Naprawdę dobra nowina

Nie ma chyba weselszych spotkań niż świąteczne na oddziale zamkniętym w więzieniu dla kobiet w Areszcie na Grochowie. W małej świetlicy, na stojąco, blisko 30 osób składa życzenia, przytula się, śpiewa kolędy, smakuje potrawy, a przede wszystkim bardzo się cieszy. Jest energia, jest moc, jest dobra nowina. W tym roku Jan Bokszczanin, artysta muzyk, organista, przyszedł na spotkanie do więzienia z organami. Zaprosił go Darek Żukowski, nasz przyjaciel artysta – roślinnik. A w świetlicy, przypadkowo spotkaliśmy Sylwię, świetlicową, która ogarniała pomieszczenie po poprzednich zajęciach. I co się okazało? Że Sylwia potrafi grać na organach, bo skończyła szkołę muzyczną. Od razu powstał duet, który grał przez całe spotkanie nie tylko kolędy. Darek zaś uchylał drzwi i wypuszczał muzykę na korytarze. Artysta Andrzej Budek (Kotbury) obdarował Dziewczyny choinkami. Choinki z tektury, patent Budka, do samodzielnego złożenia, jak ulał do celi, w których świeżych drzewek być nie może. Dziewczyny będą je mogły pomalować, ozdobić, a potem przechować na płasko złożone do następnego roku. Fotografka Małgosia Brus i artysta Jacek Markiewicz przynieśli zdjęcia, które zrobili Dziewczynom podczas różnych imprez. A teraz obdarowali je odbitkami. Bliscy Dziewczyn dostarczyli nam poczęstunek. Był bigos, pierogi, sałatki, ciasta, kola i barszcz. Co prawda wszystko na zimno, ale naprawdę nikomu to nie przeszkadzało, było pyszne. Nasze Dziewczyny obdarowały nas pięknymi rękodziełami – kartkami z życzeniami i bombkami szydełkowymi. Dostaliśmy kwiaty i buziaki. Mieliśmy świąteczne obrusy, gałązki świerkowe, piękną złotą plastikową zastawę, a nawet świeczki. Wydawało się, że nie będzie końca rozmowom. Ale nie. Prawie pod koniec zaczęliśmy śpiewać kolędy bardzo głośno i bardzo wesoło. I pozowaliśmy do wspólnych zdjęć. A że świetlica naprawdę jest mała, trzeba było znaleźć jakieś dobre miejsce dla nas wszystkich. I to było śmieszne.

No a potem był obiad i musieliśmy się rozejść, każdy w swoją stronę, wrócić do rzeczywistości.

Ale moc pozostała z nami.

 Magda W.

Moja pierwsza Wigilia na Grochowie. Dziewczyny wszystkie były bardzo odświętne i przejęte. Nie wiem tylko, czy my nie byliśmy przejęci bardziej od nich. 🙂

Wspólne granie i kolędowanie, życzenia i uściski – dla mnie to było bardzo wzruszające i miłe. Szkoda, że nie spotkaliśmy się w pełnym komplecie i że to tak krótka trwało. 🙁

Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję, to było dla mnie niezwykłe wydarzenie.

PS. To mój pierwszy w życiu wpis na bloga.

 Magda W. W.

Spotkanie świąteczne z Dziewczynami z Grochowa przypomniało mi, że w świętach może być jednak coś magicznego. I to było bardzo wzruszające.

 Monika R.

Moje refleksje z tego pouczającego spotkania są takie, że mam szczęście, że nie jestem na miejscu Dziewczyn, że wyjdę i wrócę do swojego ułożonego świata. A one biedne zostaną tam i tylko od czasu do czasu ktoś przyjdzie i będzie przerywnikiem w ich smutnym życiu. Ta Wilejka i smutna, i wesoła była. Bardzo mocno zapadła mi w pamięć historia dziewczyny bez oka. Taka zła bajka. Albo opowieść dziewczyny, której zostały jeszcze 2 lata i cierpi na niesamowitą nudę. Były też matki, które nie chciały składać życzeń wigilijnych swoim dzieciom przez radio, bo mówiły, że przecież były złymi matkami.

 Agi S.

W czasie takich spotkań widać wyraźnie, że nasze skupienie na własnych codziennych problemach jest bezsensowne. Przeszkadza cieszyć się prostymi rzeczami. Wystarczy towarzystwo sympatycznych i ciepłych ludzi, żeby się naprawdę dobrze poczuć. Nawet nie przeszkadza, że barszcz w plastikowym kubku jest zimny.

 Małgosia B.

Wigilijne spotkanie z dziewczynami z zamka ma dla nas i dla nich niezwykłe znaczenie. Jest to okazja, żeby spędzić wspólnie święty czas na wzajemnych życzeniach i radośnie, i to dosłownie. Dzisiaj, czy to zasługa muzyki, czy dzięki wzajemnej atmosferze dawania sobie prezentów i przekazywania życzeń, stał się cud. Dziewczyny zgodnym chórem, w uniesieniu śpiewały kolędy, czuło się atmosferę prawdziwych Świąt. To była wyjątkowa wigilia, taka prawdziwa z opłatkiem i emanującą wzajemną radością.

 Justyna D. Sz.

To było fantastyczne spotkanie, pełne namacalnej radości. Muzyki, która otwierała ludzi na siebie jeszcze bardziej. Wymiany dobrej energii i wiary w przyszłość, potrzebnej Dziewczynom, które tam zostają i nam, ludziom, którzy mogą wrócić do swoich spraw na wolności. My przynieśliśmy im to, co umiemy robić, to, co mogliśmy kupić. One obdarowały nas prezentami zrobionymi w warunkach, w których nie ma niczego i wszystkiego brak. W takich prezentach jest zawarta ludzka miłość.

 Beata M. B.

Święta to magiczny czas dla wszystkich. Zazwyczaj wigilie spędzamy, w domu, w rodzinnym gronie. Wczoraj jednak byłam na spotkaniu wigilijnym w zupełnie niezwykłym miejscu. W pełnym składzie Fundacji wraz z  przyjaciółmi zawitałyśmy na grochowskim zamku. Panowała naprawdę rodzinna atmosfera. Były potrawy wigilijne, opłatek, życzenia, prezenty. Śpiewaliśmy kolędy przy akompaniamencie organów, na których na cztery ręce grała jedna z osadzonych i zaprzyjaźniony z nami artysta – organista. Miejsce wydawać by się mogło zupełnie nieciekawe, a jednak tym bardziej zmuszające do refleksji i głębokiego wzruszenia. Dziękuje za to spotkanie.

 Ela W.

To była Wigilia pełna muzyki, życzeń, przysmaków, prezentów i niespodzianek. Przygotowało ją wiele osób – Dziewczyny z grupy blogowej, ich rodziny, przyjaciele. Nie wszyscy mogli wziąć w niej udział – tych nieobecnych pozdrawiam bardzo gorąco.

 Darek Ż.

To była naprawdę Dobra Nowina! Dziękuję wszystkim!!!

Redakcja

Święta już tuż tuż

Powoli udziela się świąteczny klimat, czuć już magię w powietrzu, ludzie dookoła zaczynają mówić tylko o tym – o Świętach Bożego Narodzenia. Fajnie naprawdę, pomimo że jestem tutaj, to się cieszę, że święta już za pasem.

Uwielbiam dzielić się opłatkiem: ten trzask łamanego opłatka, spojrzenie prosto w oczy i wypowiedzenie najszczerszych życzeń z głębi serca – kocham to. W tym miejscu robię to na widzeniu z moimi bliskimi  , z Wujkiem i przyjacielem. Dzielę się też opłatkiem z ludźmi, którzy przychodzą do nas z Fundacji „Dom Kultury”.
Może to trochę za wcześnie, ale już teraz chciałabym życzyć wszystkim Czytaczom bloga wszystkiego co najlepsze. Spokojnych i radosnych Świat Bożego Narodzenia.
Aneta

Rzeczy powszednie

Wprawdzie nie mam dobrych wspomnień z domu, tym bardziej, że przebywałam w nim tylko 11 lat, które były niebem (czasami) i piekłem (częściej), to może napiszę, jakbym chciała, żeby ten dom wyglądał. Mianowicie w domu powinna być miłość, która została zbudowana na fundamentach wzajemnego pomagania sobie w każdej sytuacji, wspierania w chwilach zwątpienia, wzajemnego szacunku, zaufania, spędzania wolnego czasu razem w normalne dni, nie tylko w Boże Narodzenie, Wielkanoc bądź na pogrzebach. Szczere rozmowy oraz akceptacja, niezależnie od tego, kto jakim jest człowiekiem, czy jak wygląda i kim chce być.

By można było z uśmiechem na twarzy, motylami w brzuchu, poczuciem euforii przekraczać próg drzwi, za którymi jest dom.

Jedzenie

Jedzenie kojarzy mi się z relaksem – odpoczynkiem w danej chwili oraz chwilą, w której mogę pomyśleć o czymś innym, np. zaplanować dzisiejszy wieczór „gdzie, z kim i o której”. Rzecz jasna, poza krainą tysiąca komnat i jednego klucza, bo w tej krainie przy jedzeniu mogę się zastanawiać, co w kolejności dzisiejszego wieczoru mam uprać, skarpetki – spodnie – skarpetki? – no z tym, to mam dylemat :).

Słońce

Słońce kojarzy mi się z latem, choć nie tylko o tej porze roku występuje :). Kojarzy mi się z wakacjami, które na zamku trwają 365 dni, relaksem oraz przyjemnością, gdy słońce mnie przypieka.

Słońce kojarzy mi się również z silną motywacją, którą od niego dostaję rano, gdy mnie budzi.

Spacer

Spacer to odpoczynek, czas na przemyślenia, poukładania sobie wszystkiego w głowie. Kojarzy mi się z kondycją, dotlenieniem mózgu i nie tylko. Wiadomo przecież, że bez odpowiedniej ilości tlenu stajemy się jak Edward Patison ze „Zmierzchu” :).

Przyjaźń

To dobre pytanie: z czym kojarzy mi się przyjaźń. Silnym słowem dla przyjaźni jest zaufanie. Bez tego przyjaźń nie ma żadnego znaczenia. Bo po co nazywać kogoś przyjacielem, jeżeli nie można mu powiedzieć, dlaczego płyną ci łzy? Przecież jeśli mu powiesz, będzie ci lżej! No tak, boisz się, że będzie o tym rozmawiał z kimś innym. To nie przyjaźń, to znajomość.

Przyjaźń jest wtedy, gdy ufacie sobie nawzajem, gdy można liczyć na siebie w każdej sytuacji. Przyjaźń to wsparcie, pocieszenie, wspólnych śmiech i płacz, wspólne rozwiązywanie problemów, wspólne konsekwencje, wspólna akceptacja, oczekiwanie na kolejne spotkanie, by można było dowiedzieć się, czy wszystko w porządku.

Przyjaźń to po prostu być bezwarunkowo, pomimo wszystko i przeciw wszystkiemu.

Wolność

Tutaj na zamku wolność kojarzy mi się ze strachem, obawami, smutkiem i tęsknotą. Dlaczego ze strachem?

Bo po tamtej stronie czeka mnie odpowiedzialność – dom, szkoła, praca – ja….

Obawa przed chwilą załamania, zwątpienia, upadku. Smutek – tutaj na zajęciach, pomimo różnych relacji między nami, mam swoją rodzinę, a tam, na wolności, pomimo że mam rodzinę, jest brak akceptacji, tęsknota za osobami, które tu zostają, a są mi bliskie.

Wiadomo, że jak się stąd wychodzi, wszystko zmienia się o 180 stopni. Z czasem zapomnę o tym miejscu, ale nigdy nie zapomnę o ludziach i o tej co w jedną sekundę doprowadza mnie do szału, a jednym gestem sprawia, że zapominam o gniewie.

Chciałabym być wiatrem, wtedy więcej bym napisała o wolności.

No to buziaki.

Pozdrawiam

Batory

Moje siódme niebo


Idealna rodzina to taka, jak w serialu „Siódme niebo”. Wiecie, taka fajna, duża rodzina. Świetni rodzice, super rodzeństwo, wszyscy się wspierają.

 Rzeczywistość jest jednak inna niż w TV. Co wcale nie znaczy, że gorsza.

 W swojej rodzinie zmieniłabym tatę, ale nie na innego, tylko zmieniłabym w nim parę cech i wtedy moja rodzina byłaby idealna, jak w tym filmie. Jednak, skoro to niemożliwe, trzeba cieszyć się z tego wszystkiego, co jest dobre.

 Ja cieszę się z mojej Mamy.

 Mama – to kobieta, którą podziwiam za siłę, z jaką pędzi przez życie, za radość, którą ze sobą niesie, gdy dostrzega zawsze te lepsze strony, za wsparcie, które ze sobą przynosi i za miłość, którą cała emanuje.

 Podziwiam ją i jej dziękuję.

 Monika

 

 

 

Wielkanoc w więzieniu

U mnie Święta zaczynają się już w sobotę. Od rana szykowanie święconki, do której wkładam to, co mam. Czekanie na księdza. Kiedy już przyjdzie i poświęci pokarmy, czuję, że święta już się zaczęły.

W tym roku zrobiłam coś innego do jedzenia niż zawsze, a mianowicie zimne nóżki, bez gotowania. Jak to możliwe? Bierzesz rosołek w kostce, kupujesz udka z kurczaka i trochę żelatyny i masz zimne nóżki.

Standardowo pooglądałam wszystkie powtórki w telewizji. W tym roku było fajnie, bo mogłam się spotkać z moimi przyjaciółkami i złożyć sobie życzenia, co nie zdarza się tutaj co roku, więc przyniosło mi to dużo radochy. Oczywiście kolejny raz obejrzałam „Pasję”, poszłam na spotkanie z misjonarzami, żeby przeżyć święta duchowo i poczuć się częścią wspólnoty. Było bardzo przyjemnie.

Monika

Święta, święta i po….

Niestety, dla mnie święta zawsze są zbyt krótkie. Czuję pewien niedosyt, bo tu przygotowuję ozdóbki, tu tu coś do jedzenia, a tu nie zdążę mrugnąć i już jest po wszystkim. Dwa dni Wielkanocy przedłużałabym co najmniej do tygodnia i być może wtedy ten czas byłby wystarczający do takiego solidnego pocelebrowania.

W więzieniu najistotniejsze jest dla mnie to, żeby ten czas był spokojny, bez kłótni, bez negatywnego nakręcania atmosfery. Kiedy w czasie świąt trafiam na spokojne osoby – to wtedy jest już to dla mnie luksus.

Nie można tu przygotować wszystkiego, co chciałoby się zjeść, czy tego co znajdowało się na stole w domu, ale po lekkich kombinacjach, zawsze coś się stworzy. Jajeczka uwielbiam pod każdą postacią, więc te święta pod tym kątem to dla mnie szaleństwo, bo można wymyślać niemalże bez końca. Akurat na potęgę lubię miks, o którym już kiedyś pisałam, jajeczka + majonez + tuńczyk + żywy ogórek pokrojony w kosteczkę, więc i w dzień świąteczny i powszedni pasuje mi zawsze.

Bez względu na wszystko, istotne jest to, aby było spokojnie, miło i ….. smacznie.

Małgosia

Święta w ZK nie wyróżniają się niczym szczególnym przynajmniej dla mnie.

Najważniejszą rzeczą w te święta była możliwość oglądania telewizji do późnych godzin nocnych. Więc oczy na zapałki i starałam się dotrwać do końca. Nawet reklamy po godzinie 2 wydają się ciekawsze. Co do jedzenia serwowanego przez tutejszą kuchnię, hmm… mam dużo do życzenia.

Dominika

Święta to tak naprawdę chyba najbardziej przykry okres w ZK. Po paru latach przebywania w izolacji, człowiek może się przyzwyczaić i stara się nie myśleć, co dzieje się w domu, bo wtedy jest jeszcze gorzej. Dla mnie tak naprawdę święta nie wyróżniają się niczym szczególnym. Jedzenie jest prawie takie same, no może trochę lepsze. I coś na co ja czekam, czyli telewizja całą noc. Wtedy człowiek może sobie pooglądać jakiś dobry film lub program. No i coś, co człowiek robi przeważnie na wolności, czyli folguje sobie z jedzeniem. Ale wszystko we własnym zakresie. I to jest też bardzo fajne, odskocznia od szarej rzeczywistości. Choć przez chwilę można zrobić coś samemu.

Ogólnie myślę, że nie jest najgorzej, chociaż nikomu w życiu bym czegoś takiego nie życzyła.

Dziękujemy za życzenia i też życzymy wszystkiego naj.

Majka

W święta wielkanocne zostałam odwiedzona przez rodzinę. Było miło. Przygotowałam ciasto z budyniem i sałatkę warzywną z kurczakiem. Przed świętami w gronie koleżanek robiłyśmy kartki świąteczne i koszyczki wielkanocne. Ksiądz wyświęcił nam jedzenie, które wcześniej razem przygotowałyśmy. W niedzielne śniadanie dzieliłyśmy się jajkiem i składałyśmy sobie życzenia. Atmosfera była miła, choć daleko odbiegająca od domowej.

Dorota

Moje święta w tym roku były jedne z najgorszych w życiu, ponieważ byłam z dala od rodziny i dzieci. W tym miejscu nie obchodzę żadnych świąt, bo mnie przybijają i wtedy mam wielką pustkę w sercu.

Na święta zrobiłyśmy z dziewczynami sałatkę z makaronu, kukurydzy, groszku i tuńczyka. Była bardzo miła atmosfera na celi. Ale tak naprawdę to nie są żadne święta w tym miejscu. ZK też nie miał dla nas żadnej specjalnej propozycji z okazji świąt.

Miszela

Nastrój, niezależnie od tego, że jestem w więzieniu, był świąteczny. Porządki, sprzątanie celi, mycie okna, pranie firaneczki, czyszczenie fugi na podłodze. A najważniejsze było to, że zrobiłam koszyk – święconkę. Czekałyśmy na jajka. Hura, dostałyśmy. Do koszyka. Sól i pieprz zmieszane do menzurki od lizaków, też do koszyka. Z paczki żywnościowej ser i wędlinę skręciłam w rulonik, no i chlebek, a na górze koszyka jajko kinder. Po bokach zawiązałam kokardki. Na boku koszyka usadziłam żółtego kurczaka. Koszyk wyszedł śliczny. Dziewczynom z celi też się bardzo podobał. A na wieczór zrobiłam sałatkę. Jaja z koszyka, wędlina wędlina z kolacji, cebulka, drobno pokroiłam i wyszła: sałatka francuska „oli wie”, pycha.

Dzięki Fundacji „Dom Kultury” miałyśmy trochę słodyczy.

Może święta i wyszły skromnie, ale w atmosferze spokojnej, miłej i przyjaznej.

Walentina

Życzenia

Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych pragnę złożyć najserdeczniejsze życzenia dla wszystkich ludzi, którzy piszą do nas na blogu oraz dla naszych kochanych pań z Fundacji „Dom Kultury”.

Niech te Święta będą dla nas wszystkich magicznym przeżyciem.

Dużo uśmiechów dla osób nam najbliższych, rodziny, przyjaciół, znajomych, sąsiadów – uśmiechów na co dzień!

Świąt w rodzinnym gronie.

Niech te Święta będą najpiękniejsze.

Pozdrawiam bardzo serdecznie w imieniu swoim i Blogerek.

Asia

 

Chałupnictwo w A. Ś.

Pozdrawiam wszystkich, którzy czytają i wspierają naszego Bloga. Wiem, że Święta Wielkanocne jeszcze daleko, ale chciałabym zapytać, czy ktoś z Was ma ciekawy, fajny pomysł na ozdoby wielkanocne? W zakładzie karnym „chałupnictwo” jest na topie 🙂 i przeważnie wszelkie ozdoby robi się samemu, tak jak teraz było, na święta Bożego Narodzenia.

Dziewczyny zrobiły przepiękne ozdoby używając kul styropianowych, szyszek, korali i kleju na ciepło. Cały oddział nabrał świątecznej atmosfery, co pozwoliło choć na chwilę przenieść się do świata wewnętrznego.

A więc czekam na świetne pomysły 🙂

Jeszcze raz pozdrawiam,

Aneta B.

 

 

W Nowym Roku z nowym krokiem

1-DSC_0110

Życzę wszystkim, żebyśmy się spieszyli powoli.

Nie wolno nam zapominać kochać bliźnich, wówczas też będziemy kochani. Nie wolno żyć w zakłamaniu i obłędzie.

Wartość materialna jest ważna, ale pamiętajcie do trumny nic nie weźmiecie.

Gonimy, spieszymy się i zapominamy, nie zwracamy uwagi, co i kto jest blisko nas.

Uśmiechnij się i podaruj ten uśmiech innej osobie. Otwórz swoje serce, będziesz szczęśliwszy i cząstkę szczęścia dasz innej osobie.

Walentina

Dobre i złe

1-DSC_0877

Na jednym z przedświątecznych spotkań podsumowałyśmy mijający 2015 rok, pisząc w dwóch kolumnach, co było w nim dobre i co było złe.

Dobre

Spotkałam się z dobrym i serdecznym przyjacielem, który rzadko przyjeżdża do mnie na widzenia.

Zostałam zapisana na zajęcia Fundacji „Dom Kultury”: możliwe wyjścia z celi, zapoznanie z nowymi osobami, zmiana otoczenia, wiedza, spotkania z dziewczynami

Złe

Duży wyrok.

Nie układa się po myśli.

Nie ma możliwości niczego zaplanować.

Dobre

Odzyskałam kontakt z siostrą, a właściwie odnalazłam ją po 10 latach braku jakiegokolwiek kontaktu.

Złe

Spotkał mnie zawód w przyjaźni.

Zobaczyłam dużo fałszu, zazdrości, wredności i materializmu.

Dobre

Rzuciłam palenie.

Zaczęłam ćwiczyć.

Przeszłam na inną cele.

Dużo ciekawych rzeczy się nauczyłam robić i poznałam dużo wspaniałych ludzi.

Nauka.

Złe

Dobre

Poznałam fajnych ludzi.

Pierwszy raz w życiu spróbowałam kuchni wegetariańskiej.

Nauczyłam się wielu fajnych rzeczy.

Wzmocniłam wiarę w Boga.

Złe

Zawiodłam się na osobach, o których myślałam, że mogę liczyć.

Dobre

Pojednałam się z Bogiem.

Podjęłam naukę.

Spojrzałam w głąb swojej duszy.

Odkryłam ludzi poznanych wcześniej na nowo.

Dane mi było przebywać z ludźmi bardzo pozytywnymi.

Złe

Zobaczyłam i poczułam złośliwość ludzką pod każdym względem.

Dobre

W tym roku spotkałam na swojej drodze dobrych, pomocnych, wyrozumiałych ludzi.

Pozbyłam się zbędnego ciężaru, który przeszkadzał mi w funkcjonowaniu.

Złe

Straciłam pracę.

Dobre

Moja mama powoli przeprowadza się do Polski – czekam na wiosnę bardziej niż kiedykolwiek.

Stworzyliśmy poczekalnię dla bliskich.

Rio było u mnie na karnawał.

Kolejny rok mam za sobą.

Poznałam całą masę fajnych osób.

Widuję się z mamą przez Skype’a.

Kurczak z rożna, CAŁY!

Zamówiłam sobie super gry.

Wiem, że moim bliskim dobrze się wiedzie.

Zyskuję nowych potencjalnych przyjaciół.

Zdobywam nowe doświadczenia.

Zaczynam pomagać dzieciom, choć za nimi nie przepadam.

Mam kontakt z miłymi słowami, gestami,

Cały czas mam nadzieję.

Kocham i jestem kochana.

Pieczarki marynowane!

Złe

Wstrząsy wtórne po pobycie Kosmitki.

Dobre

Przyszła do mnie moja Aneta.

Stałam się silniejsza.

Zrozumiałam, że jedynymi osobami, które są mi bliskie to moja rodzina.

Złe

Konflikty.

Spadek z pracy.

Dobre

Wychodzę do domu za dwa tygodnie!

Zaprzyjaźniłam się z bardzo dobrą osobą.

Złe

Kłótnia z bratem, bardzo poważna.

Utrata pracy, degradacja.

Dobre

Zdecydowałam się na to, żeby wreszcie zaczęła przyjeżdżać do mnie córka, wcześniej się tego bałam.

Zaczęłam brać udział w zajęciach Piszę więc Jestem i poznałam wielu ciekawych ludzi.

Stanęła na mojej drodze osoba, której mogę ufać w 100%. Jest przyjacielem, to dla mnie bardzo ważne.

Rzuciłam palenie.

Wreszcie skończyły mi się czynności i mogę zmienić jednostkę na taką, z której szybko wyjdę.

Zrozumiałam jakie wartości są dla mnie najważniejsze.

Był to rok przemyśleń i dobrych decyzji.

Złe

Był moment, że zgubiłam się w tym wszystkim i straciłam pracę i zabrano i wszelkie przywileje.

Dobre

Urlop mojej przyjaciółki, który zaowocował spotkaniem.

Nauka angielskiego.

Nauka w ogóle.

Poznałam wielu sympatycznych i dobrych ludzi.

Ładnie wychodziłam na zdjęciach.

Zjadłam pleśniowy ser.

Gruszki i banany w kantynie.

Dostałam ładny sweterek i buty.

Dostałam wyróżnienie w konkursie artystycznym.

Pieczarki w occie.

Złe

Już prawie koniec roku a ja jeszcze nie dostałam nagrody, którą wygrałam.

Muszę czekać na płatną pracę do nowego roku.

Dobre

Trafiłam na dobrych ludzi.

Uczę się nowych rzeczy, które przydadzą mi się w przyszłości.

Cieszę się zdrowiem moich dzieci, swoim i tym, czym one się cieszą.

Cieszą mnie chwile, bo miło je spędzam poznając przy tym nowych, fajnych, czasami śmiesznych i zabawnych ludzi.

Nagrałam bajkę dla moich dzieci i dla Domu Dziecka.

Spotkałam Monikę, Gosię, Agnieszkę, Zosię, to fajne osoby, a ciężko takie spotkać w ZK.

Przychodzi do nas Michael, Linda, Basia z Misjonarzy i jeszcze wielu innych, od których bije ciepło i miłość, tak że sama chcę być lepsza.

Złe

Dano nam na cele niefajną dziewczynę, przez którą bardzo się stresowałam.

Dobre

Spotkanie kilku miłych osób na swojej drodze.

Możliwość nauki języka angielskiego.

Złe

Trafienie po raz pierwszy do więzienia.

Stracenie firmy.

Złe relacje rodzinne.

Walentiny Nowy Rok

1-DSC_0156

Największa radość i oczekiwania dla mnie to Nowy Rok. Jestem Rosjanką i były takie czasy, że nie wolno było obchodzić świąt religijnych. Dlatego moi rodzice Święta przenieśli na Nowy Rok. Zawsze żywa choinka do sufitu, a pod choinką prezenty. Na choince cukierki, łańcuszki, choinka cała kolorowa, a zapach lasu niesamowity w całym mieszkaniu. Cała rodzina siadała do stołu o 23:00 i odprowadzała Stary Nowy Rok, a o północy szampan i szczęśliwego Nowego Roku. Do 1:00 w nocy obchodzilismy Święta Rożdiestwo. Rodzina musiała być w komplecie, a po 1:00 w nocy starsze rodzeństwo leciało na zabawę, a młodsze grzecznie szło spać.

Walentina