… to też fajnie uczenie w pewien sposób najmłodszych 😊 – dobrych nawyków. Dlatego wyzwanie rzucone 😊! Mam nadzieję, że napiszecie COKOLWIEK, jak zaopatrujecie się na taki pomysł 😊.

Pozdrawiam gorąco 😊😊. Taka Ja

P.S. A jednak zatrzymało się na PARU MAŁYCH SPRAWACH 😊…DO PRZECZYTANIA – Taka Ja

Warsztaty edukacji kulturalnej w więzieniach nasza Fundacja może prowadzić dzięki wsparciu osób takich, jak Ty. Wesprzyj je, wpłacając 23 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.

Realia wokandy

Opis:

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Już od jakiegoś czasu uczestniczę w zajęciach, lecz do tej pory brakowało mi odwagi, by napisać cokolwiek. Dziś w moim życiu nastąpił przełom związany z moją wokandą, o której dla Was postanowiłam napisać kilka słów. 

Dla mnie osobiście to niesamowite przeżycie związane z pragnieniem, tęsknotą i wieloma innymi osobistymi odczuciami. Ogólnie, po jednostkach penitencjarnych poniewieram się już jakiś czas. Do końca została mi mała kropla w morzu, które przeszłam. Bywało różnie. Można zaliczyć to jako: progres, regres, progres. 😉 No i doszliśmy do sedna resocjalizacji. Hmm… szykuję się rano, idę sobie tanecznym krokiem do magicznego pomieszczenia z nadzieją, że może dziś zaświeci dla mnie słońce. Stanęłam przed Wyrocznią, gdzie w przeciągu 5 minut ważyły się moje losy. Mimo dużej pracy nad sobą, nienagannej postawy, gotowości do życia i powrotu do rodziny – sąd postanowił odmówić zwolnienia, mimo iż to tylko 4 miesiące. Poczułam rozczarowanie, ogromny żal, smutek,bo liczyłam, iż mimo wzlotów i upadków, nawet w tym miejscu dostanę szansę, bo ktoś we mnie wierzy. Przeliczyłam się. To przykre, ale prawdziwe.

Serdecznie pozdrawiam Czytelników. Cicha

Warsztaty edukacji kulturalnej w więzieniach nasza Fundacja może prowadzić dzięki wsparciu osób takich, jak Ty. Wesprzyj je, wpłacając 23 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.

OBLICZA WOLNOŚCI

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Wolność – słowo znane chyba w każdym języku świata i używane na tysiąc sposobów, od wyświechtanych haseł na transparentach polityków po wypisane na sztandarach bojowników  idee, które hoduje się w głębi dusz i za które ludzie oddają życie. Pomiędzy tymi biegunami rozciąga się mnogość różnych znaczeń, jakie każdy osobiście nadaje temu słowu.

Szczególną treść ma ono dla więźniarki; można by zapytać, czy tu, za kratami, w ogóle niesie  w sobie cokolwiek prócz tęsknoty za rzeczami utraconymi – czasem chwilowo, a czasem na zawsze. Mimo wszystko więźniarka odpowiada, że i jej egzystencja zawiera składniki, które może identyfikować z wolnością. Co zatem nosi tutaj znamiona wolności? Cóż, dla więźniarki ważna jest choćby najdrobniejsza rzecz. Niekiedy jest to przywilej podjęcia decyzji – rzadki luksus, ale zdarza się. Jakie decyzje można tu podejmować samodzielnie i niezawiśle? Niewiele leży w gestii więźniarki; może jednak na przykład nie wyjść na spacer, jeśli nie ma ochoty lub nie zjeść niesmacznego posiłku. Mało, powiecie? Niemniej zważcie, że decydowanie o swoich czynach to niekwestionowany przejaw wolności człowieka. Decydować można też o własnym zachowaniu i zasadach, jakim więźniarka chce być wierna. 

Wolność w więzieniu przychodzi również w postaci smaku jedzenia czy zapachu kosmetyku z paczki, w dotyku prywatnego ubrania na skórze, w widoku drzewa albo kwiatu. Wolność przynosi także opowieść wysnuta z książki lub filmu, jeśli otworzy się umysł i włoży w ich przeżywanie odpowiednią dawkę empatii. Lecz dla więźniarki najistotniejsza jest wolność wewnątrz niej, w obszarze, którego nikt nie zdoła zamknąć, okratować ani kontrolować i gdzie może swobodnie dryfować w niezmierzonej przestrzeni osobistego kosmosu. Niczym benandante, czarownica potrafiąca podróżować poza ciało, opuszcza czasami swoją celę i w wyobraźni podąża, gdzie tylko zapragnie. 

Znów powiecie, że to za mało? Że za kratami nie ma miejsca na prawdziwą wolność? Więźniarka się z wami nie zgodzi, bowiem wie, iż nie istnieje wolność uniwersalna czy wolność absolutna. Zawsze i wszędzie napotkamy jakieś ograniczenia, więc nawet jeśli ta więzienna wolność jest skromna i cicha, nie znaczy to, że gorsza. 

 Zośka   

Warsztaty edukacji kulturalnej w więzieniach nasza Fundacja może prowadzić dzięki wsparciu osób takich, jak Ty. Wesprzyj je, wpłacając 23 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.

To jest przesłanie dla Was, Czytelnicy

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury


Zatrzaśnij z impetem „drzwi”, zachowaj wspomnienia jako przestrogę na przyszłość, zbieraj to, co dobre i wyrzucaj to co złe – jak rzeka wyrzuca to co jej nie odpowiada. Wyspowiadaj się godnie i szczerze, z wielką dokładnością przed samym sobą. Oczyść duszę i umysł. Z takim przesłaniem do Was, Czytelników i samej siebie piszę ten tekst. Cholernie trudne zadanie, z którym teraz staję w oko w oko. Emocji, których temat dostarcza, jest mnóstwo. Zarówno tych dobrych, jak i złych, które wolałabym odziać pajęcza siecią i nigdy do nich nie wracać. Ponieważ same do mnie wracają jak bumerang, czas ich się pozbyć. Natłok myśli sprawia, że nie wiem od czego powinnam zacząć. Rozum podpowiada: „zacznij od początku”.

Maj 2018
Czuję, że tracę grunt pod nogami. Zapadły cztery skazujące wyroki. Adwokaci piszą o kolejne odroczenie wykonania kary pozbawienia wolności. A ja mam dosyć. Psychika kompletnie tego nie wytrzymuje. Trudno jest unieść mój plecak doświadczeń. Presja zaczyna rujnować życie prywatne i zawodowe. Ze spokojnej kobiety, ceniącej mir rodzinny, staję się nerwowa i tonę w swoich myślach. Boję się tego, co może nastać. Zaczynam sobie wyobrażać pobyt w areszcie. Przecież znam to miejsce tylko z filmów i książek o tematyce kryminalnej, które lubiłam czytać. Widzę wszystko w czarnych barwach. Staje się apatyczna. Wycofuję się z życia społecznego.

Wrzesień 2018
Dokładnie 25 wrzesień godzina 11. Wychodzę ze szpitala. Pokonuję kilka schodów a tam czeka na mnie dwóch stróży prawa. Aresztują mnie. Przewożą do Aresztu Śledczego w Warszawie Grochowie. Pierwszy raz na rękach mam kajdanki. Niebawem od dziewczyn starszych stażem przebywania w zakładzie karnym dowiem się, że to nie kajdanki a bransoletki. Jestem zupełnie zagubiona. Nie znam więziennego języka. Nie wiem, że drzwi są klapą, tabort – fikołem, okno – lipem, korytarz – peronką, dyżurka oddziałowej – kondonem, radiokomunikator – betonem, list – grypsem, a pukanie w ścianę, które oznacza rozmowę przez okno z kimś z celi obok – pucą. 

Jestem przerażona tymi nowościami. Nie wiem, co u mojego partnera i dzieci. Na twarzy mam wyrysowane zmartwienie, a oczy za mgłą – świadczą o tym, że myślami jestem gdzieś daleko. Pierwsze telefony do bliskich to przepłakane pięć cholernie krótkich minut.
Co będzie dalej? Jak damy radę? Czy przetrwamy próbę czasu i nadal będziemy rodziną? Ciągle stawiałam sobie te pytania. Na odpowiedź trzeba było cierpliwie poczekać.

Marzec 2019
Zapada wyrok łączny. Dwa lata i dwa miesiące. Płaczę do słuchawki pytając partnera, jak my to wytrzymamy? On pociesza, jak może. Mówi, że damy radę. Że nasza miłość jest wieczna. Żebym nie martwiła się o dzieci. Że są zaopiekowane. Koniec rozmowy, czas upłynął.

Zdaję sobie sprawę, że Was bardziej ciekawi życie w areszcie. Dlatego postaram się szczerze na swoim przykładzie o tym opowiedzieć. Od razu zaznaczam na wstępie, że żadne książki bądź filmy, nie oddają tego jak tam jest w realu. Ja uczciwie pisząc muszę zaznaczyć, że znacznie gorzej wyobrażałam sobie prozę życia w takim miejscu. Fakt – do niektórych reguł i zasad trzeba się przyzwyczaić. Na większość rzeczy nie ma się wpływu. Ja nigdy w pełni tego nie akceptowałam (byłabym hipokrytką, gdybym napisała inaczej). Zaczęłam tolerować zasady. Zdałam sobie sprawę, że korona z głowy mi nie spadnie, jeśli dwa razy dziennie (7 i 19) wstanę do apelu. Łóżko zaścielone w ciągu dnia to nie koniec świata. Jeśli zrobią przeszukanie celi raz na jakiś czas – nie muszę się martwić, bo nie posiadam żadnych niedozwolonych przedmiotów. Posiłki w areszcie pozostawiają wiele do życzenia. I tu chwała moim bliskim, że dbali o mnie i wpłacali pieniądze na paczki i wypiski. Mały spacerniak i boisko, na którym nie rośnie trawa, nie zachęcały do spacerów. Ja jednak wiosną i latem korzystałam ze spacerów, celem zażycia kąpieli słonecznej. Zmieniałam często pozycję, by nie opalić się w kratkę.

Chcę w tym momencie zaznaczyć, że zakład karny jest paskudnym miejscem, ale jest dla ludzi. Na swoim przykładzie twierdzę, że jeśli ktoś ma godność względem siebie, to żaden wyrok nie jest w stanie jej zabrać.

Na koniec pozostawiam kwestię przebywania na małym metrażu z czterema osadzonymi kobietami. Tu kluczowy jest kompromis oraz tolerancja, umiejętność rzeczowej rozmowy oraz sztuka ustępowania. Wyda Wam się to pewnie zabawne, ale nieporozumienia rodzą się z banalnych spraw. Tematem kłótni są np. okna – czy mają być otwarte czy zamknięte. Jeden telewizor, a każda ma inną wizję wieczornego filmu. Albo pranie – kto robi w który dzień. Powodem do sporu może być nawet gra w karty. Były osoby, które zwyczajnie nie umiały przegrywać. Ile osób tyle charakterów.

Wystrój celi:
Pięć łóżek (dwa piętrowe), zlew, dwie szafki – oczywiście zielone, wieszak w tym samym kolorze i stół a raczej ławka szkolna oraz kącik sanitarny.

Da się to miejsce przeżyć. Wystarczy chcieć. Gwarantuję, że każdy ma tam mnóstwo czasu, aby swoje zachowanie przemyśleć oraz pomyśleć o przyszłości. Tylko nie wszyscy chcą.
Dlaczego nie chcą? Sama nie wiem. Nadal mnie to nurtuje. Jednak więzienie jest dla ludzi i pracują tam ludzie. A życie to najcenniejszy dar.
Pozdrawiam serdecznie Blondi.

Warsztaty edukacji kulturalnej w więzieniach nasza Fundacja może prowadzić dzięki wsparciu osób takich, jak Ty. Wesprzyj je, wpłacając 23 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.

5 fotografii Eveline # To, co o mnie # Rodzina – Miłość #

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

5 fotografii – nie, to będzie rozpiska, ,,Ziomeczki’’. To moja ukochana rozpiska. Należy do mojej przyjemności.

Rozpiska ,,Ziomeczki’’ to nic innego, jak spis bliskich mojemu sercu osób, ale… z nutą uśmiechu, zaskoczenia i dobrego humoru.

  1. Tomasz

Punkt Tomaszek dotyczy mojego narzeczonego. Pewnie jesteście ciekawi, jak się poznaliśmy ☺. Otóż byłam na próbie teatru do spektaklu ,,Jaskinia Filozofów’’. Początkowo trochę Tomka olałam, ale w końcu pochwyciliśmy się wzrokiem i zaczęliśmy rozmawiać. Jedno z pytań, które mu zadałam dotyczyło pasji, ponieważ kocham ludzi, którzy mają swoje ,,zajawki’’. Powiedział ,,jestem kierowcą rajdowym słuchającym romantyczne ballady’’… Hmm… Jako, że ja kiedyś przecież też śpiewałam, to wzięłam go za rękę – nie wiem, co we mnie wstąpiło! – i powiedziałam ,,chodź do biblioteki, co coś ci pokażę’’. Tomek poczuł się wówczas odrobinkę nieswojo, jak mi potem zdradził, pomyślał sobie ,,taka fajna dziewczyna, a od razu przechodzi do takich rzeczy…’’ Ale…poszedł za mną.

Znaleźliśmy się więc w tej bibliotece, gdzie mu zaśpiewałam ,,Kołysankę dla Nieznajomej’’ zespołu Perfect. Tomek stwierdził, że w życiu nie spotkał takiej pokręconej wariatki… I jesteśmy razem do dziś. To już 3 lata.

Tomasz – osoba o wielkim sercu, po prostu dobry człowiek. Nawet moja rodzina nie wierzy, że trafił mi się ktoś tak wyjątkowy. Kocham go przeokrutnie, bo jest moim najlepszym przyjacielem. Wspiera mnie, motywuje, a jak trzeba to ochrzani. Pragnę dla niego wszystkiego, co najlepsze.  Oddałabym mu wszystko, co mam. Może to głupie, bo jak to mówią ,,facetom nie można do końca nigdy ufać’’, ale on skradł moje serce. Ma wady, jak każdy, ale prawie w ogóle się nie kłócimy… choć czasem nie rozumiem, jak to możliwe. Pewnie to kwestia dobrej komunikacji. Czasem, jak na niego patrzę, to myślę, że jestem prawdziwą szczęściarą.

Wybrałam go na wzór mojego taty. Bardzo mi go przypomina z charakteru. Jest spokojny, opanowany i wiem, że zrobiłby dla mnie wszystko.

Prosty przykład: po 3 tygodniach znajomości powiedziałam mu, że jeśli będzie się nam super układać, to będzie miał 2 lata, żeby mi się oświadczyć… Tak, wiem, że w tym momencie każdy by uciekł ☺ Dałam mu więc wybór, jeśli się nie zgodzi na taki układ, to droga wolna. Może sobie pójść…zostać. Uczynił to – pokazałam mu, jaki pierścionek mi się podoba – nie byłam zaskoczona, gdy po 3 tygodniach poprosił mnie o rękę.

Oczywiście usłyszałam od wielu osób, że to na nim wymusiłam. Nie sądzę, żeby tak było. Tomasz jest ugodowy, ale jeśli czegoś nie chce, to tego nie zrobi – proste. Tomek pokazał mi i udowodnił najważniejszą rzecz: gdy facet chce, to nie odpuści i będzie się o Ciebie starał. Jeśli facetowi zależy, to da z siebie wszystko, a jeśli nie daje… no cóż, możesz łudzić się dalej, ale to słabo rokuje. Nie da się nikogo zmusić do miłości. Smutne, ale taka jest prawda. Dlatego dostrzegaj to, co masz wokół siebie.

  1. Kasia

Kasia jest dla mnie, jak siostra. Też mamy swoje kłótnie, nieporozumienia, ale bardzo się kochamy i dbamy o siebie, bo wiemy, jak ciężko buduje się taką relację. Znamy się od 1995 roku, a przyjaźnimy się od 2000 r. Jako nastolatki uwielbiałyśmy układać choreografię do ulubionych piosenek. Potrafiłyśmy godzinami się przebierać w ciuchy naszych mam. Działo się, ale mamy co obie wspominać.

Ech… tyle wspomnień, tyle przeżyć. Tyle lat za nami, a jeszcze więcej przed nami.

    3) Olga

Nikt nie wie, jak to się dzieje, że się przyjaźnimy. Sama czasem się nad tym zastanawiam… Ale tak serio: Olga – ma złote serce, i jeśli trzeba, to przyjedzie po mnie na koniec świata, spełni każdą jedną moją prośbę. Jest wtedy, kiedy jej potrzebuję.

    4) Ciocia Bożenka

Trudno mi z nią być w kontakcie. To ,,krejzolka’’, fashionistka, która często wpada do Warszawy na zakupy. Zna się na technologiach, a jej pasją jest kuchnia. Potrafi upichcić dowolną potrawę z każdego zakątka świata. Najlepsze krewetki? Tylko u Cioci!!! Mhm. Bardzo ją kocham! Można powiedzieć, że w dużej części, to właśnie ona mnie wychowała i przekazała mi wartości, którymi kieruję się do dziś. Nie wyobrażam sobie tego, żeby jej w moim życiu nie było.

      5) Rodzina

Rodzice, rodzeństwo chcą być anonimowi – nie lubią, jak się o nich czyta. Jednak coś o nich napiszę. Kocham ich najbardziej za to, że pokazali mi, czym jest prawdziwa rodzina – oni stanowią dobry przykład. Zawsze mogę na nich polegać, mimo że czasem, szczególnie ja i mama, patrzymy inaczej na różne sprawy. O moim tacie mogłabym wiele powiedzieć. O nim i o miłości do niego mogłabym napisać nie jeden tekst. Jak sobie czasem wspomnę, to nieraz płaczę – nie, nie z powodu facetów czy niepowodzeń, ale dlatego, że tak kocham swojego tatę – jest taki cudowny. Tato jest po prostu cudownym człowiekiem! Nigdy nikomu źle nie życzył, nigdy nikomu nie zazdrościł. Nauczył mnie, że nic nie spada z nieba i na wszystko trzeba ciężko pracować. Zawsze mnie wspiera, jak tylko może.

,,Każdy, kto go poznał, może potwierdzić moje ochy i achy. A kto zna i jego i Tomasza przyzna, że ten drugi jest na podobieństwo pierwszego’’.

Eveline

Warsztaty edukacji kulturalnej w więzieniach nasza Fundacja może prowadzić dzięki wsparciu osób takich, jak Ty. Wesprzyj je, wpłacając 23 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.

Charaktery w więzieniu

Artbookowy warsztat Beaty Sosnowskiej w Areszcie Śledczym Warszawie Grochowie, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Ile osób w więzieniu, tyle charakterów. Każdy na swój sposób chce to miejsce przetrwać. Nieważne czy jest to wyrok 3 miesięcy, czy 3 lat. Każdy dzień w tym miejscu jest dniem, którego już na wolności nie przeżyjemy. Jestem w tym miejscu już prawie 5 lat i czasem mam wrażenie, że nic mnie już nie zdziwi, jeśli chodzi o charakter ludzki. A jednak, potrafi mi czasem zabraknąć słów, by coś skomentować.

Spotkałam się z osobą, która już od samej pobudki potrafi narzekać na wszystko. Nieważne czy to faktycznie tak było, czy nie, ale najważniejsze, że jest ona na nie. Czasami się zastanawiałam, kiedy będzie pretensja, że niebo jest niebieskie, a nie zielone, bo to jej ulubiony kolor. Na dłuższą metę odsiadka z taką osobą potrafi być nawet nie uciążliwa, ale zaraźliwa. To taki mój typ smerfa marudy.

Na samym początku wyroku trafił mi się „mecenas”. Mecenas niby z wolności , własna kancelaria itp.  Życie na wolności usłane różami. Doradzała wszystkim, co i jak napisać. A jak wychodziło, że pismo nie zostaje przyjęte przez sąd, to tłumaczenie było jedno – zmiana przepisów. Nawet sama o mały włos nie byłam jej klientem – gdzie, po jej dobrej radzie poddania się dobrowolnie  karze, propozycja prokuratora brzmiała 8 lat. Gdy zaczęłam sama bez pomocy „mecenasa” walczyć, to wyrok wyszedł 3 lata. A mecenas okazał się pijaczkiem odbywającym karę pozbawienia wolności za kradzież śmietnika z terenu przedszkola. Innym typem, który pozostał mi w pamięci, i z którym się stykam bardzo często to milioner.

Osoba, która miała wszystko na wolności. Życie, o którym słyszy się w filmach. Pieniądze, podróże, dom, oj, nie dom, a kilka domów w różnych krajach i mężczyzna, który poza nią świata nie widzi. Szkoda tylko, że jej wypiska, to 50 zł (bo niby ,,komornik wszystko zabrał”), a do tego jeszcze co druga cela to dług do oddania. Ale przecież ona na wolności ma miliony i idealne życie. Często się zastanawiam, co taka osoba chce osiągnąć, co ma na celu robienie z siebie bogatej , gdzie w tym miejscu bardziej się liczy człowiek, a nie zawartość paragonu. Więcej w tym miejscu można zyskać będąc szczerą osobą i będąc sobą, a nie „księżniczką”.

Wszyscy jedziemy na jednym wózku, nie ma tutaj gorszej i lepszej. Każda z nas jest pozbawiona wolności. Tylko patrząc na to wszystko z perspektywy czasu i swojego wyroku, to w dziewczynach zamiera cecha zwana autentycznością. 

Zołza

Warsztaty edukacji kulturalnej w więzieniach nasza Fundacja może prowadzić dzięki wsparciu osób takich, jak Ty. Wesprzyj je, wpłacając 23 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.

Tu – Taka Ja – Kochani Bliscy, Znajomi oraz osoby, które pojęcia o moim istnieniu nie mają!

Autorka, Krystyna Piotrowska, ilustracja z 4. numeru czasopisma „W Kratkę”
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Piszę do Was DWA apele

W pierwszym z nich zwracam się do Was wszystkich o pomoc, tym którzy nie mają pojęcia kim jestem, już piszę. Jestem kobietą przebywająca w ZK, jeśli macie ochotę wiedzieć coś więcej, musielibyście poczytać wcześniejsze teksty, które tu znajdziecie pod moim pseudonimem – Taka Ja – ale to mało istotne! Ważne jest to, że gazetka którą tworzymy MY, SKAZANE KOBIETY – przy pomocy Fundacji Dom Kultury, a raczej ich projekt, nie uzyskał dofinansowania z „samej góry” i nie ma środków na wydanie 5. numeru w postaci cyfrowej jak i takiej, którą możemy wziąć w rękę, zobaczyć naszą pracę, którą razem z Fundacją w nią wkładamy… Dzięki „ W Kratkę” – możecie poznać nas bliżej, poprzez to, co piszemy, poznać historię nie jednej z NAS…. Już zainteresowałyśmy Was choć troszkę, ponieważ czytacie teraz na Facebooku czy blogu eWKratke nasze teksty, posty, komentarze… Wiem, że jest bardzo dużo osób myślących, że jesteśmy „wyrzutkami społeczeństwa”, że jesteśmy „NIKIM” ważnym, co by Was zainteresowało i zachęciło do bliższego poznania NAS – jako ludzi…

Dzięki „W Kratkę” – możemy pokazać się WAM również z tej lepszej strony, dać do zrozumienia, że nie każda ze SKAZANYCH jest tą „ złą kobietą”.

Dlatego pomóżcie nam w tworzeniu w dalszym ciągu „W Kratkę” i wydaniu dzięki pomocy Fundacji Dom Kultury, 5. numeru…

Dla redakcji – czyli dla kobiet tworzących „ W Kratkę” nawet najdrobniejsza pomoc finansowa będzie znakiem tego, że nie tylko my wierzymy w siebie, ale i obcy ludzie, którzy nas nie znają, a chcą pomóc – i też w nas wierzą!

Więc jeśli możesz – to pomóż, nawet drobna kwota zdziała wiele i ułatwi nam wydanie 5. numeru „W Kratkę”.

APEL – APELEM – ALE…

Drodzy Czytelnicy, tak jak pisałam we wcześniejszym poście, apel o pomoc w wydaniu 5. numeru „WKratkę”. Od początku Wam pisałam, że mam DWA apele, i oto DRUGI.

W czym jest problem? Otóż w tym, że jak na tyle osób odwiedzających wirtualnie NAS, SKAZANE KOBIETY, tworzące bloga eWKratke, i „W Kratkę” na Facebook’u – dostajemy od Was, Czytelników, bardzo mało komentarzy (według nas ).

Pokrótce napisze parę słów o nas, redakcji eWKratke.

Fot. ppor. Ewa Smolińska

Jak wspominałam, jesteśmy kobietami w różnym wieku i o różnych wyrokach, kobietami osadzonymi w ZK. Piszemy na fb i do bloga różne „posty” – znaczy się, my dajemy kartki z tekstami, a osoby z Fundacji Dom Kultury, które pomagają nam w tworzeniu tego wszystkiego i w ogóle stworzyły „WKratkę” i eWKratke, przepisują nasze wypociny i wrzucają na fejsa, itd. Zapraszają na nasze zajęcia on-line różnych ludzi – stąd też część naszych postów. Są to ludzie znani, nieznani, ale zawsze ciekawe postaci. FDK – Fundacja Dom Kultury, jest adminem – i też niebanalni ludzie nam we wszystkim pomagają – nie będę wyszczególniać nikogo, bo to byłoby nie „fair play” . Piszę do WAS, CZYTELNICY, ten apel, gdyż brakuje nam Waszych opinii, pytań i tak dalej! Nie jesteśmy w stanie Was zachęcić bardziej do poznania nas, jeśli nie wiemy, co chcielibyście wiedzieć – albo czytać. Żebyście mogli zrozumieć o wiele więcej. Każda z NAS jest zupełnie inna, każdej z NAS pogląd może wyglądać inaczej, nie wspominając o sposobie, w jaki piszemy… Jak widać ja jestem strasznie skomplikowana, jak piszę, to na maksa, nie ukrywając uczuć, emocji i innych cech, które posiadam. Lubię pisać, sprawia mi to wielką przyjemność. A jak Wy, Czytelnicy, piszecie do NAS tak mało – to do kogo mam pisać? Do samej siebie? Dlatego poczytajcie, nie rezygnujcie z poznania nas bliżej, napiszcie, Kochani, zapytajcie…. Co prawda danych nie możemy Wam zdradzić i takich tam, ale..

Pozdrawiam Was gorąco i czekamy na Wasze komentarze, a może Waszych znajomych zaciekawimy? Do zobaczenia!

Taka Ja

Warsztaty edukacji kulturalnej w więzieniach nasza Fundacja może prowadzić dzięki wsparciu osób takich, jak Ty. Wesprzyj je, wpłacając 23 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.

ŻYCZENIA WIELKANOCNE

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Życzenia

Kolorowych jajeczek,

Rozczochranych owieczek,

Rozkicanych króliczków,

pyszności w koszyczku

A przede wszystkim

Mokrego ubrania

W dniu wielkiego lania!

Pogodnych Świąt Wielkanocnych

ONA

Życzenia Wielkanocne

Rodzinnego czasu przepełnionego miłością, szacunkiem i spokojem w tym odizolowanym czasie. Cieszcie się sobą i bierzcie z tego całymi garściami. Obecność bliskich jest najwspanialsza!

 Sabina

Kochani moi Bliscy, Znajomi oraz Czytelnicy!

Z okazji zbliżających się wielkimi krokami Świąt Wielkanocnych chcę życzyć Wam – bez wyjątku – przede wszystkim ZDROWIA – w tych czasach (pandemii) jest ono najważniejsze!

SZCZĘŚCIA – które zapewne jest przyczyną bliskości z rodziną!

POMYŚLNOŚCI – której przy okazji każdych świąt się sobie życzy!

Oraz chciałabym życzyć Wszystkim, aby były to ostatnie Święta Wielkanocne – w czasie Koronawirusa. Aby już następne były „w pełni” szczęśliwe, bez ograniczeń i z CAŁĄ rodziną u boku, a nie składając życzenia przez MONITOR KOMPUTERA w samotności, którą u wielu z Was czy nas – spowodowała PANDEMIA.

Z całego serducha wielkiego życzy – Taka Ja

ŻYCZENIA NA ŚWIĘTA WIELKANOCNE

Niech Zmartwychwstanie Pańskie, które niesie odrodzenie duchowe, napełni wszystkich spokojem i wiarą, da siłę w pokonywaniu trudności i pozwoli z ufnością patrzeć w przyszłość.

Życzę każdemu, żeby wiedział w jakim celu, dla kogo i po co żyje, aby nasze doświadczenie wykształciło w nas zdolność empatii i wczucia się w czyjeś położenie. Nie mamy wpływu na to, co się zadziało bądź dzieje, ale mamy wpływ na naszą wolność, która zmusi nas żeby w tym wszystkimi faktami coś zrobić.

Spokojnych Świąt.

Pełnoletnia

Życzenia Wielkanocne

Dla wszystkich Czytelników Bloga oraz dla całej Fundacji Dom Kultury:

Życzę smacznej święconki.

Dużo zdrowia, bo ono jest nam teraz bardziej potrzebne, niż kiedykolwiek.

Szybkiego powrotu do normalności, by ta pandemia w końcu się skończyła.

Szczęścia,wytrwałości, pogody ducha,

Mokrego Śmigusa Dyngusa

Oraz szybkiego spotkania się w gronie najbliższych,

I smacznego jajka!

Wesołych Świąt!

Życzy Mała

Warsztaty edukacji kulturalnej w więzieniach nasza Fundacja może prowadzić dzięki wsparciu osób takich, jak Ty. Wesprzyj je, wpłacając 23 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.

Pięć fotografii z mojego życia

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury
  • Zdjęcie pierwsze…

Czarno- biała fotografia, na której mnie jeszcze nie ma… Lecz są moi rodzice, jeszcze razem w kadrze, ubrani w stroje ślubne. Mama na głowie ma białą woalkę przyozdobioną delikatnymi dodatkami. Suknia gładka z pięknymi rękawkami, nie krzykliwa, wręcz skromna, ale pięknie w niej wygląda. Z oczu bije blask iskierek szczęścia…

Tata… przystojny, elegancki, który niesamowicie wygląda w garniturze. Uśmiechnięty, szczęśliwy młody człowiek. Szczerze mówiąc jest to jedno z niewielu zdjęć, które z nim posiadam…

  • Zdjęcie drugie…

Jak poprzednie, czarno- białe, ale w kadrze już ja z Mamą… Mamcia młoda, piękna, uśmiechnięta, wręcz rozbawiona, pochyla się nade mną. Czyli w tamtym momencie bobas leżący na kocyku, rozgogolony, uchachany od ucha do ucha 😊 (zapewne większość z nas ma takie fotki…)

  • Zdjęcie trzecie…

Już kolorowe, trochę większe. Robione u fotografa, z tłem, na fotelu wiklinowym. W kadrze ja z moją Babcią. Elegancka, w średnim wieku. Widać, wnioskując z ubrania, że to okres letni. Ubrana w sukienkę o krótkich rękawkach, z cienkiego materiału. Blondynka, o mocnych rysach twarzy, szczupła, średniego wzrostu, młodo wyglądająca jak na swój wiek 😊. Na kolanach siedzi u niej dziewczynka w wieku około 3 latek. Uśmiechnięta, rumiana, wpatrzona w Babcię – z którą spędzała i spędzać będzie bardzo dużo czasu (zawsze miałam bardzo bliską relację z moją Babcią, była zwariowaną kobietą, BARDZO!).

  •  Zdjęcie czwarte…

Kolorowe, w przybliżeniu buźka dzieciątka. Na główce błękitna czapusia, troszkę wyglądająca jak od krasnala z bajki. Małą buziulkę zakrywa smoczek, co prawda najmniejszy rozmiar, ale widać malutkie oczka, nosek, a resztę twarzyczki zasłania właśnie „on”. Buzieńka wygląda tak, jakby to była laleczka z porcelany, krucha, delikatna twarzyczka, strach ją mocniej dotknąć, wydaje się tak delikatna! Co po niektóre osoby, widząc to zdjęcie, zastanawiają się czy to laleczka, fotomontaż? Mój synek jest tak prześlicznym dzidziusiem… Pewnie co druga osoba czytając teraz to, co piszę pomyśli sobie, że każda matka gdy urodzi swoje maleństwo – twierdzi że jest najpiękniejszym darem na świecie… 😊. W międzyczasie, gdy malutka ja między tym zdjęciem, a poprzednim wydarzyło się wiele dobrych jak i złych rzeczy: dorastanie, szkoła, problem, którego nie mogła się pozbyć, dziwne związki, z których również nie potrafiła się wyplątać… Ale o tym to może innym razem…

  •  Zdjęcie piąte…

Te ostatnie – na ten moment w którego kadrze jestem ja, Mama, która jest w wieku dojrzałej kobiety, lecz nadal mająca błysk w oku, ale teraz już: nadziei, dobra, miłości, zrozumienia… Obok ja, jak wspominałam (dorosła kobieta, u której da się wyłapać ze spojrzenia, że nie było jej łatwo, lecz chce zawalczyć i są małe iskierki, chęci do wali o siebie i życie, które musi poukładać od nowa).

Po środku nas, tych dwóch kobiet, różniących się pokoleniami, poglądami, stylami życia – lecz tak bliskich sobie i rozumiejących się wzajemnie… stoi on! Już 11-lat, kolejne pokolenie, duży chłopiec, nastolatek, a nie dzieciaczek, maleństwo które dopiero co pojawiło się na świecie… Nastolatek stojący miedzy dwoma kobietami (mamą, babcią) podpierający się o hulajnogę… Ciemny blondyn o zielonych oczach, opalony, zdrowy, z aparatem na zębach (który tylko dodaje mu uroku). Razem z Mamą obejmujemy go, jak „skarb” – jedna z jednej, druga z drugiej strony… Uśmiechnięty od ucha do ucha, że aż mruży oczęta… 😊. Są we troje, ale szczęśliwi, pomimo problemów, których mieli wiele, wręcz bez końca, utraty najstarszego pokolenia… Parę lat, od tego momentu minęło, już ból straty zmniejszył się z czasem, który minął, już tak go nie czuć 😊. Chłopiec, który potrafi „zaabsorbować” sobą wszystkich dookoła, zaciekawiony różnych rzeczy, życia… Uważany przez kolegów za fajnego, bystrego, koleżeńskiego.

Teraz zaczyna się jego kolej na 5 zdjęć z jego życia. Może będzie za… dzieścia lat na nich babcia o laseczce, a mama, czyli ja z jego synkiem bądź córeczką na rękach już jako babcia, lecz dla kolejnego pokolenia… Już teraz zależy od Niego jakie te zdjęcia będą i kto będzie w kadrze…

Taka Ja

Warsztaty edukacji kulturalnej w więzieniach nasza Fundacja może prowadzić dzięki wsparciu osób takich, jak Ty. Wesprzyj je, wpłacając 23 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.