Piszę do Ciebie tych parę linijek, żebyś wiedział, że do Ciebie piszę.
Jak ten list dostaniesz, to znaczy, że do Ciebie doszedł. Jak go nie
dostaniesz, to daj mi znać, wyślę jeszcze raz. Piszę do Ciebie wolno, bo wiem,
że nie umiesz szybko czytać. Niedawno tata przeczytał w jakiejś gazecie, że
najwięcej wypadków zdarza się kilometr od domu, więc przeprowadziliśmy się
kawałek dalej. Jest tu pralka, choć nie jestem pewna, czy się nie zepsuła.
Wczoraj wrzuciłam do niej pranie, nacisnęłam guzik i pranie zniknęło. Ale
przecież z tego powodu się nie powieszę. Pogoda nie jest najgorsza. W zeszłym
tygodniu padało tylko dwa razy. Za pierwszym razem padało trzy dni, a za drugim
cztery.
Co do tej kurtki, którą chciałeś, to wujek Piotr powiedział, że jak Ci
wyślę z guzikami, to będzie dużo kosztować, bo guziki są ciężkie. Dlatego
oberwałam guziki i włożyłam do kieszeni.
Tata dostał nową pracę, chodzi dumny jak paw, bo ma pod sobą jakieś
500 osób – wysiewa trawę na cmentarzu.
Twoja siostra, Julka, która wyszła wtedy za mąż, jest w ciąży. Nie
znamy jeszcze płci dziecka, więc nie powiem Ci czy jesteś wujkiem czy ciocią.
Jak to będzie dziewczynka, to Twoja siostra chce jej dać na imię po mnie, ale
to będzie dziwne mówić na swoją córkę ,,mama’’.
Gorzej jest z Twoim bratem, Jankiem. Zamknął samochód i zostawił
kluczyki w środku. Musiał iść do domu po drugi komplet, żeby nas wyciągnąć ze
środka.
Chciałabym Ci włożyć parę złotych, ale już zakleiłam kopertę.
Mała
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Kiedy miałam 15 lat, odwróciłam się od Boga, ponieważ długo patrzyłam, jak mój ukochany dziadziuś, osoba bardzo wierząca, umiera. Wtedy powiedziałam sobie, że Bóg nie może istnieć, skoro pozwala na to, aby osoba, która tak bardzo go kocha, umierała w takich męczarniach.
Przez długie lata żyłam w przekonaniu, że Bóg nie istnieje, nawet śmiałam się, że jestem głęboko niewierząca. Wiele lat później narozrabiałam, szukałam sensu i powodu tego wszystkiego. Zaczęłam medytować, zaglądać w głąb siebie. Kończyłam różnego rodzaju kursy rozwoju osobistego, głębsze techniki medytacji, i w pewnym momencie zdałam sobie sprawę z tego, że to wszystko i tak prowadzi do jednego Boga.
Miałam koleżankę, która była bardzo wierząca i zaproponowała mi spowiedź życia. Byłam przerażona, a moje przerażenie sięgnęło zenitu, kiedy zobaczyłam rachunek sumienia, według którego należy się wyspowiadać. Pamiętam jak dzisiaj, kiedy do niej zadzwoniłam płacząc, że mam 80% grzechów z tej listy. Zaczęła mnie uspokajać, mówiąc, że wszyscy tak mają po tak długiej przerwie. Siadłam z rachunkiem sumienia w ręku i z pełną szczerością wypisałam wszystko punk po punkcie. Od najdrobniejszych rzeczy, przekroczenia prędkości, po najcięższe, powód skazania przez sąd.
Poszłam na spotkanie, nieprzypadkowe. Ksiądz został dla mnie wybrany i czekał na mnie. Siedliśmy w małej kapliczce, zaczęłam opowiadać, byłam bardzo zdenerwowana, ręce mi się trzęsły, a łzy same zaczęły płynąć. To było wspaniałe przeżycie. To nie była tylko spowiedź, to było spotkanie z przyjacielem, który słuchał, rozmawiał, pomagał i nie osądzał. Pamiętam, że na samym końcu uklękłam przed ołtarzem, a ksiądz położył rękę na mojej głowie i oddał mnie Bogu. Wstałam i poczułam jakby ktoś ściągnął ze mnie ogromny ciężar, poczułam się taka lekka, świat wyglądał na jaśniejszy. Dostałam oczywiście pokutę, która nie była zwykłą pokutą.
Miałam obejrzeć film o Jezusie, przeczytać książkę (wskazaną przez księdza), iść na mszą i przyjąć komunię świętą. Wszystko wypełniłam z ogromną satysfakcją i poczułam szczęście. Pamiętam tę pierwszą mszę z przyjęciem komunii. Po prostu byłam uczestnikiem, słuchałam każdego wypowiadanego słowa, każdego dźwięku organów. Potem przyjęłam komunię świętą. Długo klęczałam modląc się i dziękując za to, co się dokonało.
Dziewczyny, nie wiem czy jesteście wierzące czy nie, ale
może warto zrobić sobie prawdziwy rachunek sumienia. Ja polecam, bardzo dużo to
daje. Przede wszystkim spokój, zrozumienie i poczucie obecności kogoś, komu
bardzo zależy na Tobie.
Sabina
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Na łóżku siedzi po turecku drobna blondynka. Głowę ma pochyloną nad
książką. Koło niej piętrzy się pokaźny stosik różnorakich pozycji z naszej
biblioteki. Kalina jest namiętną czytelniczką, chociaż nie każda książka ją
wciąga. Dlatego zawsze musi mieć ich większą ilość, żeby wybrać te, które ją
zainteresują. Kiedy Kalina nie ma co czytać, jest prawdziwie niepocieszona, a
kiedy już trafi na szczególnie ciekawą dla niej lekturę, wpada w czytelniczy
trans. Wtedy jest obecna w celi wyłącznie ciałem i żeby się z nią skontaktować,
trzeba się trochę natrudzić (np. zawołać ją podniesionym głosem albo lekko
szturchnąć, bo inaczej nasze słowa do niej nie docierają).
Czytanie to sposób Kaliny na więzienne odosobnienie, ponieważ jest
osobą niezwykle energiczną. Gdy się za coś bierze, to robota pali jej się w
rękach, aż iskry lecą. Wcale nie przesadzam! Jej energia dosłownie rozsadza
ograniczoną celową przestrzeń, toteż podróże Kaliny do pozbawionego ograniczeń
świata literackiej wyobraźni stanowią swego rodzaju zawór bezpieczeństwa,
którym uchodzi nadmiar tej energii, nie mieszczący się w ciasnym światku
celi.
Kalina często się uśmiecha. Jej uśmiech zawsze sięga oczu i jest
zaraźliwy – nie sposób się nie uśmiechnąć, kiedy go zobaczysz. Czasem jednak
uśmiech Kaliny znika, a oczy smutnieją, z błękitnych robiąc się szare. Dzieje
się tak po szczególnie wzruszających rozmowach z rodziną, zwłaszcza z mamą.
Kalina pochodzi z dużej z i zżytej rodziny; na wolności czekają na nią, oprócz
mamy, synek, bracia, siostry, ciocie i wujkowie, a także mali siostrzeńcy.
Czeka też narzeczony. Kalina jest kochana przez bliskich i dlatego jej pobyt za
kratami stanowi dla nich bardzo traumatyczne doświadczenie, ale wierzą w nią i
w nowy początek – już razem.
Kalina nie należy do osób złych. Znalazła się w tym miejscu nie na
długo, bo na niecałe dwa lata, ale w jej przypadku to i tak za długo. Ot,
młodzieńcza naiwność, zauroczenie niewłaściwym chłopakiem i kłopoty z prawem
gotowe. Na szczęście te kłopoty to jedynie lekkomyślnie zaciągnięty kredyt.
Pomimo negatywnej strony wyroku Kaliny, mądrze wykorzystała ona ten
czas odosobnienia, przemyślała wiele spraw i doszła do wniosków, które w
przyszłości pomogą jej żyć rozsądniej. Pozbyła się też ciągot do szaleństw,
mogących zrujnować najlepszą egzystencję. Zrozumiała, że często to, co wydaje
się nam „fajne”, jest takie tylko na krótką metę, więc nie warto się łakomić.
Co jeszcze mogę powiedzieć o Kalinie? W celi jest dobrą towarzyszką,
można na nią liczyć w potrzebie, porozmawiać, pośmiać się. Zwiedziła trochę
miejsc poza Polską, podobnie jak jej krewni, toteż ma w zanadrzu wiele
ciekawych opowieści o ludziach i obyczajach. Dla mnie, zapalonej podróżniczki,
to bardzo interesujące posłuchać, jak ktoś inny postrzega niektóre zjawiska
zachodzące poza granicami naszego kraju.
Kalina w przyszłym roku będzie już wolnym człowiekiem. Osobiście życzę
jej, by ułożyła sobie szczęśliwie życie i by lekcja z pobytu tutaj ustrzegła ją
przed kolejnymi błędami. Mam nadzieję,że tak się stanie, bo moim zdaniem jest
ona jedną z tych osób, które zasługują na drugą szansę od społeczeństwa.
Zośka
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Tak z biegu to trudno sobie wyobrazić, że w więziennej celi można się bawić. Hasło GRY I ZABAWY… ŚWIETLICOWE kojarzy się bardziej z wyjazdem kolonijnym, a nie z pobytem tutaj. Różnice są zasadnicze, a główna jest taka, że tu człowiek musi zorganizować sobie zajęcie czy rozrywkę we własnym zakresie, co nie jest takie proste. Niby nie po to trafiamy do więzienia, żeby się ,,bawić’’, ale też nie po to, aby zanudzić się na śmierć – takiej kary na szczęście nie ma w kodeksie, choć czasem niejedna osoba jest bliska jej wykonania. Prędzej niż później i bez względu na długość wyroku, każdy skazany leży i ma myśli typu ,,ależ się nudzę’’.
Można, po pierwsze, czytać książki, o ile ktoś lubi. W sumie to nawet ci, którzy w życiu nie czytali prawie wcale – tu sięgną po coś do czytania. To chyba najlepszy ,,zabijacz czasu’’ z ogólnodostępnych w więzieniu. Osobiście, uwielbiam czytać, ale nawet miłość do książek w pewnym momencie staje się rutyną, a wtedy na myśl o sięgnięciu po kolejną pozycję przyprawia o mdłości.
Można, po drugie, rozwiązywać krzyżówki, bo to według niektórych rozwija lub poprawia pamięć. Nie dla tych, którzy chcą o czymś zapomnieć. Ja po panoramiczne sięgam sporadycznie, tak w ostateczności, bo hasła wpisuję z automatu, więc średnio mnie to bawi. Ale żeby zająć choć kawałek dnia, też dobre.
Można, po trzecie, grać w karty, z czego dosyć często korzystam. Lubię remika, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto potrafi w to grać, albo szybko się nauczy. Rzadziej trafiam na kogoś, kto gra w kanastę, ale bywa. Jeszcze ani razu nie spotkałam osoby, która grałaby w brydża i bardzo tego żałuję.
Można, po czwarte, grać w scrabble. I to jest świetny czasoumilacz. Kiedyś tą grą wręcz ,,molestowałam’’ swą przyjaciółkę i codziennie potrafiłyśmy pół dnia przesiedzieć nad planszą. W końcu miała dość i mnie, i tej gry, więc grałam sama ze sobą, co było też fajne, ale już nie tak zabawne. Przy okazji – Pełnoletnia – dziękuję Ci za ten czas przy różnych wersjach scrabble. Można, po piąte, uczyć się języków obcych. Czy się lubi czy nie to zawsze coś, a nuż przyda się kiedyś w przyszłości.
Można, po szóste, rozmawiać z innymi współosadzonymi, o ile ma się takie towarzystwo, że jest o czym pogadać, bo bywa z tym różnie i czasami człowiek staje się niemową, a żałuje, że słyszy.
Można, po siódme, dostać totalnej głupawki i śmiać się do rozpuku, aż boli brzuch i całą szczena, a powodu do tej radości żadnego konkretnego nie ma.
Można, po ósme, wymyślać co tylko się da i co komu przyjdzie do głowy – na małej przestrzeni wychodzą z tego czasem jaja.
Można, po dziewiąte – i to będzie obecnie mój ulubiony punkt – grać na konsoli. Stara jestem, ale jeszcze z tego nie wyrosłam i tak mi się jakoś zdaje, że będę siedziała przed ekranem z kontrolerem w rękach nawet gdy zbliżę się do setki. W domu nie mogłabym sobie pozwolić na to, żeby spędzić tyle czasu przy grze, poza tym miałabym tam ciekawsze i zdecydowanie przyjemniejsze rzeczy do zrobienia, ale tu… no cóż – nie ma takiej siły, która odkleiłaby mnie od konsoli. Nie mogę się rozpisywać na ten temat, bo dłuuugo bym nie skończyła.
Można, po dziesiąte, haftować (nie, nie po imprezie), robić na szydełku, drutach i w ogóle zająć sobie czas takimi manualnymi duperelstwami. Czasochłonne, przyjemne i potrafi przynieść efekt w postaci czyjegoś uśmiechu, gdy ktoś taki dostanie robótkę w formie prezentu.
Najistotniejsze jest to, aby cokolwiek tu robić i na tyle rzadko, na ile to możliwe, mieć tę myśl, że nudzi mi się.
Pozdrawiam, Małgosia
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Boże Narodzenie, pierwsza
gwiazdka, Wigilia… Tego, jak te dni pamiętam, gdy spędzałam je w domu, opisałam
w tekście ,,Święta podczas pandemii’’. Tak więc teraz napiszę tak na tu i
teraz.
Tym razem składając życzenia
świąteczne nie życzyłam dziewczynom szczęśliwych, przede wszystkich spokojnych,
ponieważ dla mnie, jak i dla moich najbliższych, tam, za murem, te święta nie
były szczęśliwe, ze względu na rozłąkę. Bałam się wręcz jak Mama i mój Synek
poradzą sobie, są całkiem sami… Z jednej i drugiej strony muru te święta były
samotne, nieprzyjemnie, nie fajne jak co roku – inne! Zamiast w domu byłam/
jestem tutaj. Na szczęście w tym całym dla mnie nieszczęściu, jestem w gronie
osób mi życzliwych i starałyśmy się, pomimo smutku, przeżyć te święta w jak
najmilszej atmosferze. Pozbyć się choć w ten jeden najważniejszy dzień –
Wigilię – smutku, chandry… Zapomnieć choć na chwilę, gdzie jesteśmy, nie
zmuszać się do snu z myślą, by obudzić się już za chwilę, ale następnego dnia,
albo 24 godziny później (marzenie ściętej głowy). Co by spędzić te święta miło
i nie musieć wymazywać ich sobie z pamięci, bo np. były tak liche. Zrobiłam
sernik na zimno z galaretką – co prawda chłodzony na oknie, budyniowca na
szybko z herbatnikami dwusmakowego, z dodatkiem wiórków kokosowych 😊. Pani S pięknie poukładała produkty, które
zamiast złotej tacy czy porcelanowego talerza, były na zielonym plastiku, ale
wbrew pozorom wyglądało to świetnie. Kompot zrobiła z jabłek, który pomimo
braku kuchenki wyszedł świetny 😊.
Desery wyszły przepyszne. Przed kolacją wigilijną przystroiłyśmy razem stół
(pseudo obrusem), ułożyłyśmy sztućce, położyłyśmy opłatek, którym później, w
czasie wieczerzy, podzieliłyśmy się. Pomimo tęsknoty za domem, smutku w
serduszkach, spędziłyśmy ten czas miło, w spokoju…
W pierwszy dzień świąt dorobiłam
deserki, co prawda mniejsze, ale smaczne i zrobione od serduszka. Na szczęście
święta, święta i po świętach! Moim ,,prezentem’’ było to, że mogłam zobaczyć
moich bliskich, partnera, a nawet choinkę, dużą, pięknie przystrojoną oraz
mniejszą, u tego mojego jedynego, dzięki rozmowie przez Skype. To mi wystarczy
szczerze powiem…
Za parę dni mamy Sylwestra, Nowy
Rok 2021, nie mam pojęcia, jak te momenty spędzę, i nie wiem czy będę miała na
tyle sił, by nie zalec w łóżku. Żeby nie przespać tego czasu, zapomnieć o
wszystkim i nie mieć świadomości, że nadal tu jestem, że nie mogę być tam, za
bramą. A może jednak nie, może zrobię dla nas coś na słodko, jakiś deserek,
dobrą kawkę czy herbatkę z cynamonem i jabłuszkiem, jeśli nie ma ochoty na
kawę. Przystroimy stół, tak jak przy Wigilii. Od pani M wyduszę kilka
połyskujących konfetti… Coś pomyślę, może pomoże mi w tym wychowawczyni K-O,
pani Ewa 😊. Coś
wymyślę z dziewczynami. I nie myślę o nie wiadomo jakim imprezowaniu (nie po
tej stronie), ale na pooglądaniu sylwestra na ekranie. Chyba się skuszę,
oczywiście jeśli wszystkie będziemy tego chciały. No i może uda się ze Skype’m
w Nowym Roku, coś miłego. Fajnie by było!
Kochani, pozdrawiam Was bardzo
serdecznie i życzę Wam szczęśliwego Nowego Roku 2021. Aby ten przyszły rok był
lepszy, efektywniejszy, pełen niespodzianek. Aby każdy z nas, po tej stronie
muru, miał możliwość szybszego powrotu do domu. A Wy, którzy jesteście po tej
drugiej, milszej stronie, mieli również lepszy przyszły rok. Dla młodszych –
sukcesów szkolnych, a dla całej reszty – sukcesów w życiu prywatnym, jak i
zawodowym. Spokojniejszego, zdrowszego, po prostu lepszego Nowego 2021 Roku!
Życzę Wam z całego serduszka, szczerze!
Pozdrawiam, Taka Ja
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Mała, bo nie większa na długość ramienia, postać o niewinnym, badawczym spojrzeniu wyłania się ze zdjęcia numer 1. Już mając zaledwie 8 tygodni penetrowała przestrzeń swoim rozumnym wzrokiem. Wsłuchana w nagły głośny trzask drzwi zdradza swój kontrolujący charakter. Bo do dziś musi wiedzieć, gdzie przebywa każdy z domowników, z uwagą bada zmiany gości, znajomych i nieznajomych mijanych czasem na ulicy.
Na zdjęciu numer 2 śpi, rozkosznie rozłożona na poduszkach, nieco starsza już, ale nadal urocza. Ulubiony obiekt obserwacji i fotografii całej rodziny. Pupilek, maskotka śpiąca tak słodko, że można prawie uwierzyć w jej anielską dobroć, błogość, niewinność.
Zdjęcie numer 3, to już jej nastoletnia postać. W radosnym uśmiechu przemierzająca biegiem leśna ścieżkę w czasie jednego z niedzielnych, rodzinnych wypraw. Taka przechadzka w sam raz po wspólnym obiedzie, przed rozpoczęciem tygodnia pełnego szkoły, pracy, małych rozstań, powrotów.
Czwarta fotografia została wykonana, kiedy już nie było mnie przy niej. Ale cieszy postać rozciągnięta leniwie, w porannie skotłowanej pościeli. Na pierwszym planie wielki nos, na drugim oczy, nadal uważne, ale jakby mówiące „jeszcze 5 minut”. Jej cielesność wyraźnie urosła wzdłuż, wszerz, ale nic to. Skoro lekarz mówi, że w normie, to w normie! Będę kochać bez względu na rozmiar. Dla niej mój nigdy nie miał znaczenia.
Piąte zdjęcie jest na razie klatką z filmu, który odtwarzam w głowie. To dzień mojego powrotu do domu, siedzę na podłodze, ona szaleje z radości. Na zdjęciu da się rozpoznać w zasadzie tylko mój grymas szczęścia z domieszką niesmaku i rozmazaną szaro – białą plamę, zwieńczoną wachlarzem, powstałym z ruchu nieokiełznanego ogona. Do zobaczenia psiaku!
PAPRYKA
RZ.
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Nie łamcie się – ani opłatkiem przez monitor, ani nadchodzącym Nowym Rokiem. Bądźcie zdrowi, bo to jest najważniejsze. Bądźcie wyrozumiali i cierpliwi – dla siebie i innych. Zajmujcie się sobą wzajemnie, cieszcie się każdą najmniejszą chwilą. I oby Waszym życiu było dużo śniegu, ale mniej bałwanów!
A sobie życzymy –
Wolności i szybkiego spotkania z rodzinami. Choćby widzeń, których teraz tak nam brakuje. A także smażonych pierogów, klusek z makiem i karpia w wannie, dużo prezentów – szczególnie tych trafionych. I oczywiście zdrowia, bo tego w prezencie nawet od bliskich nie dostaniemy.
Ps. Dla Pana Prezydenta też mamy życzenia – aby również był zdrowy i podpisał amnestię (ostatnia była 40 lat temu, może warto to powtórzyć :))
Blogerki z eWKratke
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
życzę Wam, aby nadchodzące święta Bożego Narodzenia
upłynęły w zdrowiu, pogodzie ducha i przyniosły pokój do Waszych serc,
abyście poczuli błogosławieństwo Nowo Narodzonego,
które złagodzi konieczne w tym roku ograniczenia w świętowaniu Jego przyjścia, oraz życzę Wam napełnienia się – mimo wszelkich przeciwności – nadzieją.
Również na Nowy Rok 2021 składam Wam najszczersze życzenia pomyślności,
spełnienia marzeń i szczęścia na co dzień.
Zośka
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia
życzę
naszym Czytelnikom
spokojnych
świąt, pełnych radości mimo panującej pandemii.
Niech
Wasze serca zostaną nadal otwarte
na
drugiego człowieka.
Niech
każdy dzień Nowego Roku
będzie
dniem wartym przeżycia.
Niech
Wasze wszystkie troski i zmartwienia
zostaną
za Wami.
Chociaż
święta w tym roku są bez śniegu i mrozu,
ale za
to ze Świętym Mikołajem,
który
niech Was obdarzy najbardziej wymarzonymi prezentami.
Zołza
Niech Boża Dziecina
Napełni serca miłością
Błogosławieństwem, pokojem
Otworzy nas na miłość Chrystusa
Uzdolni do obdarowywania
Miłością innych
Radosnych i pogodnych Świąt
Bożego Narodzenia
Oraz wielu szczęśliwych chwil,
Sukcesów, wszelkiej pomyślności
W nadchodzącym Nowym Roku.
Kochani, dziękujemy, że z nami jesteście,
Wiele to dla nas znaczy.
Jeszcze raz wesołych świąt!
Pełnych radości, pokoju i szczęścia
Świąt Bożego Narodzenia
Oraz obfitości łask bożych
I wszelkiej pomyślności w nadchodzącym Nowym Roku
Życzymy naszym wiernym Czytelnikom
Redakcja eWKratkei Mała Czarna
Patrząc na święta w tym roku,
chciałabym życzyć wszystkim Czytelnikom dużo radości z każdej małej rzeczy,
zwolnienia w codziennym biegu. Abyście mogli wziąć głęboki oddech, poczuć
miłość i pełnię płynącą prosto z Waszych serc. I niech to uczucie towarzyszy
Wam każdego dnia.
Z miłością, Paula
Święta Bożego Narodzenia
powinno się świętować w radości, w każdym miejscu. Przyjęło się, że są to
rodzinne święta – bo to w Wigilię ludzie z całego świata zjeżdżają się, by
usiąść przy jednym stole. W tym szczególnym dniu ludzie się godzą, schodzą i
przepraszają.
Powinno się ten dzień spędzać
z bliskimi, ale nie każdy może. Mnie osobiście bardzo dotyka brak widzeń, bo
skype’y też mi się ukróciły – środa już nie
jest moim wyczekiwanym dniem. Już nie zwiedzam, nie wyglądam przez balkon, nie
oglądam wystaw, nie buszuję po sklepach i do tego w tym roku nie przytulę
żadnego z rodziców. Jest mi ciężko i chciałabym święta zwyczajnie przespać. W
sercu pochylę głowę przed Jezusem i poproszę o
sen.
Ale Wam chciałabym, pomimo
wszystko i wbrew wszystkiemu, życzyć udanych Świąt, żebyście łamiąc się
opłatkiem otwierali swoje serca, by zrozumieć, że droga do szczęścia to droga
przez dobroć, wyrozumiałość i miłość do bliźniego.
Dużo zdrówka, Pełnoletnia
W obecnej
sytuacji życzenia zdrowia nabierają zupełnie innego znaczenia, więc życzymy
wszystkim jego właśnie przede wszystkim. Przy tym radości – że to nie dżuma 😊. Optymizmu i nadziei – żeby, to co złe się skończyło
i było automatycznie początkiem czegoś dobrego, albo chociaż lepszego od tego
co mija. Miłości – jak najwięcej, tak od siebie jak i od innych, a do tego w
formie bonusu – zrozumienia dla innych. Cierpliwość, bo ona się przydaje, a
teraz jest wyjątkowo potrzebna. Dobroci – żebyśmy jej doświadczali od innych i
rozdawali na prawo i lewo, ile się tylko da. Niech te święta, bez względu na
wszystko będą rodzinne – na tyle ile to możliwe. Cieszmy się sobą w każdej
chwili i zatroszczmy się o świąteczną atmosferę, bo tylko od nas zależy jaką ją
sobie stworzymy lub wyczarujemy.
Najlepszego
da Wszystkich.
Małgosia + Sensymilla i C.O
Kochani Czytelnicy – Ci bardziej i mniej przychylni, Ci którzy
zaciekawili się nami – ,,zwykłymi’’ dziewczynami chcącymi Wam ,,coś’’ przekazać
i zwrócić na siebie uwagę poprzez EWKratkę…
Chcę Wam złożyć, z okazji Świąt Bożego Narodzenia, życzenia: zdrowia,
które w czasach ,,pandemii’’ jest bardzo ważne, i o które troskliwie musimy
dbać, byśmy byli bezpieczni, jak i nasze rodziny…
Pomyślności, szczęścia i miłości – ponieważ miłość jest również w
naszym życiu bardzo ważna!
Spełnienia marzeń – tych wielkich, małych i najmniejszych…
Wytrwałości – w postanowieniach noworocznych w 2021 roku…
Powodzenia i sukcesów w życiu prywatnym, jak i zawodowym, a dla
,,młodszych i najmłodszych’’ – sukcesów szkolnych w nauce, chęci do zdobywania
wiedzy oraz chęci do nauki –> czerwonego paska w 2021 roku, przy zakończeniu
kolejnego roku szkolnego. Ale tego paska na świadectwie, a nie na pupie J. Prezentów od
Mikołaja, jakich sobie wymarzycie ,,łobuziaki’’.
Świąt – przyjemnych, miłych, beztroskich, spędzonych w gronie
najbliższych Waszym sercom – w gronie ,,Rodziny’’…
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego 2021 roku z całego serduszka życzy Anna ,,Obuszek’’.
Z
okazji Świąt Bożego Narodzenia
Dużo
zdrowia, szczęścia, pomyślności, pogody ducha oraz spełnienia marzeń!
Życzy
Dorocia
Wesołych
Świąt, a z gwiazdką pod świeczek łuną jasno życzymy sobie jak najwięcej
zwykłego ludzkiego szczęścia.
Zielonej
gałązki, a na każdej świeczka.
W
stroiku z bibułek stoi choineczka
Gdy
zaświeci gwiazdka między gałązkami
Wesołą
kolędę dla niej zaśpiewamy
Pada
śnieg, suną sanki,
Jest
renifer i bałwanki
Śnieżki
z nieba spadają,
Życzenia
zdrowych świąt składają.
Niech
te święta będą wyjątkowe,
A
prezenty odlotowe.
Życzę
wszystkim uczestnikom bloga i eWKratke oraz wszystkim dziewczynom.
Zdrowych
i Wesołych Świąt.
Sylwia
(Mała)
Nadszedł
czas, w którym wszyscy się jednoczymy i zapominamy o złych chwilach. Niech ten
czas rozpali nasze serca. Wyciągnijmy do siebie dłoń i życzmy sobie tego, co i
nam jest miłe: zdrowia, radości z naszych pociech, spełnienia się w tym, co
robimy na co dzień.
Spełnienia
marzeń w nadchodzącym Nowym Roku.
Bożego
Błogosławieństwa, Wesołych Świąt!
Cicha
Niech Boża Dziecina napełni
Serca miłością, błogosławieństwem i pokojem,
Otworzy nas na miłość Chrystusa i uzdolni do obdarowania
miłością innych.
Niech blask tej magicznej nocy
Radością napełni Wasze serca.
Najlepsze życzenia, bajecznie pięknych świąt!
Anonimka
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
Święta Bożego Narodzenia – jak je pamiętamy? Ja pamiętam, że jak byłam
,,małą Anią’’, to za oknem padał śnieg. To było piękne zjawisko, że co roku
spotykaliśmy się w licznym gronie: mama ojczym, dziadkowie, brat mamy z
rodziną, w której wkład wchodził jego syn i żona, a moja matka chrzestna.
Zazwyczaj spędzaliśmy święta u dziadków w domu albo u nas, rzadziej u brata
mamy… Natomiast nigdy nie spędzaliśmy z tatą czy jego rodziną – nie pamiętam,
żeby kiedykolwiek mnie czy mamę zaprosił… Przyznam, że z ojczymem, który
wychowywał mnie do 16 roku życia, więcej miłości przez rok dał mi ojczym niż
mój tata przez całe życie. Nawet po rozstaniu z mamą wciąż dbał o mnie i
traktował, jak własną córkę. Co roku w gronie Rodziny jedliśmy wspaniałe
potrawy wigilijne. ,,Specem’’ od karpia smażonego była babcia J. Nikt nie usmażył już
takiego jak ona… Z kolei mama rewelacyjnie robiła rybę po grecku, śledzia w
occie i oleju i różne inne rzeczy, a razem z babcią tworzyły niesamowite ilości
pierogów i uszek, przy których przygotowaniu nieraz ja pomagałam odkąd byłam
nastolatką… Co roku spędzając święta z mamą (jeśli mam możliwość) zajadam się
rewelacyjnymi wręcz niebanalnymi kluskami z makiem. Moja mama jest mistrzynią w
robieniu ich – och, jakie ona są niebanalne! Kluski robione własnoręcznie,
domowym sposobem, odcinane wstążeczka po wstążeczce, z taką starannością. Farsz
z makiem, maślany, z dodatkiem rodzynek, migdałów, orzechów oraz nutką skórki
pomarańczowej – uwierzcie, ,,niebo w gębie’’!
Przepisy przekazywane z pokolenia na pokolenie, z prababki na babcię, z
babci na mamę, z mamy na mnie… Już jako dziewczynka pomagałam w kuchni czy przy
przystrojeniu kolacji i śniadania świątecznego. Mile ten czas wspominam… Niestety
z roku na rok, w coraz to mniejszym gronie – z powodu odejścia najbliższych, z
racji wieku, a ci, którzy jeszcze są, często z powodu niesnasek… Teraz
pozostało nas już tylko troje… Mama, ja i mój synek, który ma 11 lat, a nie
pamięta, jak wyglądają święta ze śniegiem za okienkiem. Kolejne pokolenie, któremu próbujemy
przekazać świąteczne tradycje, te, których uczono moją mamę, te, których mnie
uczono… Jesteśmy tylko we troje, ale sami… W pamięci jest rodzina przy
świątecznym stole, dzieląca się opłatkiem, składająca sobie życzenia od serca,
takie prawdziwe…
Będąc tutaj, czuję obawę… Będąc
tak blisko, a zarazem tak daleko od osób, które kocham, za którymi tęsknię –
pierwsze święta, od bodajże 7 lat, osobno! Jestem tutaj tak samotna, pomimo
tylu osób dookoła mnie. Czuję obawę, jak moi bliscy poradzą sobie bez mojej
obecności, bez mojej pomocy i z panującą pandemią? Jak mama poradzi sobie z
porządkami generalnymi na święta? Z gotowaniem i przygotowaniem potraw
świątecznych. Jak zniosą, a przede wszystkim syn, moją nieobecność? Jak to się
na nich odbije? Czy mama będzie miała siłę w środku, w serduszku, żeby to
wszystko znieść ,,sama’’? To, że po raz kolejny usiądą sami ,,Małym’’ przy świątecznym stole, by
podzielić się opłatkiem. Niby taki mały szczegół, a tak bardzo ważny… W takim
okresie przed i świątecznym myślimy tutaj nie o sobie, tylko o najbliższych.
Nie martwimy się tym, co my czujemy, tylko co oni czują – Ci, których kochamy!
Tutaj, za zimnym murem, który nas dzieli, chcemy poczuć choć namiastkę uroku
świąt J.
Zapomnieć choć na chwilę, gdzie jestem, robiąc pseudo budyniowca na
herbatnikach z kantyny czy sernik na zimno, na kracie okna schłodzony, ponieważ
temperatura za oknem na to pozwala – zamiast lodówki. A na deser tylko dodam
tyle, bo przecież problemów mamy na co dzień za mało… Pandemia, która
zaatakowała całą Polskę i nie tylko – cały świat – taka małą bakteria, a tyle
złego już nam narobiła! Tyle śmierci, tyle cierpienia! Zakaz widzeń wprowadzony
we wszystkich Z.K. w całej Polsce – w okresie świątecznym – gdy jest to nie
tylko nam, ale również naszym najbliższym bardzo potrzebne… Namiastkę bliskości
z zewnętrznym światem daje możliwość zobaczenia się z rodziną przez Skype,
przedłużony o 5 minut. Choć tyle – 20 minut pocieszania bliskich, złożenia
życzeń świątecznych, rozmowa, otarcie łez w trakcie goryczy, że nie mogę, choć
w tym miejscu, przytulić syna, mamy. Choć ucałować ich po policzku, chociaż
tyle móc zrobić, składając życzenia. Pandemia nam to utrudniła, a wręcz
pozbawiła nas tego! Wiem sama po sobie, że nie jest to wystarczające!!! Jest to
również bardzo ciężki okres dla naszych bliskich, nie tylko dla nas, będących
tutaj, za tym zimnym murem, nieprzyjemnym, po tej, gorszej moim zdaniem,
stronie…Na zewnątrz, jak i tutaj, prawie każdy w strachu przed chorobą, trzyma
dystans. Na każdym kroku stara się uważać. Nie ma szału zakupów, jak było co
roku, praktycznie wszystko załatwiane jest on-line, zaczynając od A, kończąc na
Zet… Nawet wizyty lekarskie załatwiane są przez telefon bądź on-line. Kto by
pomyślał, że kiedyś nas to spotka – ja nigdy! Większość z nas, nadal stara się
przekazywać dalej „tradycje” i ich sens – pamięć o tym, że wigilię spędza się w
gronie rodziny, najbliższych – tych, których kochamy. W moim domu spędzamy ten
czas we troje, może się to kiedyś zmieni? Współczuję w pewien sposób osobom,
które mają liczną rodzinę, czy będą zmuszeni do spotkań online? Przy wigilijnej
kolacji i świątecznym śniadaniu – poprzez Messengera, czy Skype’a? Jeśli tak ma
wyglądać nasz świat w przyszłości, to myślę, że wszystkie tradycje związane ze
świętami Bożego Narodzenia są zagrożone tym, że wypalą się jak świeczka, która
zgasła… Bardzo bym chciała, żeby mój syn miał kiedyś możliwość przekazania
dalej, w przyszłość, tego, co ja z moją mamą przekazałyśmy. Co mojej mamie jej
mama przekazała i tak dalej, z pokolenia na pokolenie… Pandemia niszczy święta.
Starajmy się chociaż przekazać dalej wspomnienie, może tym sposobem, choć w
małym stopniu, uratujemy nasze Święta Bożego Narodzenia takie, jakie pamiętamy
i jakie chcemy, żeby pozostały nadal…
Anna„Obuszek”
♦♦♦
Święta w czasach pandemii
Święta w czasach pandemii są bardzo ograniczone, ze względu na ograniczenie kontaktu z osobami bliskimi. Dla mnie w tym roku świąt nie ma, gdyż znajduję się w areszcie śledczym. Z racji pandemii są wstrzymane widzenia, co skutkuje tym, że nie można spędzić choć chwili w gronie bliskich osób. A jest to tradycja świąteczna, jak i ubieranie choinki i dekorowanie pomieszczeń, w których się przebywa. W tym miejscu nie mogę zachować tradycji wyniesionych z domu, choć bym bardzo chciała.
Anonimka
♦♦♦
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl