Kicz: tak czy nie?

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

W naszym świecie kicz był, jest i zapewne będzie wszechobecny prawie w każdym rodzaju sztuki: w architekturze, modzie, malarstwie czy rzeźbie. W każdym. Zaryzykowałabym stwierdzeniem, że również znajdujemy go w muzyce czy literaturze (choć tu określa się go raczej mianem: szmira).  

Jeżeli więc poruszamy temat kiczu, cóż. Uważam, że jest on wynikiem różnorodności ludzkich upodobań, wyczucia stylu czy w końcu indywidualnego postrzegania piękna, jak i brzydoty. Ktoś kiedyś powiedział : „nie to ładne, co ładne, lecz to co się komu podoba”. Kicz z pewnością przyciąga uwagę i każda sztuka wywołuje sobą zainteresowanie. O ile przyjmiemy, że kicz jest sztuką. Krytyków znajdzie z pewnością wielu. Zarzuca się mu, że jest przesłodzony, prymitywny, że zniesmacza lub (albo przede wszystkim) kłuje w oczy. Lecz właśnie ową krzykliwość wykorzystują niektórzy artyści (?), by zwrócić powszechną uwagę, wywołać kontrowersje czy nawet oburzenie. Nieistotne są dla nich pozytywne opinie, ponieważ liczy się dla nich osiągnięcie celu –  zostać zauważonym! A dzieło powinno obronić się samo…

Osobiście uważam, że kicz jest doskonałą przeciwwagą dla klasycznego stylu. Dzięki niemu dostrzegam kontrast pomiędzy przerostem formy nad treścią, a stanowczym, subtelnym przekazem artysty, który potrafi uchwycić piękno w jego naturalnej prostocie. Ale to moje odbieranie sztuki. Mimo to nie zarzeknę się, że nigdy nie pochyliłam się nad jakimś kiczowatym towarem bez błysku w oku. Dlatego uważam, że kicz ma prawo być lubianym. Każdy ma prawo wyboru i do tego, by otaczać się przedmiotami, którymi kreuje swój wizerunek i swoją rzeczywistość.

I niech pierwszy rzuci kamieniem ten, którego wyczucie estetyki nigdy nie przyjęło do serca czegoś – co inni okrzyknęli kiczem! 

Wobec tego pozostaje mi tylko powtórzyć powszechnie znaną łacińską sentencję: „De gustibus non est disputandum” (o gustach się nie dyskutuje).

Pozdrawiam,

PIK


Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie tablica-ministerialna-bloga-1024x680.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Tablica-finansowania-bloga-748x1024.jpg

Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.



JAKUB ĆWIEK – PORADY ŚWIETNEGO PISARZA

Skrin ze spotkania on-line Jakuba Ćwieka z blogerkami
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Naszym specjalnym gościem na zajęciach był pisarz Jakub Ćwiek. Co prawda widzieliśmy się przez ekran komputera, ale i tak rozmowa przebiegła bardzo miło. Dużo mogłyśmy się dowiedzieć o Kubie (bo tak pozwolił zwracać się do siebie 😊)i jego drodze do pisania własnej książki.

KRÓTKA BIOGRAFIA (abym mogła przybliżyć wam jego osobę):

Jakub Ćwiek (39 lat), to pisarz, stand – uper i scenarzysta. Debiutował zbiorem opowiadań „Kłamca”, wydał też kryminał grozy „Liżąc ostrze”, oraz horror „Ciemność płonie”, dla napisania którego, UWAGA, spędził pół roku wśród bezdomnych na dworcu w Katowicach! Napisał również kilkutomowe powieści pt.: „Cykl chłopcy”, „Dreszcz” czy „Grimm City”. Dziesięciokrotnie nominowany do Nagrody im. Janusza A. Zjadla, zdobył ją w 2012 roku😊.Brawo!

SKĄD WZIĘŁA SIĘ CHĘĆ DO PISANIA?

Jako dziecko Jakub Ćwiek miał kontakt z książkami, ponieważ jego mama była bibliotekarką. Lubił czytać w chłodnej bibliotece, ale chęć pisania rozwinęło u niego również… oglądanie filmów 😊.czasem nie podobało mu się jakieś zakończenie, a wtedy sam w swoich myślach układał sobie kilka nowych zakończeń. Bo zawsze opowiadanie może mieć ich przecież wiele 😊.Tak właśnie Jakub Ćwiek rozwinął w sobie chęć pisania. Bo przecież film, to również rodzaj opowiadania 😊.

A NA KIM KUBA SIĘ WZOROWAŁ? KIM SIĘ INSPIROWAŁ?

Otóż wzorował się na STEPHENIE KINGU, a przede wszystkim na powieści „Jak pisać pamiętnik rzemieślnika”. Dzięki temu rozwinął swój kunszt artystyczny, czyli pisanie ciekawych książek 😊.

RADY JAK NAPISAĆ KSIĄŻKĘ WEDŁUG JAKUBA ĆWIEKA:

  1. Ważne jest złapać więź z czytelnikiem, dzieje się tak tylko wtedy, gdy pisze się uczciwie, czyli „wiem, o czym piszę” i „chcę, aby ktoś zrozumiał co mam do powiedzenia”. Tak jakby rozmawiało się z czytelnikiem. Im historia jest prostsza tym lepiej, a każdą swoją opowieść powinno się umieć streścić w jednym zdaniu.
  2. W pisaniu ważne jest uporządkowanie własnych myśli. Pisząc książkę musimy ułożyć sobie w głowie, o kim będziemy pisać, o jakim miesiącu, o czym ma być opowieść.
  3. Najlepiej pisać w 3 osobie, czyli ON/ONA, przykład: „poszedł do lasu” czy „zobaczyła coś niewiarygodnego”. Wtedy możemy trzymać dystans i dużo łatwiej nam np. skrzywdzić bohatera (jeśli zachodzi taka konieczność), niż jakby to było w 1 osobie czyli „JA”. Pozwala to również na przeskoczenie między narracjami, bo można pisać w 3 osobie, z jednej perspektywy, a zaraz w 3 osobie z drugiej perspektywy. Minusem jednak jest to, że ciężej jest przekazać myśli, niż w 1 osobie czyli „ja”.
  4. W każdej książce autor daje trochę z siebie, jednak najlepiej nie pisać od razu wszystkiego o sobie, nie odkrywać się od razu. Jak to zrobisz, to ludzie będą czuli, że znają ciebie bardzo dobrze, twoje intymne historie. Będą cię utożsamiać z bohaterem. Dlatego najlepiej mocno wymieszać fakty, czy swoje odczucia z fikcją.

KROKI J. ĆWIEKA DO NAPISANIA POWIEŚCI

  1. ZAPLANOWAĆ

Układać opowiadanie sobie w głowie, czyli o czym ma być, o kim i gdzie ma się to dziać. Zapisać to w punktach po kolei, aby było to spójne i logiczne opowiadanie. NAPISAĆ

Pisać opowieść codziennie po trochę, nie wracając do tego, co jest już napisane, tylko pisać dalej. Nic nie poprawiać, żeby nie stracić koncepcji, którą się podąża, bo poprawki mogłyby wiele zmienić na tym etapie.

  1. ODŁOŻYĆ

Gdyskończy się opowieść, odłożyć ją na 3 tygodnie, aby zapomnieć o szczegółach.

  1. POPRAWIĆ

Przeczytać ją po tym czasie, poprawić to, co nie jest spójne, aby tworzyło logiczną całość, wypełnić luki. Jeśli wszystko jest dobrze,wysłać do redakcji i tak właśnie powstaje kolejna powieść 🙂

A CO, GDY CZUJEMY NIEDOSYT KOŃCZĄC KSIĄŻKĘ?

Tak, jak miała jedna z naszych czytelniczek książki J. Ćwieka pt. „Szwindel”. Według Jakuba Ćwieka, to dobrze, ponieważ wtedy możemy sami w swej głowie dopowiedzieć sobie resztę. Jednak Jakub już ma pomysł na kontynuacje “Szwindla”.

JAKIEGO AUTORA J. ĆWIEK SOBIE CENI?

STEINBECKA, ponieważ fajnie pisze o ludziach i życiu w USA. Autor przywiązuje się do ludzi i tematów, zawiera mnóstwo fajnej prawdy sprzed lat.

JAKUBIE! Dziękujemy Ci za poświęcony nam czas i świetne porady! No i tak jak powiedziałeś: „w powieściach zawsze chodzi o człowieka”!

Pozdrowienia od czytelniczek zza krat 🙂

Kalenka

Warsztaty edukacji kulturalnej w więzieniach nasza Fundacja może prowadzić dzięki wsparciu osób takich, jak Ty. Wesprzyj je, wpłacając 23 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.

Uśmiech zza krat

Wersja okładki W Kratkę nr IV

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Na łóżku siedzi po turecku drobna blondynka. Głowę ma pochyloną nad książką. Koło niej piętrzy się pokaźny stosik różnorakich pozycji z naszej biblioteki. Kalina jest namiętną czytelniczką, chociaż nie każda książka ją wciąga. Dlatego zawsze musi mieć ich większą ilość, żeby wybrać te, które ją zainteresują. Kiedy Kalina nie ma co czytać, jest prawdziwie niepocieszona, a kiedy już trafi na szczególnie ciekawą dla niej lekturę, wpada w czytelniczy trans. Wtedy jest obecna w celi wyłącznie ciałem i żeby się z nią skontaktować, trzeba się trochę natrudzić (np. zawołać ją podniesionym głosem albo lekko szturchnąć, bo inaczej nasze słowa do niej nie docierają).

Czytanie to sposób Kaliny na więzienne odosobnienie, ponieważ jest osobą niezwykle energiczną. Gdy się za coś bierze, to robota pali jej się w rękach, aż iskry lecą. Wcale nie przesadzam! Jej energia dosłownie rozsadza ograniczoną celową przestrzeń, toteż podróże Kaliny do pozbawionego ograniczeń świata literackiej wyobraźni stanowią swego rodzaju zawór bezpieczeństwa, którym uchodzi nadmiar tej energii, nie mieszczący się w ciasnym światku celi. 

Kalina często się uśmiecha. Jej uśmiech zawsze sięga oczu i jest zaraźliwy – nie sposób się nie uśmiechnąć, kiedy go zobaczysz. Czasem jednak uśmiech Kaliny znika, a oczy smutnieją, z błękitnych robiąc się szare. Dzieje się tak po szczególnie wzruszających rozmowach z rodziną, zwłaszcza z mamą. Kalina pochodzi z dużej z i zżytej rodziny; na wolności czekają na nią, oprócz mamy, synek, bracia, siostry, ciocie i wujkowie, a także mali siostrzeńcy. Czeka też narzeczony. Kalina jest kochana przez bliskich i dlatego jej pobyt za kratami stanowi dla nich bardzo traumatyczne doświadczenie, ale wierzą w nią i w nowy początek – już razem.

Kalina nie należy do osób złych. Znalazła się w tym miejscu nie na długo, bo na niecałe dwa lata, ale w jej przypadku to i tak za długo. Ot, młodzieńcza naiwność, zauroczenie niewłaściwym chłopakiem i kłopoty z prawem gotowe. Na szczęście te kłopoty to jedynie lekkomyślnie zaciągnięty kredyt.

Pomimo negatywnej strony wyroku Kaliny, mądrze wykorzystała ona ten czas odosobnienia, przemyślała wiele spraw i doszła do wniosków, które w przyszłości pomogą jej żyć rozsądniej. Pozbyła się też ciągot do szaleństw, mogących zrujnować najlepszą egzystencję. Zrozumiała, że często to, co wydaje się nam „fajne”, jest takie tylko na krótką metę, więc nie warto się łakomić.

Co jeszcze mogę powiedzieć o Kalinie? W celi jest dobrą towarzyszką, można na nią liczyć w potrzebie, porozmawiać, pośmiać się. Zwiedziła trochę miejsc poza Polską, podobnie jak jej krewni, toteż ma w zanadrzu wiele ciekawych opowieści o ludziach i obyczajach. Dla mnie, zapalonej podróżniczki, to bardzo interesujące posłuchać, jak ktoś inny postrzega niektóre zjawiska zachodzące poza granicami naszego kraju.

Kalina w przyszłym roku będzie już wolnym człowiekiem. Osobiście życzę jej, by ułożyła sobie szczęśliwie życie i by lekcja z pobytu tutaj ustrzegła ją przed kolejnymi błędami. Mam nadzieję,że tak się stanie, bo moim zdaniem jest ona jedną z tych osób, które zasługują na drugą szansę od społeczeństwa.

Zośka

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Słowo tworzy dzieło

Nie wiem, jak długo pochylam się nad tą kartką papieru leżącą przede mną, która prowokacyjnie wysuwa ku mnie swoje niezapisane oblicze. Wpatrywałam się w nią a ona wyczekująco raziła moje oczy bielą pustego spojrzenia.

Mózg mi się wyżymał, nieuporządkowane myśli przeskakiwały w głowie jak nuty po pięciolinii, a oczy zaczęły boleć tak, że miałam wrażenie, że za moment wypadną z oczodołów i poturlają się po podłodze.

Jak niby w kilku zdaniach naszkicować swój portret? Bez upiększania i wygładzania a równocześnie nie stwarzając własnej karykatury? Jak ubrać myśli w słowa i zamknięte we mnie uczucia, aby przedstawić swój obraz bez zbędnych sugestii i narzuconej perspektywy?

Napiszę tylko, że jestem introwertyczką, zagubioną w zakamarkach wewnętrznych pragnień i towarzyszącym im emocji.

Jestem duszą potępioną przez samokrytykę, którą noszę w sobie. Jestem małym dzieckiem pragnącym mojej miłości i akceptacji, której wciąż mu odmawiam. Jestem w końcu osobą poszukującą prawdy o sobie, o życiu i wciąż, wciąż walczącą o zachowanie harmonii pomiędzy sercem a umysłem, gdzie jedno szepce „tak”, a drugie krzyczy „nie”.

Im bardziej i dłużej się tak ze sobą szarpię, tym mocniej uświadamiam sobie, że tylko oddalam się od zamierzonego celu.

Jest takie zdanie, które zapożyczyłam od jednego z wielkich tego świata i z którym staram się utożsamiać:

„ Niebo gwiaździste nade mną a prawo moralne we mnie” (Immanuel Kant).

Resztę mam nadzieję powiedzą Wam moje literackie wypociny, które prezentuję z pewną dozą nieśmiałości, aczkolwiek bez fałszywej skromności.

Marita

♦♦♦

Autoprotret

Jestem jak ćma

Błądzę wśród ciemności losu

Rozbijając się o ściany doświadczeń

Światła pragnę!

Światła!

Lecę do niego trzepocząc skrzydłami

i ginę w płomieniu

marzeń i ścian.

♦♦♦

Oto ja

Oto ja

Ratuję ćmę gasząc światło

A sama ginę w ciemnościach,

bo wszystk, co mam, to niepweność

zamkniętą w sercu

Oto ja

Skulona w ciemnym kącie

Z papierosem w ręku

Szepcząca do siebie miłosne wyznania

Kraty zasłaniające świat

Miłość, która się spóźnia

Wieczna samotność

Oto ja

Teraz już mnie znasz

♦♦♦

Zabawka

Zamotana wewnętrznie

Zaplątana własnymi myślami

Szamoczę się z sercem,

które chce wyskoczyć i wtulić się

w Twoje zamknięte egoizmem ramiona.

Oczy szukają Twojego spojrzenia,

które chowasz pod powiekami strachu.

Znieczulony na miłość

bawisz się mną.

Dajesz zasmakować tego, co najlepsze,

by po chwili odebrać.

Wdzierasz się w moje myśli,

zmieniasz je i napełniasz sobą.

Kradniesz resztki prywatności

i odchodzisz

ze wszystkim, co moje,

dając w zamian dziką samotność.

Teraz jestem pusta….

i pełna w Tobie.

♦♦♦

Depresja

Swoje, własne, spieprzone życie

można przełknąć z garścią prochów

i wpaść w ramiona

kosmatej ciemności.

I nagle

w długim jak rurka kroplówki

szpitalnym korytarzu

przechadza się niedoszły samobójca

a w jego głowie śpiewają ptaszki

wesołych myśli.

♦♦♦

Pisklę

Moja psychika spuchła

od ilości złych doświadczeń.

Ramiona zbyt drobne,

by udźwignąć ciężar własnych porażek.

Wciąż za mało mam lat,

by zrozumieć sens istnienia życia.

Jestem jak pisklę za wcześnie

wyrzucone z gniazda.

Nie umiem latać, bo brutalnie

oderwano mnie od marzeń.

A noc mnie oszukała

– sny się nie spełniają.

„Gdzie jesteś, Mamo? – Zobacz!

Drżę z zimna, bo brakuje mi Twych skrzydeł!!”

Lecz nie mam odwagi, by wtulić głowę

w Twe ramiona…

Zmaltretowane serce

traci zdolność odczuwania.

Niedojrzałą duszę

wyprzedził czas.

Spadam w dół

wyobraźnią kierując się w nicość

niespełnionych pragnień…

Jako kobiecie brakuje mi…

1-DSC_0185-001

Jako kobiecie to w sumie mi niczego nie brakuje :), powiedziałabym nawet, że tu i ówdzie to mam nawet w nadmiarze :). Ale to też nie martwi, bo zapasy na ewentualność wojny mogą się przydać :).

Tak nie bardzo wiem, jak ten temat ugryźć, dlatego sobie żartuję. Może i powinnam na całkiem poważnie, ale nie wiem, czy dam radę.

Zaczęło się od tego, że dyskutowałyśmy po przeczytaniu wywiadu z Magdaleną Środą na temat feminizmu i na koniec wypłynęło takie oto zagadnienie, jak na starcie: czego brakuje mi jako kobiecie…

Udzielenie odpowiedzi na to pytanie musiałabym podzielić na dwa etapy: I – do momentu aresztowania i II – czas spędzony w więzieniu.

I. Prawdę mówiąc to niczego mi nie brakowało, bo robiłam, co chciałam i tak, jak chciałam, więc wtedy czułam się osobą spełnioną. Okazało się, że na chwilę zabrakło rozumu, rozsądku i czegoś jeszcze istotnego i trafiłam do więzienia. Ale choć to ważne braki, to teraz nie o nich.

Pracowałam, gdzie chciałam, a kiedy chciałam, to zmieniałam pracę na inną, uczyłam się też tego, czego chciałam.

W sumie to uważam, że istotne jest tylko to, aby robić wszystko zgodnie ze sobą.

Często ludzie dają się wepchnąć w jakieś ramy i tkwią w nich unieszczęśliwiają siebie i innych, a to bez sensu.

Ja na przykład nie nadaję się do tego, aby być matką czy żoną i dlatego nie jestem ani jedną, ani drugą.

Inna kobieta akurat w takich rolach czuje się spełniona i proszę bardzo, niech będzie gospodynią domową aż po grób. Nikt nikomu nie powinien narzucać, że taki a nie inny model życia jest dobry. Mnie drażni, kiedy słyszę, że ten czy inny (szczególnie, gdy to mężczyzna) twierdzi, iż jako kobieta powinna,:

1) rodzić dzieci

2) gotować

3) prać i sprzątać

4) być katoliczką (stosować zamiennie z 1)

5) „bzykać” się po bożemu i przy zgaszonym świetle…

Jeżeli ktoś tak chce bądź lubi, to niech sobie tak żyje i nic mi do tego. Chciałabym móc o sobie decydować od początku do końca, zgodnie z moimi przekonaniami i własnym, jak się to ogólnie nazywa, „sumieniem”.

Teraz z tą decyzyjnością jest trochę kulawo ;), choć w sumie na ile można, na tyle korzystam.

Żałuję, że nie mogę się kształcić – i tego tutaj brakuje mi jako kobiecie bardzo. Codziennej kąpieli też mi brakuje i możliwości posiadania perfum. Odosobnienia jeszcze bardziej niż perfum i możliwości gotowania tego, czego chcę, bo lubię szaleć w kuchni :).

Więzienie do tego jest, żeby odczuwać braki, ale jako kobiecie właśnie możliwości nauki i rozwoju pod tym kątem brak jest dla mnie dokuczliwy.

Małgosia

Czegoś jednak można „zazdrościć’’ skazanemu

 

 

Bardzo mi się podobają takie akcje, jak np. czytam jedną książkę tygodniowo, czy nie sypiam z kimś kto nie czyta… Oczywiście nie uczestniczę w nich w Internecie, bo nie mam do niego dostępu, ale fajne jest to, że jedna osoba – czasem zupełnie niechcący uruchamia lawinę i dołączają do niej całe rzesze ludzi. Dobrze jest się bawić takimi pozytywnymi zrywami czy raczej – porywami, skoro jeden porywa za sobą tłumy 🙂

Uwielbiam czytać, czasami śmieję się z siebie, że jestem uzależniona od czytania :). Bywa tak, że mam to lub tamto do zrobienia i w którymś momencie dnia stwierdzam, że muszę to odłożyć, bo chce mi się poczytać. To jest właśnie to, czego można zazdrościć skazanemu :). Skazany ma tak dużo wolnego czasu, że jeśli tylko lubi, może czytać, kiedy chce. Mogę przeleżeć cały dzień z książką albo dwa. Mogę czytać nie jedną książkę tygodniowo, a jedną dziennie – jeżeli daję rade to i dwie. Mogę czytać niemalże non stop!

To nie znaczy, że zapraszam do więzienia lubiących czytać – absolutnie nie. Ale gdy lubiący czytać już tu trafi, to pod tym względem ma swobodę, jakiej na wolności nie doświadczy :).

Ile razy musiałam wykorzystywać czas na dojazdy do szkoły lub pracy, aby przeczytać choć kilka rozdziałów książki… A teraz mogę czytać i czytać i czytać… Szkoda , że i tak nie przeczytam wszystkich książek, które są na świecie. To musiałoby być kosmiczne doświadczenie, ale niestety nieosiągalne dla zwykłego śmiertelnika :).

– Małgosia-