Czego boję się po opuszczeniu ZK…

1-DSC_0757

Po wyjściu z tego miejsca nie tyle boję się, co raczej mam obawy co do zaczęcia życia od nowa. Zastanawiam się, czy dam sobie radę ze wszystkim. Przede wszystkim, czy dam radę odejść od towarzystwa z przeszłości, które nie wpływało na mnie pozytywnie. Gdy zdałam sobie z tego sprawę, to dalej wolałam nosić różowe okulary, bo tak było lepiej, a nawet ciekawiej… Teraz już nie mam różowych okularów, bo życie w ZK dało mi dużo do myślenia. Dlatego też obawiam się społeczeństwa na wolności, które będzie mnie otaczać – życie, od którego trudno uciec, a na bezludnej wyspie sam człowiek nie da rady egzystować. Mam swoje cele, do których będę dążyć, lecz wiem, że nie będzie łątwo. Dlatego też z góry zakładam, że dma sobie radę i przeskoczę obawy, nie musząc już zakładać różowych okularów. Dojrzali ludzie gromadzą dowiadczenia, które pozwalają przeżyć. Wiem, że chcę zmienić swój świat na lepsze i dlatego zacznę od „własnego ogródka”. A jeżeli coś mi się nie uda, będę to traktować jak szlif, który jubiler robi na diamencie, aby powstał z niego brylant. Te szlify nie zniszczą, one uczynią mnie (i każdego człowieka, który będzie chciał dążyć do celu) mądrzejszą i silniejszą. Zrozumiałam swoje doświadczenia i te dobre, i te złe, dzięki wysiłkowi. Nie jestem aż tak mądra, może tylko jest trochę więcej we mnie mocy – jak w dobrym winie.

Pozdrawiam 🙂

Lucy

Wybory

1-wybory

Wybory – powoli się zbliżają. Kandydaci wystawieni i co? Na kogo zagłosować? Chciałabym oddać głos na kogoś, kto zrobił już coś dobrego w trakcie swojej kariery politycznej. I ma plany no to, żeby Polska była lepszym krajem. Czy partia ma dla mnie znaczenie? Chyba tak, ale nie chciałabym oddawać swojego głosu biorąc tylko pod uwagę to, żeby nie wygrała partia, z której ideologią się nie zgadzam. Uświadomiłam sobie, że nie wiem nic konkretnego na temat przyszłych planów ani planowanych osiągnięć kandydatów. Oglądam wiadomości i widzę na razie jak jedni drugich obarczają winą za niepowodzenia i nieprzemyślane decyzje. Zamiast konkretnych planów słyszę tylko dobre chęci polityków. Mając tylko to – jak mam zadecydować kogo wybrać? Czemu nie ma podsumowań i rozliczeń tego, co robią konkretnie politycy i tego, czego nie robią? A może są, a ja o tym nie wiem? Chciałabym wiedzieć to wszystko o ludziach, których wybieram, po to by prowadzili mój kraj do większego rozwoju, lepszego bytu. Ale jak to zrobić? Jak przesiać sieczkę, którą oglądam w TV i odnaleźć konkrety? Jak mam wybrać? Chcę zagłosować, ale na kogo? Jak być świadomym wyborcą?

Monika

 

Więzienne miłostki

1-1-DSC_0087-001

Dziwi mnie to, że ludzie – praktycznie nie znając się – podejmują pochopne decyzje i zawierają związki małżeńskie.

W miłość od pierwszego wejrzenia nie wierzę, uważam to za nietrwałe zauroczenie i potrzebę chwili. Tylko nie bardzo rozumiem, po co??? Czy chodzi o widzenia wewnętrzne, a może o pomoc finansową, a może jeszcze o ogólne zainteresowanie, potrzebę dowartościowania się? Osobiście nie wyobrażam sobie związać się facetem, którego tak naprawdę nie znam. Pisanie listów nie odzwierciedla charakteru drugiego człowieka… Kartka przyjmie wszystko :-).

Możliwe, że niektórym wyda się dziwne moje zdanie na ten temat, ale po prostu staram się myśleć realnie.

Kaczi

Za czym tęsknię…

1-1-DSC_0769

Odpowiedź prosta i banalna. Za wszystkim tym, czego tu nie ma. Za zapachami, kolorami, dźwiękami, na które Wy nie zwracacie uwagi albo i macie ich dosyć. Za zwykła codziennością i gwarem zatłoczonych ulic. Tęsknię za kolejkami w supermarketach, przepełnionymi autobusami, wkurzeniem, które mi towarzyszy, gdy rozpędzony samochód wjeżdża w kałużę, a ja stoję na chodniku w jasnych spodniach. Brakuje mi widoku kolorowych billbordów i zgiełku świateł w moim mieście. Tęsknię za zapachem świeżych bułeczek, gdy przechodzę koło piekarni, za zapachem ziemi po deszczu. Nawet tęsknię za wdepnięciem w psią kupę, mimo że wpadłam po uszy w g…. :).  Są to rzeczy tak przyziemne dla niektórych, mogą się wydawać niedorzeczne, ale dla mnie w obecnym momencie nieosiągalne….

 Miśka 30

Kara w karze

1-5-DSC_0535

Dziwny tytuł? No a jak inaczej nazwać to, co mnie tutaj spotkało? Jestem matką. Parę tygodni temu kobieta skazana za zabójstwo kilkorga swoich dzieci została przydzielona do celi mieszkalnej, w której przebywałam. Rozpacz! Złość, frustracja, ogromny żal o niemoc…. Dlaczego? Kto o tym zadecydował? Walka samej z sobą, by najzwyczajniej nie zrobić jej krzywdy. Nikt mnie nie przygotował na tą sytuację. Zostałam sama z narastającym żalem, gniewem, złością. Sam fakt, że musiałam dzielić z tą kobietą prawie wszystko w celi zamkniętej 24 godziny na dobę, jest dodatkową karą, karą, która okazała się być próbą, szkołą dla mnie samej. I dziś zadaję sobie pytanie, kim jestem? Kim byłam? Kim się stałam? Gdzie podział się uśmiech w kąciku ust? Czy uważam, że mam prawo do podejmowania decyzji? Do pochylania się nad tym, co mi w duszy gra? Czy to, że jestem matką, daje mi przyzwolenie i prawo do łamania przykazania miłości? Pan Jezus nas nie ocenia, kocha pomad wszystko… Uczy każdego dnia wybaczenia, zrozumienia i miłości do bliźniego… Temat zabójstwa dzieci jest bardzo delikatny, kruchy, bulwersujący… Dlatego odważyłam się na wpis na ten temat.

Pozdrawiam serdecznie – szczególnie wszystkie matki i kobiety, które nie doświadczyły bycia matką…

Mysza.

Od redakcji bloga: Mysza jest osadzoną z zakładu penitencjarnego w Białymstoku, gościnnie pisze na naszym blogu.

blog eWkratke w konkursie na najlepszy blog 2014 roku

Drodzy Czytacze eWKratke!
Startujemy w konkursie Onetu na najlepszy blog 2014 roku
w kategorii Życie i społeczeństwo.
Jeśli nas lubicie, głosujcie. 
Redakcja

eWkratke – konkurs

socialImgFb

Zazdrość

2-DSC_0042-001

Pogadajmy o zazdrości – odbywam wyrok. Bo na to zasłużyłam, ale czy to oznacza, że nie mogę czuć się kobietą?

Lubię dbać o siebie, podkreślać swoją urodę w różny sposób, np. poprzez makijaż -uważasz, że teraz to mnie poniosło, bo siedzę w Z.K???

Powiedz mi, co jest złego w tym, że mogę mieć w Z.K farbę do włosów, lakier do paznokci, że zrobię sobie odjechany makijaż, że mogę czuć się lepiej, zrobić coś dla siebie?

1-DSC_0153

Czasami korzystam też z fryzjera, bo laska robi super fryzury, świetnie strzyże – powiedz, czy zazdrościsz mi tego, że choć przez chwilę mogę przenieść się w świat, w którym Ty teraz jesteś, żyjesz?

My ludzie, jako społeczeństwo, z łatwością zazdrościmy innym, nie potrafiąc się cieszyć z tego, co mamy :(.

Naprawdę nie ma czego zazdrościć, nie ma też się co bulwersować, że dziewczyny w Z.K mogą mieć kosmetyki,  że wyglądają sexy.

Swoim wpisem chcę podkreślić, że ludzie, którzy nas czytają, oczywiście nie wszyscy, czasami płytko myślą.

A Ty, czy czegoś mi zazdrościsz, coś Cię boli, coś bulwersuje? NAPISZ.

Aneta B.

Zamykam oczy i przenoszę się do domu…

 1-fot. J. Pacek

Okno przyozdobione świąteczne, by choć odrobinę zakryć to, co jest za szarą zimną i brzydką kratą w plamy rdzy, a za kratą biała blinda – widok za oknem żaden… Przez prawie trzy lata marzę o tym, by za oknem ujrzeć drzewa, błękitne niebo czy nawet zachmurzone, wszystko mi jedno, bo wszystko inne inne wydaje się bardziej kolorowe niż widok nicości. Zamykam oczy i przenoszę się do domu, gdzie panuje spokój. Piję kawę w kuchni, wyglądam przez okno i widzę ukochany las, pagórek, po którym biegają sarenki – tak blisko domu, że mogłabym je karmić wyciągając rękę. Ten zapach nowości, ta cisza spokojna i tak wspaniale brzmiąca… Pamiętam każdy zakątek mojej oazy szczęścia. Daleko do niej mam, chwilami tak daleko, że frustracja jest bliska niczym łza w oku gdy serce pęka.

Więzienie to miejsce pozbawione wszystkiego: sprawiedliwości, uczciwości, pomocy, godności. To boli, tak cholernie boli… Jaka ja wrócę do swojej córki, do domu, jaka? Zniszczona, upodlona, zbita niczym pies, bojąca się własnego cienia. Czy kogoś poza moimi bliskimi będzie obchodził mój los? Nie! Społeczeństwo albo zaakceptuje mnie taką, albo będzie linczować, nie bacząc – ba! – nawet nie licząc się z prawdą. Tak naprawdę mam daleko w poważaniu, co myślą inni ludzie, bo my nie jesteśmy sensacją, chcemy normalnie żyć, bez bycia na językach. Czy nas interesuje dupa czy konto sąsiada? Czy taka wiedza jest mi potrzebna? Czy to mi coś da? Nie. Od tego nie poczuję się lepiej, za to dla ludzi, od których będę stronić, pożywką będę ja, sensacja, wymyślony strach, wymyślone obrzydzenie. To jest to, czym ludzie lubią się karmić wzajemnie…

To jest okropne, to przeświadczenie, że tak prawdopodobnie będzie. Powoduje, że wzrasta we mnie złość, na tyle silna, że uczynię wszystko, by nie urzeczywistniły się moje obawy czy choćby drobna część tego, co może być tu, za murami wolności, czy tam, gdzie będę wolna. To moje życie i będę o nie walczyć ze wszystkich sił….

Iwona