Marta Frej, polska wybitna malarka, ilustratorka przekazała grafikę dla dziewczyn szyjących maski w więzieniu.
W czasach zarazy musieliśmy zwiesić zajęcia z twórcami organizowane przez nas dla Kobiet w więzieniu na Grochowie. Wiele spotkań z fascynującymi artystami zostało odwołanych – wierzymy, że tylko przesuniętych. Artyści nie zapomnieli o nas, o Blogerkach. Wspierają nas swoimi pracami – dedykowanymi specjalnie dla bloga eWKratke.
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Pani Ewa, wychowawczyni Kulturalno – Oświatowa, K – O:
Kobieta Organizacja (Kierunek Olszynka). To ona
organizuje wszystkie zajęcia, imprezy, koncerty, widzenia, poza i na terenie.
Sporządza listy chętnych do uczestnictwa, zaprasza ludzi, sprowadza materiały.
Od nas zbiera posty na bloga, przynosi
komentarze.
Pracując w radiowęźle, osobiście widziałam, ile czasu
poświęca na to wszystko, a jeszcze znajdowała go dla dziewczyn, które się do
niej zapisywały (jedną zachęci do nauki j. angielskiego, drugą zapisze na
zajęcia, trzeciej wydrukuje kolorowanki dla dziecka).
Mi
też dała szansę, jako osobie „zacofanej” technologicznie, na naukę pracy przy
komputerze zatrudniając mnie w radiowęźle.
Teraz
dowodzi w tej całej akcji szycia maseczek i będziemy szyć dopóki sił i chęci
wystarczy.
Dziękuję.
PEŁNOLETNIA
Wywiad z ppor. Ewą Smolińską, wychowawczynią
kulturalno-oświatową w Areszcie Śledczym Warszawie Grochowie
Jesteś wychowawcą więziennym, pełnisz wiele ról
związanych ze swoją funkcją wobec osadzonych. Jesteś negocjatorką, łagodzisz
konflikty, wychowujesz, organizujesz zajęcia kulturalne. Osadzone bardzo sobie
cenią Ciebie i Twoje działania, sprawiedliwość w osądach i prawdomówność, ale i
też działalność propagującą kulturę w więzieniu. My również. Współpraca z Tobą
jest bezcenna. Mamy do Ciebie kilka pytań:
Czy już od dzieciństwa planowałaś, że
będziesz pracować w więzieniu? Kim chciałaś zostać? Jakie masz wykształcenie i
doświadczenie zawodowe (trochę już wiemy 😉
W dzieciństwie piękne jest to, że wiele
decyzji i wyborów wypływa z wnętrza, z przekonań o swoich mocnych stronach, z
zamiłowania. Odkąd pamiętam zawsze chciałam pracować na płaszczyźnie
„pomocowej”. Na początku był weterynarz – jednak z uwagi na zbyt małą odporność
na widok krwi musiałam zrezygnować 🙂 Następnie policjantka, aktorka…i jak to
każde dziecko ma swoje marzenia długo jeszcze mogłabym wymieniać. Skończyłam
APS kierunek resocjalizacja. Pierwsze plany miałam związane z placówkami
opiekuńczo-wychowawczymi dla młodzieży. Niestety los skierował mnie do zupełnie
innej pracy, która nie była dla mnie. Wytrzymałam tam 7 lat i o 7 lat za
długo..nie miałam motywacji do zmiany miejsca zatrudnienie aż w końcu przyszedł
kres mojej cierpliwości…..zaczęłam szukać innego zajęcia, akurat ukazało się
ogłoszenie o naborze do SW na wychowawcę, złożyłam papiery, przeszłam wszystkie
etapy kwalifikacyjne i jestem tu gdzie jestem 🙂
Czy planowałaś, że będziesz
wychowawcą kulturalno – oświatową? Co wpłynęło na to, że nią zostałaś?
Nie planowałam tego. Około pół roku po
przyjęciu do służby, dziewczyna która była wychowawcą K-O przenosiła się i
dostałą propozycję przejęcia od niej obowiązków. Na początku było bardzo
ciężko, a teraz nie zamieniłabym swojej pracy na nic innego 🙂 Czasem mam dość,
zresztą jak wszyscy, ale lubię to co robię.
Czy według Ciebie w więzieniu jest
dostępna kultura?
Tak, Wy jesteście tego najlepszym
przykładem. Ponadto osadzone same szukają kontaktu z kulturą, nawet teraz kiedy
jest ograniczony dostęp do wszystkiego „Kultura” jest obecna za murami. Wielu mamy tu ARTYSTÓW 🙂
Czy osadzone mają chęć na
uczestniczenie w zajęciach kulturalnych? Co na to wpływa? Przykładowo, może to
być wykształcenie, nawyk, tradycja albo potrzeba „zabicia czasu? A może jakieś
inne „interesowne” względy?
Myślę, że wszystko. Część osadzonych
chodzi na zajęcia tylko dla zabicia czasu, część bo być może będą miały z
udziału w zajęciach jakieś profity – patrz wniosek nagrodowy, część bo was
lubią i nie chcą was zawieść, ale jest spora część skazanych których
zainteresowania są pokrewne z tematami poruszanymi na zajęciach.
Jakie są możliwości uczestnictwa w
kulturze w więzieniu?
Zajęcia z malarstwa, biblioterapia,
kinoterapia, wystawy na terenie jednostki, udział w zajęciach k-o poza terenem
jednostki – muzea, kino, wernisaż, wystawy i wiele wiele innych.*
*(W zajęciach na zewnątrz więzienia mogą
uczestniczyć kobiety odbywające karę na oddziale półotwartym).
Czy w zajęciach kulturalnych,
warsztatach edukacyjnych, artystycznych może wziąć każda osadzona?
Tak, wystarczy, że wyrazi chęć i zgłosi
się do mnie.
Jakie podmioty poza SW i naszą
Fundacją realizują działania kulturalne w więzieniu?
Nie ma ich zbyt wiele. Fundacja Dom
Kultury i You Can Free Us Polska,
Co według Ciebie może poprawić
uczestnictwo w kulturze osób osadzonych?
Może zmienić dotychczasowe myślenie, może
zmienić człowieka…na lepsze oczywiście 🙂
Czy wierzysz w resocjalizację i to,
że uczestniczenie w kulturze ma charakter resocjalizacyjny?
Bardzo wierzę w resocjalizację ale pod
jednym warunkiem….że skazana/skazany będzie chciał się zmienić i wtedy praca
z takim człowiekiem ma sens. To jest tak samo jak z terapią. Inaczej nie będzie
efektu.
Po co, Twoim zdaniem, są zajęcia
kulturalne dla więźniów?
Zajęcia kulturalne otwierają
szerokie perspektywy na poznawanie twórczej resocjalizacji, edukują poprzez
pracę, sztukę, czerpią z dorobku kultury i kulturę współtworzą, kształtują
umiejętności społeczne, odkrywają nowe możliwości i rozbudzają entuzjazm do
zdobywania wiedzy i aktywnego uczestnictwa podczas kary pozbawienia wolności.
Co chciałabyś robić jako wychowawca
K-O w wymarzonej sytuacji?
Wystarczy mi to co robię…
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Zajęcia
K.O. czyli zajęcia kulturalno-oświatowe. Mamy takowe zajęcia regulaminowe –
według godzinowego rozkładu dnia:
Od 8.30 do 13.00
Od
13.45 do 17.00
Od
17.50 do 19.00…
Wyżej
wymienione zajęcia to zajęcia w obrębie kultury, oświaty, sportu, czyli
wymyślamy, co robić, żeby nie umrzeć z nudów.
Aleee…
są też zajęcia, obejmujące wyjście np. na świetlicę, gdzie znajduje się: szafa
pancerna z książkami, duży telewizor z pilotem, kilka zdekompletowanych gier,
dziwne przyrządy do ćwiczeń itp. Takie zajęcia to m.in. eWKratke, na które ja
również uczęszczam: bo lubię pisać… Nawet jest fajnie… z wdzięcznością
przyjmuję fakt, że komuś chce się tutaj przychodzić i poświęcać swój czas m.in.
dla mnie.
Ostatnio
przeżyłam szok i do dziś „zachodzę w głowę” co, kogo i dlaczego skłoniło do
zorganizowania takiego spotkania?
Mianowicie
przyszedł do nas młody mężczyzna w celu przedstawienia tematu z zakresu kolei. Wiadomo w tym miejscu
możliwość porozmawiania z facetem (w dodatku młodym) to frajda… więc byłyśmy
wielce zadowolone.
Rzeczony
mężczyzna przedstawił nam w sposób czytelny – podparty prezentacją – początki
kolejnictwa i przeszedł gładko do
rodzajów lokomotyw… Zaczął robić się „szum”.
Wiadomo
na takich spotkaniach jesteśmy z różnych cel, oddziałów… no mamy, o czym
pogadać. Więc każda z każdą gadała i nikt wyżej wymienionego nie słuchał.
No
dobra, gwoli sprawiedliwości, przyznam, że kilka z nas słuchało – wydaje się,
że z zainteresowaniem. Ba, wchodziły w interakcje. Ja również śledziłam trochę
to, co się dzieje. I tak! Skazane z seksownie rozchylonymi ustami zadaje
pytanie:
–
A te tory w kierunku Falenicy? Tam są trzy tory… jeden z nich jest zarośnięty.
Dokąd on prowadzi?
Nie
wierzę! , q…, nie wierzę! Jeden do przodu, drugi do tyłu, a trzeci – q…a w bok
– chyba – nie!?
–
Bocznica to jest. – Tłumaczy 22-latek z pasją…
O
rany… on zna wszystkie tory w województwie mazowieckim, a może nawet w Polsce.
–
A co się dzieje, kiedy zostanie przejechany pies przez lokomotywę? – pyta
poczciwie wyglądająca skazana z uśmiechem „Mona Lisy” na ustach.
Zalega
cisza… każda z nas ma wyobraźnię i większość z nas lubi psy. Nie za bardzo wiem
o co chodzi… O weterynarza? Czy o to, kto ma umyć lokomotywę, po tym
rozjechanym psie? Nie wiem? Jestem głupia!!!
–
Takie zderzenie wyhamowuje pociąg, ale nie wiem do jakiej prędkości, bo nie
wiem z jaką prędkością jechał. – Odpowiedź jest spójna i na temat.
No
tak, logiczne, jeszcze dochodzą kwestie sporne: waga psa, rodzaj i kolor
sierści, warunki atmosferyczne itd…
Następnie
od „człowieka z pasją” dowiadujemy się o ilości wagonów, podczepionych do
lokomotywy, i o tym, że jeżeli w skład
„wchodzi” 15 sztuk, to jeden „wystaje” za peron. Dowiadujemy się
również, że taka zielona lokomotywa to EP-02.
Dowiadujemy się, że radioskop to jakiś czerwony przycisk, który „hamuje”
konkretny pociąg i inne w pobliżu ( albo coś źle zrozumiałam ). Dowiadujemy się
innych ciekawych rzecz, których nie pamiętam, bo ostatnią rzeczą, która mnie
interesuje to pociąg, lokomotywa, kolej, przejechany pies i tory, które gdzieś
prowadzą.
Po
prelekcji młody mężczyzna zapewnia, że jeszcze do nas przyjedzie. Pełna obaw,
pytam o czym będzie chciał rozmawiać.
–
O umundurowaniu na kolei. – A ja zgrzytam
zębami.
–
To fajnie. – Odpowiadam nieszczerze.
Pani eM
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Żadna z nas nie wiedziała, jak to będzie. Nawet te, które wcześniej były w placówkach opiekuńczych, czy poprawczakach i przebywały w jednym pokoju z kilkoma dziewczynami, nie były pewne co je czeka, na przykład na takim „zamku”. Cele praktycznie zamknięte cały czas. Ile osób tyle charakterów, płacz i śmiech na małym metrażu. Tutaj nie spodziewasz się na dzień dobry życzliwości – bo to przecież więzienie! Tak jak teraz Wy, pozostając w domach, nie spodziewacie się jakiegoś zła ze strony bliskich. A przecież różne „cienie” w izolacji wychodzą.
W tym miejscu nie mamy szansy na
dobranie sobie składu w celi – bo się lubimy czy mamy o czym pogadać, a
niekiedy – choć dla Was będzie to mało zrozumiałe, duże znaczenie ma wyrok.
Osobie, której przyszło spędzić lata w zakładzie karnym trudniej uczestniczyć w
codziennych rozmowach o terminie na „obrączki”. Zwłaszcza teraz, kiedy
docierają do zainteresowanych różne informacje o SDE. Co parę lat w więzieniach
pojawia się nowa choroba – był to już rok penitencjarny, miał zbijać wyroki (bo
rok to 8 miesięcy), dekrety, teraz „koronodozór” poprzeczka podniesiona do 1,5
roku. Ciągle coś.
Osoby z mniejszymi wyrokami „nie
zadomawiają się”, mniej uwagi przykładają do czystości wokół (nie wszystkie!
żeby nie było, ale podejście, że są na chwilę, wielokrotnie odbija się echem
„nie przyszłam doczyszczać pudła”). Ja muszę. Muszę, i też chcę, bo to jest
obecnie moje „mieszkanie” i chcę mieszkać w czystości. Nie wdychać kurzu, nie
siadać na brudne. Wiele osób tego nie rozumie, ogrom nie doświadcza ciągłych
zmian cel, przemiału ludzi. Najlepiej utrzymywanie czystości sprowadzić do
„zmuszania” i szorowania podłogi szczoteczką. No, życie. Wspólne przebywanie na
jednym metrażu – to wspólne sprzątanie po wspólnym bałaganie. W domu też często
był podział na sprzątanie; dzieci na ogół muszą dbać o własny pokój, ale
dodatkowym obowiązkiem jest np. w soboty – łazienka. U mnie tak było.
Do cel każda wnosi własne
przyzwyczajenia, nawyki. U niektórych to mąż sprzątał, u innych – zatrudniona
pani; jedne sprzątają tylko w rękawiczkach, a sporo jest na serio zdziwionych,
że nie ma w celi szczotki na długim kiju czy mopa! Pozycja na kolanach zmienia
znaczenie J.
Po jakimś czasie osadzona kobieta
układa w głowie własną metodę na przetrwanie, na zorganizowanie się. Trzeba
przejść przyśpieszony kurs ustępowania i odnaleźć w sobie dar przekonywania. Na
wolności przecież też nikt od razu nie jest idealnie dobrany. To właśnie
wspólne mieszkanie uczy siły kompromisu, bądź staje się metryką związku.
Przebywanie koło siebie i obserwowanie staje się codziennym pobieraniem lekcji,
to skarbnica wiedzy dla wielu i przy każdym. To wyczucie, kiedy zejść z drogi i
czym załagodzić popełniony błąd.
I po tamtej, jak i po tej stronie
trzeba jakoś żyć. #ZOSTAŃWDOMU
może rodziny zbliżyć na maxa, ale też poróżnić. Nikt nie jest przygotowany do
radzenia sobie w izolacji czy kwarantannie. Tutaj zwyczajnie obserwujesz tryb
danego dnia, podpatrujesz jak inni go organizują. W takich sytuacjach
przypominają się „zabijacze czasu”. Kiedy mojemu bratu urodziło się dziecko,
bratowa siedziała z nim w domu. Każdego dnia miała co robić, ale pamiętam też
te momenty, gdy znajdowała czas, by zagrać ze mną w makao. Uwielbiałam w to
grać! Karty w tym miejscu są na każdej celi, do grania, do stawiania pasjansa.
Trzeba przeżyć bez laptopa czy plejaka, bez komórki i tableta (tableta? – jak
masz szczęście to dostaniesz, przeciwbólową :)). Przypominają się takie zabawy
jak: inteligencja, statki czy kropki. Kto z Was pamięta kropki? Ja każdą
ostatnią stronę zeszytu w kratkę miałam w państwach kropek! Sięgamy po gry
planszowe, nieśmiertelne Monopoly, a rok temu poznałam „pięć sekund” i to bez
cenzury J.
Nie każdemu będzie odpowiadała
taka codzienność. Wiele rzeczy zacznie drażnić. Coś się dopiero teraz
dostrzeże, na coś zwróci uwagę. Ale trzeba to przetrwać. Jakoś sobie z tym
poradzić. Tragedie podobno zbliżają, wiele osób może się teraz pogodzi?
Społeczeństwo niesamowicie się zjednoczyło. U mojej mamy w klatce wisi kartka,
że można prosić o pomoc w zrobieniu zakupów – osobiście jestem wdzięczna i
wzruszona takim gestem. W końcu nikomu korona z głowy nie spadnie, jak drugiemu
pomoże… Choć w obecnej sytuacji to może lepiej dla tamtych ludzi – korony z
głów!?
Pełnoletnia
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
ŻYCZYMY WSZYSTKIM, ABY ŚWIĘTA WIELKANOCNE PRZYNIOSŁY RADOŚĆ ORAZ WZAJEMNĄ ŻYCZLIWOŚĆ. BY STAŁY SIĘ ŹRÓDŁEM WZMOCNIENIA DUCHA. NIECH ZMARWTYCHWSTANIE RÓWNIE NIESIE ODRODZENIE, NAPEŁNI WAS POKOJEM I WIARĄ, NIECH DA SIŁĘ W POKONYWANIU TRUDNOŚCI I POZWOLI Z UFNOŚCIĄ PATRZEĆ W PRZYSZŁOŚĆ
NIECH BLASK ŚWIĄT WIELKANOCNYCH ROZPRASZA CIENIE, CODZIENNYCH TROSK I TRUDÓW A WNIESIE RADOŚĆ, POKÓJ I NADZIEJĘ.
H.S.
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Więzienna ciekawostka o tym jak przygotować w celi świąteczne potrawy. Zobacz >>Cela kulinarna
MÓWI ZAJĄC DO
BARANKA
JAKA PIĘKNA TO
PISANKA!
WTEM Z JAJECZKA
WYSZŁA KURA
NASTROSZYŁA
SWOJE PIÓRA
BIEGA, GŁOŚNO
KRZYCZY
ŻE SPOKOJNYCH
ŚWIĄT WAM ŻYCZY!
Na pewno już zapomniałam co to są rodzinne święta. Już
przed aresztowaniem nie spędzałam ich z obojgiem rodziców, ale ciągle w głowie
dla mnie święta, to rodzina, stół, atmosfera. Tyle lat po tej stronie, a dla
mnie święta to czas spędzony z bliskimi – a co najmniej z życzliwymi ludźmi
wokół. Tutaj ten dzień każda próbuje jak najspokojniej przetrwać, ale mało
ucieka od świadomości Zmartwychwstania Pańskiego.
Wielkanoc dziewczyny organizują indywidualnie, szykują je
tylko we własnych celach, a te które mają możliwość przemieszczania się – idą
do celi gdzie mają np. znajomą. To czas, że chce się być blisko z kimś, kogo
się lubi. Wtedy wilgotnieją oczy podczas rozmów telefonicznych i chyba nie
czekoladowe jajko jest wtedy ważne, tylko życzliwy człowiek.
Zmartwychwstanie niesie odrodzenie, daję siłę w
pokonywaniu trudności – to się liczy!
Nieistotne, gdzie się wtedy jest, przy kim bądź bez kogo,
po coś to się wszystko dokonało.
Patrzmy z ufnością w przyszłość – tego życzę każdemu z
Was, mojej całej rodzinie, Fundacji Dom Kultury i samej sobie.
Tym bardziej teraz nie cieszymy się tym co za oknem, ale
tym – z kim w domu.
Zdrówka i nadziei!
Pozdrowienia
PEŁNOLETNIA
Z OKAZJI ŚWIĄT
WIELKANOCNYCH, ŻYCZĘ WAM (OSADZONYM), MOIM DZIECIOM, FUNDACJI,
PRZEDE WSZYSTKIM – ZDROWIA, SPOKOJU I MIŁOŚCI!
MARKOSIA
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Wiosenny cykl świąteczny zaczyna się od Środy Popielcowej i
trwa do Zielonych Świątek. Niedziela Wielkanocna przypada na pierwszą niedzielę
po pełni Księżyca, po wiosennej równonocy.
W Wielki Czwartek i Piątek przygotowywano świąteczne
przysmaki. Nasze babcie miały wszystko pod kontrolą. To właśnie w te dni piekły
bułki, kołacze, baby, gotowano barszcze białe – żury na zakwasie. Każdy
wiedział co ma robić. W Wielki Piątek babcie gotowały dla nas jajka na twardo w
cebuli aby miały ładne kolory do robienia pisanek. Każdy się starał jak mógł
aby pisanki były piękne – wyjątkowe. Jajko to symbol życia i siły – było i jest
najważniejszym atrybutem świąt Wielkanocnych.
Według staropolskiej tradycji potraw w koszyku powinno być
siedem, bo siódemka jest znana jako liczba święta i symbol doskonałości, z nią
łączy się pojęcie pełni.
Śniadanie wielkanocne ma wszędzie charakter uroczystego i
obfitego posiłku. Po czterdziestodniowym poście, czas spełnienia się marzeń o
pełnym brzuchu.
Śniadanie zaczyna się od święconego, czyli darów bożych
poświęconych przez Kapłana w Wielką Środę. Z koszyka ze święconką matka obiera
jajko lub więcej i dzieli je na talerzyku na tyle cząstek ilu jest domowników.
Przekazuje talerzyk ojcu który rozpoczyna składanie życzeń dzieląc się z każdym
poświęconym jajkiem. Każdy między sobą składa sobie życzenia i zaczynają
świętować Zmartwychwstanie Pana.
„Wielka Noc dla wszystkich jest bardzo wesoła, całe
chrześcijaństwo „Alleluja” woła. I my się radujemy bośmy chrześcijanie- daj nam
szczęście, zdrowie, pogodę ducha Zmartwychwstały Panie!
Byśmy Królowali na wiek wieków w niebie! Dziś Jezus
zmartwychwstał i my zmartwychwstaliśmy. Pójdźmy do spowiedzi z grzechów się
słuchajmy. Zrzućmy grzech z sumienia, który nas krępuje Jezus Zmartwychwstały
wszystko nam daruje. Wtedy się odrodzi i nas dusza wesoła, każdy „Alleluja”
wesoło woła.”
Zdrowych i spokojnych świąt Wam życzę.
EVELINE
Palmy blogerek, fot. Sara Prekurat
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Pandemia zakończona, upragnione słowa na które czekał
cały świat, okrzyki radości i wielka ulga, wracamy do normalnego życia a jednak
nasuwa się pytanie czy potrafimy żyć jak przed epidemią, czy „zło” nauczyło nas
żyć inaczej?
Był czas przemyślenia, są też dobre strony wirusa, nie w
pojęciu medycznym ale w życiu codziennym, dziś nikt nie patrzy tylko na siebie,
nie goni za karierą a zaczynamy doceniać bliskość, mamy odczas odrobić z
dziećmi lekcje, rozmawiamy nie telefonicznie, lecz osobiście odwiedzamy
krewnych i era komputerów trochę wygasła. Jesteśmy pozytywnie nastawieni do
całego świata, martwimy się o globalne ocieplenie, o smog, dbamy nie tylko o
sobie ale o wszystko co nas otacza.
COVID-19 jak go inaczej określić nie językiem medycznym,
ale prostymi słowami; morderca, kat, bo wymordował tyle istnień ludzkich,
złodziej też pasuje – niewidzialnie kradł co mamy najcenniejsze.
Koniec epidemii cieszymy się bardzo, zaczynamy nowy
rozdział w życiu bez zakazów kwarantanny, jednak pamiętamy że wyrwał nas z
ułożonego życia, pozbawił pracy, szkoły i życia codziennego. Wirus postawił nas
przed faktem dokonanym, zawładnął prawie całą ludzkością, był najeźdźcą XXI
wieku.
Podobne epidemie miały w odległych czasach, np. Cholera
czy Czarna Ospa.
Były też wojny podczas okupacji w bardzo trudnych
warunkach, bez wody, prądu, żywności, leków i mediów, panował Tyfus, ludzie
chorowali na gruźlice wiadomo, ile istnień ludzkich pochłonęły te wszystkie
choroby, a teraźniejsze czasy pierwszy przykład to AIDS, Ptasia Grypa, Świńska
Grypa i pom prostu grypa. Jak duży był wskaźnik umieralności wiemy wszyscy, a
my nadal żyjemy, pokonaliśmy wszystkie przeciwności.
To wszystko mamy już za sobą, zgony, kwarantanny, puste
miasta, brak kontaktów rodzinnych, koleżeńskich, i my patrzyliśmy przez okna na
puste ulice, dużo można wymieniać.
Mamy już dziś, rano wstajemy, toaleta, śniadanie,
szykujemy się do pracy, szkoły, odzyskaliśmy władze nad życiem. Na przystankach
grupy ludzi czekających na autobus, uśmiechamy się do przedmiotów i cieszymy
się bo tę wojnę wygraliśmy, wirus został pokonany.
W pracy i w szkole spotykamy starych znajomych, tych
których lubimy lub mniej, ale cieszymy się że są wszyscy, możemy spotkać się,
śmiać, kłócić bo jest tak jak dawniej.
Wracając do domu spotykamy mamy z dziećmi i jak miło
naszych starszych mieszkańców, idą z pieskami na spacer do parku a ławeczki
pełne są Pań które prowadzą gorące rozmowy i dzieciaki biegające po osiedlu,
krzyczące jak zawsze.
Jakie to dziwne, być może wcześniej nam to przeszkadzało,
a teraz cieszymy się że wszystko jest na miejscu. Pani sąsiadka, która oburzyła
się na głośną muzykę w moim mieszkaniu, teraz uśmiecha się, pozdrawia mnie i
moją rodzinę, to jest cudowne i mnie już piesek Pani z pod „8” nie brudzi na
klatce, kupiłam mu kosteczkę.
Wieczorem młodzi wychodzą na upragnione spotkania do
kilku kawiarni i tam gdzie wirus pozamykał drzwi, wtedy wprowadzono
kwarantannę.
Nasze życie stopniowo wraca do normalności, bo tego
chcemy, bo jesteśmy spragnieni, wirus to już przeszłość, jednak przykre
doznania gdzieś w nas zostaną, zwłaszcza tym którym wirus odebrał najbliższych.
Reasumując KORONAWIRUS precz, nigdy więcej, ale mimo
wszystko w jakimś stopniu sprawił że doceniliśmy to czego nam zabrakło w życiu
codziennym, zaczęliśmy zwracać uwagę na drobiazgi które wcześniej gdzieś
ulatywały albo nigdy jak sądziliśmy ich nie było; były i są te drobiazgi to
całe nasze życie, dlatego cieszymy się że zagościły w naszym nowym życiu, tym
lepszym życiu.
Wirus to „zło” które nauczyło być nas lepszym i zbliżyło
nas do siebie, przypomniał jacy dla siebie jesteśmy ważni i jaki świat jest
piękny.
H.S.
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Na początku myślałyśmy, że powróci po 2-3 tygodniach –
no, najlepiej po miesiącu. Potem dotarło do mnie, iż epidemia może potrwać
nawet rok. Stoimy przede wszystkim przed wielką niewiadomą. Różni specjaliści
serwują nam różnorakie prognozy, tak naprawdę nie wiemy, jak rozwinie się
sytuacja, ile będzie ofiar śmiertelnych. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że
kiedykolwiek zetknę się z zarazą na taką skalę. Wiadomości pokazują sceny
niczym z katastroficznych filmów z „epidemią” w tytule; aż trudno uświadomić
sobie, że to rzeczywistość.
Oczywiście, boje się. Mniej o
siebie, bo tu za kratami odbywamy de facto rodzaj kwarantanny. Bardziej o męża,
który na zewnątrz musi chodzić do pracy, by mieć środki do życia. Może wszystko
przejdzie ulgowo i się nie zarazimy, może nie powtórzy się u nas scenariusz
włoski. Może… a jeśli jednak?
Rodzi się pytanie, czy w
krytycznej sytuacji my, więźniowie będziemy leczeni czy spisani na straty? Tak,
myślę o tym. O śmierci, nie chcę umierać, nie chcę żeby inni umierali.
Nie potrafię się nie
przejmować w obliczu ogólnoświatowej pandemii, która może (choć nie musi)
przybrać rozmiary czternastowiecznej Czarnej Śmierci. Wtedy Dżuma zabiła więcej
niż połowę populacji Europy. Wydawało by się iż w XXI w. coś takiego nie
powinno się wydarzyć. Nie mniej, jak się okazuje, wciąż nie dysponujemy
stuprocentową skuteczną obroną przed epidemią, a nasz technologiczny postęp nie
uczynił z nas Bogów.
Normalność naturalnie powróci,
zawsze w końcu powraca. Mogę tylko żywić nadzieję, że będzie naznaczona jak
najmniejszą ilością mogił i nieobciążona trwałym dziedzictwem strachu. Nie
chciałabym, aby w skutek lęku ludzie zaczęli żyć bardziej wirtualnie niż
realnie, obawiać się bezpośredniego kontaktu z buźkami.
Człowiek to nie zbiór zer i
jedynek. Pomimo okoliczności powinniśmy walczyć o to, by nasza przyszłość nie
uległa dehumanizacji. Abyśmy wyszli z tego ciężkiego okresu bardziej
skonsolidowani, solidarni i życzliwi dla siebie nawzajem. Na taką nową
normalność liczę.
Pozdrawiam wszystkich. Obyście
byli bezpieczni! Tych, którzy wierzą w Boga, proszę o modlitwę w intencji
wszystkich zarażonych wirusem.
ZOŚKA
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Na imię mam
,,Życie”. Chcę napisać bajkę. Bajkę o Kopciuszku, który spotyka swojego
księcia; o śpiącej królewnie, którą prześladuje zła królowa Matka; o kocie w
butach, który przemierza siedmiomilowymi butami świat; o Kubusiu Puchatku,
który jest wspaniałym przyjacielem i łasuchem. Lecz niestety wszystkie bajki
zostały już napisane. A świat, który sobie stworzyłam, to nie była bajka. Byłam
Kopciuszkiem, ale nie miałam księcia, a zła królowa Matka jest przy mnie do
dzisiejszego dnia. Przez świat kroczyłam milowymi susami nie zastanawiając się
co i kogo mijam bezpowrotnie. Nie miałam pojęcia o przyjaźni.
Ale ja
byłam łasuchem, łasuchem na życie. Czerpałam dar życia bez żadnej
odpowiedzialności, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Doprowadziłam tym
samym do powolnego zrujnowania siebie. Mój świat zwężał się. Coraz mniej było
miejsc, do których mogłam uciec; coraz mniej ludzi, którzy mnie akceptowali. I
pewnego pięknego wiosennego dnia wszystko się skończyło. Znalazłam się w zamku
bez drzwi, który ogrodzony był wielkim murem, wokół którego płynęła rzeka. Nie
wolno było opuścić go samowolnie. Jedynie królowa Temida wydawała pozwolenie na
wyjście z zamczyska. Znajdowały się w nim osoby podobne do mnie – osoby, które
zgubił apetyt na życie. Nie chciałam przebywać w tym zamku. Chciałam umrzeć, ale
moje ukochane dzieci powstrzymały mnie przed śmiercią. I tak mijał dzień za
dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem, a ja nadal
żyłam i patrzyłam na świat przez zakratowane okno, śniąc o swojej własnej
bajce. Czekałam.
W końcu upragniony dzień nadejdzie i dla mnie, wierzę w to … Pewnego grudniowego dnia, kiedy ptaki nad zamkiem fruwały wysoko, zaczęłam pisać swoją upragnioną bajkę. I tak w zamku pojawiła się dobra wróżka i obdarzyła mnie przyjaźnią, ów przyjaźń zaczęła przywracać mnie do życia, akceptując mnie taką jaką jestem, dając wiarę, że jestem wartościowa. Jak w bajce o Kopciuszku, tak i tu dobra wróżka za pomocą swojej przyjaźni Kopciuszka zaczęła zmieniać w królewnę. Świat był lepszy, dalej przemierzałam go milowymi krokami, ale już zatrzymywałam się i podziwiałam cuda, które świat miał mi do zaoferowania. Poznałam smak przyjaźni, a mój przyjaciel – mały Temida – popędził za siedem gór i za siedem rzek złą królową Matkę. Mój królewicz już pędzi do mnie na swym białym rumaku, w złotej zbroi, abyśmy mogli spędzić razem życie w miłości i szczęściu.
To jest
moja bajka, którą napisało moje życie. Jak z każdej bajki, tak i z tej wypływa
morał:
Choćby
życie człowieka było najnędzniejsze, nie powinno się od niego stronić, ani
ciskać na niego siarczystych przekleństw. Jest ono i tak lepsze od samego
człowieka. Trzeba kochać swoje życie niezależnie od jego nędzy. Nawet w zamku
bez drzwi można przeżyć miłe chwile, wzruszające i wspaniałe. Znaleźć przyjaźń
i przewartościować się na nowo. Można w tym zamku tworzyć swoją bajkę z dobrym
zakończeniem…. POWODZENIA!
Markosia
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”