O co chciałabym zapytać Boga?

 

 

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury.

 

 

Chciałabym zapytać Boga o wiele rzeczy, ale nasuwa mi się jedno pytanie? Dlaczego Bóg wzywa do niebios bliskie nam osoby w bardzo młodym wieku?

Po drugie, dlaczego jest tyle chorób, których nie można wyleczyć?

Madlenn

Czy moje życie wyjdzie na prostą?

Czy moje dzieci będą zdrowe i szczęśliwe?

Czemu nasze wybory przynoszą takie konsekwencje?

Kicia

 

Jest to bardzo ciężkie pytanie, ponieważ sądzę, że jeśli naprawdę miałabym taką możliwość, to miałabym ogromny problem z zadaniem tego jednego, jedynego pytania.

Chciałabym zapytać o wiele rzeczy. Uważam, że mnóstwo pytań zaczynałoby się od słowa „dlaczego” lub sformułowania „po co?”. Po dłuższym namyśle uważam, że to moje konkretne i jedyne pytanie byłoby złożone, ponieważ brzmiałoby tak: „Jak dalej będzie wyglądało moje życie i czy zdołam wreszcie być szczęśliwa z moją rodzinką (dziećmi) oraz czy mi się w życiu uda?”. Może to pytanie zostanie uznane za płytkie, lecz to właśnie spędza mi sen z powiek.

Jeśli usłyszałabym odpowiedź, która mnie do końca nie zadowoli, to będę, chociaż wiedziała, w którym kierunku mam działać, żeby do tego nie dopuścić

Drzazga

– Dlaczego mój Anioł Stróż nie walnął mnie ze skrzydła, kiedy dźwigał się we mnie Kain?

– Dlaczego jestem taka słaba w budowaniu dobrych relacji?

– Dlaczego boję się samotności,  a w tym miejscu ciągle bym chciała być sama?

– Dlaczego ciągle mam problem z dostosowaniem się?

– Czy zdążę pobyć z bliskimi po tamtej stronie muru?

– Czy przez swój pancerz „nie podchodź”  – bardzo krzywdzę ludzi?

– Czy to normalne, że przestaję tęsknić?

– Czy byłabym dobrą matka?

– Po co jeszcze żyję?

– Czy mógłbyś sprawić, abym była wolna? Cokolwiek to oznacza, a jest pisane akurat mi. I pomóż mi to zrozumieć, że akurat tak ma być.

Pełnoletnia

 

 

 

 

 

Wiara

5-DSC_0369

Są dni, kiedy po prostu nie widzę już sensu swego istnienia, szukam sposobu, aby ulżyć sobie, przychodzą okropne myśli do głowy, szukam ucieczki na zawsze…

I przychodzi chwila, ułamek sekundy, kiedy mówię „Boże, nie pozwól mi w tym stanie długo trwać” i zaczynam się modlić. Po pewnym czasie czuję ulgę, czuję lekkość ciała i duszy.

Nauczyłam się rozmawiać z Bogiem, mówić co czuję, płakać i prosić o łaski Boże.

Nie zawsze tak było.

Kiedy zmarła mi mama straciłam wiarę. Kiedy popełniłam przestępstwo znienawidziałam siebie i długi był proces odzyskiwania wiary w siebie, ludzi i Boga.

Dziwne jest to moje życie, jedno jest pewne, wszystko co mam – mam na własne życzenie. Nikogo nie obwiniam, choć mogłabym, ale staram się iść do przodu, żyć w zgodzie z Bogiem i widzę sens – głęboka wiara, że Bóg jest ze mną pomaga mi w codziennym życiu.

Swój post chcę zadedykować ludziom, którzy teraz zastanawiają się „co dalej będzie, co robić, jak żyć?”.

Proszę wierzyć, wierzyć, że wszystko się ułoży, ból mnie, rany się zagoją.

Wiara uskrzydla, uczy latać.

Pozdrawiam.

Aneta