Jestem szczęściarą, bo nie potrzebuję ładnej bielizny, perfum aby
potwierdzić moją kobiecość – moje Ja. Dla mnie kobiecość to siła, mądrość,
umiejętność dokonywania właściwych wyborów, troska, wrażliwość. To po prostu
człowieczeństwo, a niektórym tego brakuje. Prawdziwa uroda to nie makijaż,
włosy których naturalnego koloru już prawie nikt nie pamięta, sztuczne rzęsy i
obciachowe długie paznokcie.
To nie my – naturalne kobiety!
Kobiecość nie potrzebuje wysokich obcasów, obcisłych sukienek,
wyzywających spojrzeń, widocznej bielizny. Dla mnie widok bielizny to dowód
zwykłego niechlujstwa. Można wyglądać i czuć się spoko w golfie, dżinsach a
nawet w kaloszach.
Kobiecość to my – nasz błysk w oku, uśmiech, głośny śmiech, czasami
słone łzy, wdzięk – urok, tembr głosu, świadomość swojej wartości. Jestem
właśnie taką kobietą.
Na wolności każda kobieta od najmłodszych lat stara się być
ładnie ubrana i w miarę swoich lat mieć makijaż. Myślenie, że za murami jest
jakaś zmiana w naszym życiu, jest mylne: mamy więcej czasu i co prawda mniej możliwości,
jesteśmy zadbane, z makijażem, choć warunki są trudne, mamy swoje
zainteresowania, które odkrywamy od nowa.
Jak każda kobieta, lubię być zadbana. W takich warunkach, w
jakich się znajdujemy, mamy na to sposoby.
Przede wszystkim musimy zadbać o higienę
osobistą i fizyczną.
Środków zakupionych i dostępnych w kantynie
używamy do poprawy naszego wyglądu.
Robimy peelingi z kawy lub cukru po czym
nakładamy dostępne kremy.
Myjemy się jak możemy, układamy fryzurę.
Najważniejsze jest myślenie pozytywne.
Beti
*
Na wszystko wpływa sytuacja materialna. Kosmetyki, które
często oglądamy w reklamach, zazwyczaj dostępne są w kantynie więziennej, lecz
„niedostępne” dla osób, które nie otrzymują pomocy z zewnątrz. Dbanie o siebie
w tym miejscu to dość trudne wyzwanie, bo choć w zasięgu ręki mielibyśmy
najlepsze kremy i balsamy, wpływa na nas stres i wszelkie inne zmartwienia,
osoby palące w celi, jak i samo spożywanie przez nas nikotyny, etc. Uważam, że
dbanie o siebie, to tak naprawdę dbanie o bliskich poza murami, bo gdy nie
towarzyszy nam stres i mamy świadomość, że bliscy są zdrowi, sami się dzięki
temu uśmiechamy i to nas czyni pięknym człowiekiem, po prostu.
Ewa
*
Staram się spożywać owoce i soki,
Używam kremu przeciwzmarszczkowego,
Przyjmuję prawie wszystkie dostępne witaminy w
„kantynie”,
Ograniczam do minimum papierosy.
Ola
*
Zadbanie o siebie za murami uzależnione jest od kilku
czynników. Po pierwsze – zależy od długości wyroku – czym jest on krótszy, tym
jest to prostsze. Wszelkie uszczerbki na zdrowiu i wyglądzie zewnętrznym
„zreperujemy” po wyjściu. Drugą sprawą jest sytuacja finansowa (w naszym
wypadku – naszej rodziny). Osobiście „wybierając” się do więzienia zadbałam o
zdrowe zęby, zrobiłam wszelkie badania – przy okazji wykryto u mnie chorobę
serca i otrzymałam skierowanie na wszczepienie stymulatora serca. Niestety nie wyrobiłam
się, a tu nie mogę liczyć na wsparcie „medyczne”. Jeśli chodzi o „kosmetologię”
– nie mamy dużych możliwości. Kantyna nie oferuje nam dużego wyboru kosmetyków,
a to, co jest, dla wielu jest zbyt drogie. Z wolności, niestety nie można ich
otrzymywać. Z mojej perspektywy (rok i 2 miesiące pozbawienia wolności)
nadrobię braki po wyjściu.
Rico
*
Dbam o siebie tak:
Mam lakier do paznokci od innej osadzonej.
Fusami od kawy robię raz na jakiś czas peeling.
Nakładam olej roślinny na całe ciało jak nie mam
kremu, a nawet i czasem masło na buzie, aby skóra nie była sucha.
Olej również nakładam na końcówki włosów.
Kąpiel dwa razy w tygodniu pod prysznicem, a tak
to w misce pod celą się myję każdego dnia.
Pati
*
Higiena osobista – PODSTAWA
Dieta – mimo tego miejsca – można!
Spacery + gimnastyka
Regularne (5 razy dziennie) spożywanie posiłków
(nie podjadać pomiędzy, a pić wodę!)
Dbanie jest uzależnione od różnych rzeczy, a prawie nawet
etapów życia. Przychodzi mi do głowy teraz taka sytuacja, jak byłam parę lat
młodsza (no bo już paręnaście tu jestem) i szykowałam się na widzenie. Było
ciepłe lato, byłam już ładnie opalona i w ogóle wydawało mi się, że nieźle
wyglądam. Odwiedzał mnie wtedy tata i postanowiłam, że pomaluję sobie tylko
rzęsy. Tamto spotkanie uświadomiło mi, że bliscy zwyczajnie kojarzą mi się z
pełnym makijażem i to dla nich jest jakaś forma świadectwa mojego dobrego
samopoczucia. Tata wtedy zapytał – „czemu tak kiepsko wyglądasz?”. Może
faktycznie tak wyglądałam? Staram się na co dzień dobrze wyglądać, lubię dbać o
siebie. Robię makijaż, trochę ćwiczę, nie palę, chodzę na spacery, jednak jem dużo
niezdrowego. Na początku w ogóle nie przychodziło mi do głowy, żeby się malować
(choć prawie wszystko można było mieć w paczkach). Wtedy byłam małolatą, to nie
potrzebowałam może „pomagaczy” i „podkreślaczy”, teraz mam już swoje lata J. W paczkach nie można prawie nic, w kantynie kosmetyków jak
za złoto, a ja dalej jestem kobietą! Juhu!
Każda z nas ma na to swoje sposoby, ale chyba najłatwiejsze
jest to by żyć w zgodzie ze sobą. Być dla siebie piękną! Piękno to nie tylko
wygląd zewnętrzny. Tak samo dbanie – to nie tylko wklepywanie kremów (choć to
lubię i robię J ).
Pełnoletnia
*
Jem dużo warzyw i owoców,
Staram się pić soki z tutejszej kantyny oraz
witaminy
Uczęszczam na spacery
Stosuję kremy i balsamy do ciała oraz odżywki do
włosów.
Kowal
*
Mimo ograniczonych możliwości (kantyna – brak śluzu ślimaka
hue hue hue), dajemy radę. Bardzo ważne jest dbanie o kondycję fizyczną.
Ćwiczenia dają podwójny efekt – modelują sylwetkę oraz zwiększają pozytywną
energię (zastrzyk dopaminy!). Roimy pod celą maseczki, peelingi, farbujemy
włosy, malujemy paznokcie… wyglądamy kobieco i tak się czujemy. Wszystkie
przepisy w Kamczatka News.
Pozdrawiam,Bella
*
Ciężko mi się wypowiedzieć ponieważ czynności związane z
higieną codzienną raczej się nie wliczają
temat. Staram się wyglądać schludnie – w razie jakiegoś nagłego pryszcza
używam toniku. Na co dzień krem nawilżający, delikatny makijaż. Jestem
narcyzem, zazwyczaj jak zaglądam w lusterko, jestem piękna choć zdarzają się
też „brzydkie dni”. Trzeba je przeczekać bez zbytniego dbania o urodę i wszystko wróci do normy.
Safi
*
Pierwsza sprawa podstawowa to zachowanie higieny, tzn.
codzienna toaleta rano i wieczorem mycie całego ciała. Dwa razy w tygodniu
łaźnie (kąpiel pod prysznicem). Kosmetyki są dostępne w kantynie. Jeżeli ktoś z
zewnątrz przysyła pieniądze, połowa sumy idzie na zakupy, a druga na tzw.
żelazną, kasę którą odbieramy po wyjściu
więzienia. W takim systemie można kupić: krem, żel, tusz do rzęs, puder,
farbę do włosów, lakier do paznokci. Podstawowo środki higieny dostajemy od
więzienia tzn. mydło, szampon, pastę do zębów. Spacery są codziennie w wymiarze
1 godziny. Psychikę mam na tyle mocną, że jakoś wytrzymuję myśląc o tym, że
niedługo będę po drugiej stronie.
Pogadajmy o zazdrości – odbywam wyrok. Bo na to zasłużyłam, ale czy to oznacza, że nie mogę czuć się kobietą?
Lubię dbać o siebie, podkreślać swoją urodę w różny sposób, np. poprzez makijaż -uważasz, że teraz to mnie poniosło, bo siedzę w Z.K???
Powiedz mi, co jest złego w tym, że mogę mieć w Z.K farbę do włosów, lakier do paznokci, że zrobię sobie odjechany makijaż, że mogę czuć się lepiej, zrobić coś dla siebie?
Czasami korzystam też z fryzjera, bo laska robi super fryzury, świetnie strzyże – powiedz, czy zazdrościsz mi tego, że choć przez chwilę mogę przenieść się w świat, w którym Ty teraz jesteś, żyjesz?
My ludzie, jako społeczeństwo, z łatwością zazdrościmy innym, nie potrafiąc się cieszyć z tego, co mamy :(.
Naprawdę nie ma czego zazdrościć, nie ma też się co bulwersować, że dziewczyny w Z.K mogą mieć kosmetyki, że wyglądają sexy.
Swoim wpisem chcę podkreślić, że ludzie, którzy nas czytają, oczywiście nie wszyscy, czasami płytko myślą.
A Ty, czy czegoś mi zazdrościsz, coś Cię boli, coś bulwersuje? NAPISZ.