Bardzo chciałabym kochać

01-DSC_0765

Wbrew temu, co ludzie mogą sobie pomyśleć, więzienie to miejsce, gdzie uprawia się seks, a nawet można się zakochać. Ja po trzech latach pobytu w więzieniu zauważyłam, że brak seksu zaczął mi dość mocno doskwierać – może nawet nie same braki pod tym względem, ale też to, co się z nim wiąże, np. poczucie bliskości, własnej atrakcyjności, brak poczucia samotności. Chciałam czuć to wszystko. I tak poznałam dziewczynę, której się podobałam. Dodam tylko, że nigdy wcześniej nie byłam z kobietą w związku, więc nie wiedziałam, czy ja mogłabym na coś takiego pójść. Przekonała mnie do tego moja chęć, aby ciągle szukać jej towarzystwa. Kiedy pierwszy raz się pocałowałyśmy, hmmm… Ten pocałunek był tak przyjemny jak jeszcze żaden w moim życiu, i tak moje życie seksualne nabrało rumieńców. Ale jak to z reguły bywa, jeśli coś nie jest podbudowane głębszym uczuciem, po prostu się rozpływa (oczywiście moim zdaniem).
Mój drugi związek wyglądał zupełnie inaczej. Przyszła do więzienia śliczna dziewczyna. Gdy ją bliżej poznałam, okazała się do tego mądra, nadawałyśmy na tych samych falach. To, co czułam, naprawdę jest nie do opisania, albo jest, ale ja tego nie potrafię. Poczułam na własnej skórze prawdziwość powiedzenia „przyciągać jak magnes”. Zaczęłam się łapać na tym, że coraz bliżej niej siadam. Kiedy przychodził czas zamykania cel i musiała wracać do siebie, wkurzałam się, wciąż o niej myślałam. Czułam się jak jakiś podlotek, znaczenie miało dla mnie nawet to, że całus w policzek trwał trochę dłużej, niż powinien.
Oczywiście stroiłam się, chciałam być wyjątkowa, bo tak się dzięki niej czułam. Tak, to była miłość. Zakochałam się – zupełnie inaczej niż w chłopaku, intensywność tych emocji jest całkowicie różna. W więzieniu razem spędziłyśmy tylko kilka miesięcy. Później żyłyśmy w dwóch różnych światach – ona na wolności, ja w więzieniu. Nasz związek skończył się po czterech latach, a przyjaźń zagubiła po dziesięciu. Myślę, że to dlatego, że nie mogłyśmy się widywać. Polskie prawo nie uznaje jako rodziny takiej osoby, jaką ona była dla mnie.
Później jeszcze parę razy uprawiałam seks, teraz nie uprawiam, ale bardzo bym chciała kochać. Nawet jeśli jakiekolwiek uczucia, które się w nas pojawiają, wykorzystywane są jako karta przetargowa, aby wymusić coś wbrew twojej woli, to i tak warto czuć. Bo czy może być coś piękniejszego w człowieku niż miłość czy przyjaźń?
Monika

https://www.facebook.com/ewkratke

 

Chcę zamknąć oczy i przestać istnieć…

1-25-DSC_0499

Czytam wpisy ludzi, którzy – jak widzę – mają do nas masę pytań, jak i wiele mieszanych uczuć do tego, co piszemy… Niezrozumienie, hmmm… OK. Wątpliwości, czy aby na pewno nie przesadzamy, absolutnie nie, bo każda z nas ma inne spostrzeżenia tego świata. Negatywne nastawienie do nas, bo? Bo każda z nas dopuściła się czegoś strasznego, tylko co dla każdego z was znaczy „coś strasznego”? Kradzież? Pobicie? Morderstwo? Każde przestępstwo jest zawsze czymś spowodowane… A czy każdy z was zastanawiał się, do czego by się posunął człowiek, by przeżyć? … A czy ty się zastanawiałeś, drogi czytelniku naszego bloga? Czy nie kradłbyś chleba, by nakarmić dziecko? Podniosłeś rękę na kogoś? Założę się, że na 100 procent tak. A gdyby ktoś chciał cię zabić i w obronie własnej stało się to, co znaczy pozbawienie życia drugiego człowieka?…. To są przykłady, które po części można usprawiedliwić, bronić, ale czy aby na pewno każdy do tego tak podchodzi? Z całą odpowiedzialnością wiem, że nie… Ile ludzi żyje po tamtej stronie, dopuszczając się całej masy innych przestępstw, i są bezkarni, a ile kombinuje nielegalnie, by zarobić, a się nie narobić? Każdy! Bo nie wierzę, że nikt … Po prostu nikt się nie przyznaje, bo musiałby być głupi – wiadomo, nikt nie chce siedzieć. Ha, cóż w tym ekscytującego, nic… Są ludzie, którzy żałują swych czynów, a także tacy, którzy popełniają błąd za błędem, wracając jak bumerangi, zostawiając dzieci, bliskich, mężów czy żony.

Trzeba poznać nasz świat, by wypowiedzieć się obiektywnie, myślicie, że każda z nas jest zepsuta do szpiku kości? Błąd, każda z nas ma za sobą bagaż takich doświadczeń, że niejedna osoba by się zdziwiła, każda z nas ma piękne wnętrze, marzenia, tęsknoty, pragnienia, a przede wszystkim serce, które kocha tych, którzy w nas wierzą i dzięki którym mamy siłę, by żyć…

Ja straciłam prawie wszystko – pracę (to szczegół, bo dla tych, co chcą zawsze się znajdzie), przyjaciół (o, to jest coś, tylu ich było, właśnie dzięki temu miejscu ujrzałam, jacy byli z nich przyjaciele, nikomu takich nie życzę, szkoda gadać), a z najgorszych – to bliskość córki, każdy kolejny dzień z jej życia, radość, łzy, pierwszy dzień w szkole, jak dorasta. Tak dużo tego, serce pęka, bo to już dwa lata jak jej nie widzę. Pomimo tego, że to już tyle czasu, to wciąż nie pogodziłam się i nie pogodzę z tym, że mnie przy niej nie ma…

Tęsknię za domem, pomimo że nie zawsze było w nim wesoło, brakuje mi zapachu deszczu, kwiatów, widoku za oknem, porannej kawy z mamą, brakuje mi wolności, której nie doceniałam, słońca, które mnie budziło, widoku córki, która tak pięknie spała przy moim boku… Tęsknię i tęsknić jeszcze długo będę za normalnym życiem.

Każdy dzień od dwóch lat to ciągła walka z samym sobą, narastający stres, agresja, która niczym wulkan Etna, uśpiony, czasami budzi się, wybucha i niszczy wszystko, co napotka na swojej drodze, koszmar, który nigdy się nie kończy…

Trwam, żyję, jeszcze oddycham, choć coraz częściej chcę po prostu zamknąć oczy i przestać istnieć, lecz to by była zbyt prosta ucieczka od problemów, z którymi muszę się zmierzyć, i to zapewne nie raz…

Iwona

https://www.facebook.com/ewkratke

Mam w życiu szczęście…

10-DSC_0918

Mam w życiu szczęście… (nawet jeśli w nieszczęściu ), bo moja „rodzina Adamsów” jest tą najfajniejszą pod słońcem! Na pozór typowa, bo niby polska, nawet taka standardowa, ale gdy popatrzeć głębiej – pełen odlot Nasze relacje są przede wszystkim nierozerwalne. Teraz ciężko o nie dbać, bo telefon rzadko (i krótko), a odległość powoduje, że spotkać się nie sposób, to i tak nie ma takiej siły, która byłaby w stanie nas rozdzielić. Każda z bliskich osób to mój pretekst do życia, bo dzięki nim i dla nich trwam. Ci, których kocham i którzy mnie kochają, są całym moim światem. Nikomu tego nie życzę, ale te doświadczenia sprawiły, że jesteśmy sobie jeszcze bliżsi, choć wydawało się, że bliżej siebie być nie można, a tego życzę każdemu! Nie mogłam dostać piękniejszego prezentu od życia niż moja rodzina i moi przyjaciele, a za moich „wariatów” będę wdzięczna w każdej sekundzie mojego istnienia.

Małgosia

https://www.facebook.com/ewkratke

Więzy rodzinne w więzieniu

 

1-18-DSC_0485

Gdy znalazłam się w zakładzie karnym, nie myślałam, że będę miała pomoc, ponieważ nie przypuszczałam, że były mąż poda mi pomocną dłoń. Wiedziałam, ze straciłam go na zawsze, a jednak nie zostawił mnie w tak tragicznej sytuacji, w jakiej się znalazłam. Pomaga mi jak może, przyjeżdża na widzenia i robi mi paczki oraz podtrzymuje mnie na duchu. Mam nadzieję, że dopóki będę w tym zakładzie i wystarczy mu sił, to mnie nie opuści. Za to jestem mu wdzięczna, ponieważ mogę liczyć tylko na niego. Bo na wolności nie mam nikogo. Toteż byłabym wdzięczna, gdyby ktoś do mnie pisał.

Danusia

https://www.facebook.com/ewkratke

Dla Fotobar od Moniki – kulinaria prosto z więzienia

Od redakcji bloga – wyjątkowo odpowiedź od Moniki dla Fotobar w formie postu.

♦♦♦

Nie można naszego gotowania sfotografować, ale pokuszę się o rysunek, a więc tost żelazowy wygląda tak:

Uwaga, aby po naszej kuchni nie chorować, zaleca się używanie czystego żelazka.

https://www.facebook.com/ewkratke

„Ciężarówka” w więzieniu

03-DSC_0735

Do więzienia trafiłam w piątym tygodniu ciąży. Sytuacja trudna, biorąc pod uwagę stan psychiczny i fizyczny oraz burzę hormonalną, jaka towarzyszy kobietom w ciąży.Szczęśliwie następnego dnia zrobiono mi test ciążowy i już oficjalnie potwierdzono, że noszę w sobie dziecko. Tak rozpoczęła się moja przygoda w Areszcie Śledczym Grochów.

Obecnie jestem w 22 tygodniu ciąży i noszę pod sercem syna Jasia. Maluch ostro ćwiczy w brzuchu różne akrobacje, które trochę mi dokuczają, zwłaszcza w nocy, gdy próbuję przyjąć jakąś w miarę wygodną pozycję na więziennych materacach, a nie jest to łatwa sprawa.

Na opiekę lekarską nie mogę narzekać. Raz w miesiącu chodzę do ginekologa. Regularnie robią mi badania.

Gorzej z zachciankami ciążowymi, na które nie mogę sobie pozwolić, bo jadłospis nie jest urozmaicony.
Tak że mój dzidziuś nie zazna zbyt wielu smaków w życiu płodowym. W tych warunkach to i tak cud, że rozwija się prawidłowo.

Za miesiąc wywiozą mnie do Grudziądza, bo tam jest jedyne więzienie w Polsce, w którym można urodzić dziecko. Zastanawiam się, jak tam będzie, jakie będą warunki, i czy sobie poradzę…Całe szczęście, że istnieje szansa na wcześniejsze wyjście do domu. Z dzieckiem będę mogła przebywać w więzieniu do trzeciego roku życia, a połowa kary mija mi znacznie wcześniej.

Wisienka

https://www.facebook.com/ewkratke

Restauracja Grochowska Olszynka

Dania wegetariańskie we wtorek 9 czerwca serwuje się!

45-DSC_0572

Jak by tu opisać wrażenia? Zacznę od najprostszego: chleb w porządku, kostka masła, to znaczy jedna dziesiąta kostki margaryny roślinnej. No i serek na moim białym talerzu. Dwie łyżki zajmują jedną ósmą talerza.

Obiad: Zupa owocowa z makaronem, ziemniaki w sosie musztardowym, kapusta zasmażana.

No i jest piękna zupka owocowa! Jak smakuje? Nie za bardzo chcę próbować, ale zrobię to… Hm… Tak jak myślałam. Makaron w więzieniu jest zawsze tak mięciutki, że rozpływa się na języku. Jest lekko słodkawy. Ale skończę z tą zupą, bo kusi mnie drugie danie.

Są moje ulubione jajka w sosie musztardowym i dzisiaj nawet ten sos ładnie pachnie.

Wrażenia wzrokowe: ziemniaczki, biały sos widać, że z jakimiś przyprawami.

No i najlepsze – kapusta zasmażana! Ludzie, wygląda na młodą!!! Dobra, jestem głodna, biorę mój zielony plastikowy widelec i do dzieła. Sos pycha, kapusta też bardzo dobra. Szybko wsuwam, nie wiem kiedy znów będę zadowolona z obiadu. Trzeba się nacieszyć chwilą. I nawet ziemniaczki nie przeszkadzały.

Kolacja: Pół chleba, kostka masła, porcja białego sera, porcja dżemu.

No i po obiedzie wracamy do rzeczywistości. Porcja białego sera to nasza standardowa łyżka suchego białego sera. Dobra, próbuję.

No i kulka dżemu, gęsta, ciemnobordowa. Próbuję, nie wiem co to za smak, po prostu słodki.

PS. Jak jedzenie mi nie smakuje, biorę się sama za gotowanie. Oglądam Gordona Ramsaya, to mam jakąś wprawę. Biorę chleb, smaruję serkiem topionym, robię szkolną kanapkę i wkładam ją w folię aluminiową albo gazetę. Włączam żelazko i prasuję mojego tosta… Pychota!

Monika .

https://www.facebook.com/ewkratke

Jeden dzień w więzieniu

Jeden dzień w więzieniu…

6.15 – pobudka ( włączają prąd i światło), która mnie średnio dotyczy. Naciągam koc na głowę i śpię jeszcze jakieś 45 minut, dopóki apel nie wyciągnie mnie z niby łóżka.

7.00 – apel (czytaj – liczenie owiec albo baranów, jak kto woli) szybko przychodzi i szybko odchodzi.

7.00 – 10.00 – picie kawy, mycie, granie w gry.

10.00 – 13.00 – wykorzystuję na czytanie książek albo naukę, jeśli akurat mam na to ochotę, czasem piszę listy do bliskich i dalekich.

Około 13.00 – 14.00 – obiad, który albo się zjada, albo zmywa się po nim „naczynia”.

14.00 – 17.00 – człowieku! (możesz czytać, pisać, dłubać w nosie, patrzeć w sufit, drapać się po pośladkach (czytaj: po dupie…), spać. Czyli robisz, co chcesz, choć niewiele robić możesz.

17.00 – kolacja (patrz wyżej – obiad).

18.00 – 19.00 – „Szybcy i wściekli” (szkoda, że nie z Vinem Dieselem), czyli wyścig o to, kto szybciej się umyje.

19.00 – 23.00 – można pooglądać to, co serwuje telewizja, czytać albo pluć i łapać, albo zorganizować zawody wyławiania gluta z wody.

22.00 – światło off.

23.00 – koniec życia, the end.

Małgosia

https://www.facebook.com/ewkratke

Dzień dobry

To jest całkiem nowy blog. Prowadzony będzie przez osadzone kobiety w Areszcie Śledczym Warszawa – Grochów.  To tylko tak się nazywa, ale w tym miejscu jest też więzienie. Powstają już pierwsze wpisy, które trzeba dostarczyć z więzienia do redakcji bloga.

Prosimy o cierpliwość!

redakcja bloga eWKratke

https://www.facebook.com/ewkratke