Nie dajmy się zwariować… czyli jak poszerzać horyzonty…

Rys. Agnieszka Sadurska
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Zajęcia K.O. czyli zajęcia kulturalno-oświatowe. Mamy takowe zajęcia regulaminowe – według godzinowego rozkładu dnia:

  • Od   8.30 do 13.00
  • Od 13.45 do 17.00
  • Od 17.50 do 19.00…

Wyżej wymienione zajęcia to zajęcia w obrębie kultury, oświaty, sportu, czyli wymyślamy, co robić, żeby nie umrzeć z nudów.

Aleee… są też zajęcia, obejmujące wyjście np. na świetlicę, gdzie znajduje się: szafa pancerna z książkami, duży telewizor z pilotem, kilka zdekompletowanych gier, dziwne przyrządy do ćwiczeń itp. Takie zajęcia to m.in. eWKratke, na które ja również uczęszczam: bo lubię pisać… Nawet jest fajnie… z wdzięcznością przyjmuję fakt, że komuś chce się tutaj przychodzić i poświęcać swój czas m.in. dla mnie.

Ostatnio przeżyłam szok i do dziś „zachodzę w głowę” co, kogo i dlaczego skłoniło do zorganizowania takiego spotkania?

Mianowicie przyszedł do nas młody mężczyzna w celu przedstawienia tematu  z zakresu kolei. Wiadomo w tym miejscu możliwość porozmawiania z facetem (w dodatku młodym) to frajda… więc byłyśmy wielce zadowolone.

Rzeczony mężczyzna przedstawił nam w sposób czytelny – podparty prezentacją – początki kolejnictwa i  przeszedł gładko do rodzajów lokomotyw… Zaczął robić się „szum”.

Wiadomo na takich spotkaniach jesteśmy z różnych cel, oddziałów… no mamy, o czym pogadać. Więc każda z każdą gadała i nikt wyżej wymienionego nie słuchał.

No dobra, gwoli sprawiedliwości, przyznam, że kilka z nas słuchało – wydaje się, że z zainteresowaniem. Ba, wchodziły w interakcje. Ja również śledziłam trochę to, co się dzieje. I tak! Skazane z seksownie rozchylonymi ustami zadaje pytanie:

– A te tory w kierunku Falenicy? Tam są trzy tory… jeden z nich jest zarośnięty. Dokąd on prowadzi?

Nie wierzę! , q…, nie wierzę! Jeden do przodu, drugi do tyłu, a trzeci – q…a w bok – chyba – nie!?

– Bocznica to jest. – Tłumaczy 22-latek z pasją…

O rany… on zna wszystkie tory w województwie mazowieckim, a może nawet w Polsce.

– A co się dzieje, kiedy zostanie przejechany pies przez lokomotywę? – pyta poczciwie wyglądająca skazana z uśmiechem „Mona Lisy” na ustach.

Zalega cisza… każda z nas ma wyobraźnię i większość z nas lubi psy. Nie za bardzo wiem o co chodzi… O weterynarza? Czy o to, kto ma umyć lokomotywę, po tym rozjechanym psie? Nie wiem? Jestem głupia!!!

– Takie zderzenie wyhamowuje pociąg, ale nie wiem do jakiej prędkości, bo nie wiem z jaką prędkością jechał. – Odpowiedź jest spójna i na temat.

No tak, logiczne, jeszcze dochodzą kwestie sporne: waga psa, rodzaj i kolor sierści, warunki atmosferyczne itd…

Następnie od „człowieka z pasją” dowiadujemy się o ilości wagonów, podczepionych do lokomotywy, i o tym, że jeżeli w skład  „wchodzi” 15 sztuk, to jeden „wystaje” za peron. Dowiadujemy się również, że taka zielona lokomotywa to EP-02.  Dowiadujemy się, że radioskop to jakiś czerwony przycisk, który „hamuje” konkretny pociąg i inne w pobliżu ( albo coś źle zrozumiałam ). Dowiadujemy się innych ciekawych rzecz, których nie pamiętam, bo ostatnią rzeczą, która mnie interesuje to pociąg, lokomotywa, kolej, przejechany pies i tory, które gdzieś prowadzą.

Po prelekcji młody mężczyzna zapewnia, że jeszcze do nas przyjedzie. Pełna obaw, pytam o czym będzie chciał rozmawiać.

– O umundurowaniu na kolei. –  A ja zgrzytam zębami.

– To fajnie. –  Odpowiadam nieszczerze.

Pani eM



Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”



#KORONY Z GŁÓW

Autorka Lui, fot. Sara Prekurat
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

 Żadna z nas nie wiedziała, jak to będzie. Nawet te, które wcześniej były w placówkach opiekuńczych, czy poprawczakach i przebywały w jednym pokoju z kilkoma dziewczynami, nie były pewne co je czeka, na przykład na takim „zamku”. Cele praktycznie zamknięte cały czas. Ile osób tyle charakterów, płacz i śmiech na małym metrażu. Tutaj nie spodziewasz się na dzień dobry życzliwości – bo to przecież więzienie! Tak jak teraz Wy, pozostając w domach, nie spodziewacie się  jakiegoś zła ze strony bliskich. A przecież różne „cienie” w izolacji wychodzą.

W tym miejscu nie mamy szansy na dobranie sobie składu w celi – bo się lubimy czy mamy o czym pogadać, a niekiedy – choć dla Was będzie to mało zrozumiałe, duże znaczenie ma wyrok. Osobie, której przyszło spędzić lata w zakładzie karnym trudniej uczestniczyć w codziennych rozmowach o terminie na „obrączki”. Zwłaszcza teraz, kiedy docierają do zainteresowanych różne informacje o SDE. Co parę lat w więzieniach pojawia się nowa choroba – był to już rok penitencjarny, miał zbijać wyroki (bo rok to 8 miesięcy), dekrety, teraz „koronodozór” poprzeczka podniesiona do 1,5 roku. Ciągle coś.

Osoby z mniejszymi wyrokami „nie zadomawiają się”, mniej uwagi przykładają do czystości wokół (nie wszystkie! żeby nie było, ale podejście, że są na chwilę, wielokrotnie odbija się echem „nie przyszłam doczyszczać pudła”). Ja muszę. Muszę, i też chcę, bo to jest obecnie moje „mieszkanie” i chcę mieszkać w czystości. Nie wdychać kurzu, nie siadać na brudne. Wiele osób tego nie rozumie, ogrom nie doświadcza ciągłych zmian cel, przemiału ludzi. Najlepiej utrzymywanie czystości sprowadzić do „zmuszania” i szorowania podłogi szczoteczką. No, życie. Wspólne przebywanie na jednym metrażu – to wspólne sprzątanie po wspólnym bałaganie. W domu też często był podział na sprzątanie; dzieci na ogół muszą dbać o własny pokój, ale dodatkowym obowiązkiem jest np. w soboty – łazienka. U mnie tak było.

Do cel każda wnosi własne przyzwyczajenia, nawyki. U niektórych to mąż sprzątał, u innych – zatrudniona pani; jedne sprzątają tylko w rękawiczkach, a sporo jest na serio zdziwionych, że nie ma w celi szczotki na długim kiju czy mopa! Pozycja na kolanach zmienia znaczenie J.

Po jakimś czasie osadzona kobieta układa w głowie własną metodę na przetrwanie, na zorganizowanie się. Trzeba przejść przyśpieszony kurs ustępowania i odnaleźć w sobie dar przekonywania. Na wolności przecież też nikt od razu nie jest idealnie dobrany. To właśnie wspólne mieszkanie uczy siły kompromisu, bądź staje się metryką związku. Przebywanie koło siebie i obserwowanie staje się codziennym pobieraniem lekcji, to skarbnica wiedzy dla wielu i przy każdym. To wyczucie, kiedy zejść z drogi i czym załagodzić popełniony błąd.

I po tamtej, jak i po tej stronie trzeba jakoś żyć. #ZOSTAŃWDOMU może rodziny zbliżyć na maxa, ale też poróżnić. Nikt nie jest przygotowany do radzenia sobie w izolacji czy kwarantannie. Tutaj zwyczajnie obserwujesz tryb danego dnia, podpatrujesz jak inni go organizują. W takich sytuacjach przypominają się „zabijacze czasu”. Kiedy mojemu bratu urodziło się dziecko, bratowa siedziała z nim w domu. Każdego dnia miała co robić, ale pamiętam też te momenty, gdy znajdowała czas, by zagrać ze mną w makao. Uwielbiałam w to grać! Karty w tym miejscu są na każdej celi, do grania, do stawiania pasjansa. Trzeba przeżyć bez laptopa czy plejaka, bez komórki i tableta (tableta? – jak masz szczęście to dostaniesz, przeciwbólową :)). Przypominają się takie zabawy jak: inteligencja, statki czy kropki. Kto z Was pamięta kropki? Ja każdą ostatnią stronę zeszytu w kratkę miałam w państwach kropek! Sięgamy po gry planszowe, nieśmiertelne Monopoly, a rok temu poznałam „pięć sekund” i to bez cenzury J.

Nie każdemu będzie odpowiadała taka codzienność. Wiele rzeczy zacznie drażnić. Coś się dopiero teraz dostrzeże, na coś zwróci uwagę. Ale trzeba to przetrwać. Jakoś sobie z tym poradzić. Tragedie podobno zbliżają, wiele osób może się teraz pogodzi? Społeczeństwo niesamowicie się zjednoczyło. U mojej mamy w klatce wisi kartka, że można prosić o pomoc w zrobieniu zakupów – osobiście jestem wdzięczna i wzruszona takim gestem. W końcu nikomu korona z głowy nie spadnie, jak drugiemu pomoże… Choć w obecnej sytuacji to może lepiej dla tamtych ludzi – korony z głów!?

Pełnoletnia



Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”



ŻYCZENIA

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

ŻYCZYMY WSZYSTKIM, ABY ŚWIĘTA WIELKANOCNE PRZYNIOSŁY RADOŚĆ ORAZ WZAJEMNĄ ŻYCZLIWOŚĆ. BY STAŁY SIĘ ŹRÓDŁEM WZMOCNIENIA DUCHA. NIECH ZMARWTYCHWSTANIE RÓWNIE NIESIE ODRODZENIE, NAPEŁNI WAS POKOJEM I WIARĄ, NIECH DA SIŁĘ W POKONYWANIU TRUDNOŚCI I POZWOLI Z UFNOŚCIĄ PATRZEĆ W PRZYSZŁOŚĆ

NIECH BLASK ŚWIĄT WIELKANOCNYCH ROZPRASZA CIENIE, CODZIENNYCH TROSK I TRUDÓW A WNIESIE RADOŚĆ, POKÓJ I NADZIEJĘ.

H.S.



Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”



Wielkanoc w więzieniu

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Więzienna ciekawostka o tym jak przygotować w celi świąteczne potrawy. Zobacz >>Cela kulinarna

MÓWI ZAJĄC DO BARANKA

JAKA PIĘKNA TO PISANKA!

WTEM Z JAJECZKA WYSZŁA KURA

NASTROSZYŁA SWOJE PIÓRA

BIEGA, GŁOŚNO KRZYCZY

ŻE SPOKOJNYCH ŚWIĄT WAM ŻYCZY!

Na pewno już zapomniałam co to są rodzinne święta. Już przed aresztowaniem nie spędzałam ich z obojgiem rodziców, ale ciągle w głowie dla mnie święta, to rodzina, stół, atmosfera. Tyle lat po tej stronie, a dla mnie święta to czas spędzony z bliskimi – a co najmniej z życzliwymi ludźmi wokół. Tutaj ten dzień każda próbuje jak najspokojniej przetrwać, ale mało ucieka od świadomości Zmartwychwstania Pańskiego.

Wielkanoc dziewczyny organizują indywidualnie, szykują je tylko we własnych celach, a te które mają możliwość przemieszczania się – idą do celi gdzie mają np. znajomą. To czas, że chce się być blisko z kimś, kogo się lubi. Wtedy wilgotnieją oczy podczas rozmów telefonicznych i chyba nie czekoladowe jajko jest wtedy ważne, tylko życzliwy człowiek.

Zmartwychwstanie niesie odrodzenie, daję siłę w pokonywaniu trudności – to się liczy!

Nieistotne, gdzie się wtedy jest, przy kim bądź bez kogo, po coś to się wszystko dokonało.

Patrzmy z ufnością w przyszłość – tego życzę każdemu z Was, mojej całej rodzinie, Fundacji Dom Kultury i samej sobie.

Tym bardziej teraz nie cieszymy się tym co za oknem, ale tym – z kim w domu.

Zdrówka i nadziei!

Pozdrowienia

PEŁNOLETNIA

Z OKAZJI ŚWIĄT WIELKANOCNYCH, ŻYCZĘ WAM (OSADZONYM), MOIM DZIECIOM, FUNDACJI,

PRZEDE WSZYSTKIM – ZDROWIA, SPOKOJU I MIŁOŚCI!

MARKOSIA



Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”



Wielkanocne tradycje Eveline

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Palmy blogerek, fot. Sara Prekurat

„…WIELKANOC, WIELKANOC, WIELKANOC

NO I BABKI ZACZĘŁY SIĘ BUDZIĆ

NA WIELKANOCNYCH OBRUSACH

LUDZIE SZLI Z KWIATEM DO LUDZI

JAK DO POETÓW MUZA…”

K.J.G; Wróble Wielkanocne

Wiosenny cykl świąteczny zaczyna się od Środy Popielcowej i trwa do Zielonych Świątek. Niedziela Wielkanocna przypada na pierwszą niedzielę po pełni Księżyca, po wiosennej równonocy.

W Wielki Czwartek i Piątek przygotowywano świąteczne przysmaki. Nasze babcie miały wszystko pod kontrolą. To właśnie w te dni piekły bułki, kołacze, baby, gotowano barszcze białe – żury na zakwasie. Każdy wiedział co ma robić. W Wielki Piątek babcie gotowały dla nas jajka na twardo w cebuli aby miały ładne kolory do robienia pisanek. Każdy się starał jak mógł aby pisanki były piękne – wyjątkowe. Jajko to symbol życia i siły – było i jest najważniejszym atrybutem świąt Wielkanocnych.

Według staropolskiej tradycji potraw w koszyku powinno być siedem, bo siódemka jest znana jako liczba święta i symbol doskonałości, z nią łączy się pojęcie pełni.

Śniadanie wielkanocne ma wszędzie charakter uroczystego i obfitego posiłku. Po czterdziestodniowym poście, czas spełnienia się marzeń o pełnym brzuchu.

Śniadanie zaczyna się od święconego, czyli darów bożych poświęconych przez Kapłana w Wielką Środę. Z koszyka ze święconką matka obiera jajko lub więcej i dzieli je na talerzyku na tyle cząstek ilu jest domowników. Przekazuje talerzyk ojcu który rozpoczyna składanie życzeń dzieląc się z każdym poświęconym jajkiem. Każdy między sobą składa sobie życzenia i zaczynają świętować Zmartwychwstanie Pana.

„Wielka Noc dla wszystkich jest bardzo wesoła, całe chrześcijaństwo „Alleluja” woła. I my się radujemy bośmy chrześcijanie- daj nam szczęście, zdrowie, pogodę ducha Zmartwychwstały Panie!

Byśmy Królowali na wiek wieków w niebie! Dziś Jezus zmartwychwstał i my zmartwychwstaliśmy. Pójdźmy do spowiedzi z grzechów się słuchajmy. Zrzućmy grzech z sumienia, który nas krępuje Jezus Zmartwychwstały wszystko nam daruje. Wtedy się odrodzi i nas dusza wesoła, każdy „Alleluja” wesoło woła.”

Zdrowych i spokojnych świąt Wam życzę.

EVELINE

Palmy blogerek, fot. Sara Prekurat



Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”



Każdy dzień

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Każdy dzień zaczyna się tak samo Godzina 6.15 zaświecone światło w celi, to znak, że czas wstawać. Otwieram oczy i co? Znów widzę sufit a na nim jarzeniówka, która cholernie razi w oczy. No i co? Trzeba się podnieść, aby się ogarnąć do apelu. Przecież on nie poczeka. Szybka kawa, papieros i stoimy po jednej stronie celi, czekają kiedy drzwi (klapa) się otworzą, wejdzie oddziałowa lub oddziałowy po to, żeby sprawdzić, czy przypadkiem w nocy nie przepiłowałyśmy krat i czy żadna z nas nie dała dyla. Następnie oczekujemy na śniadanie z nadzieją, że dostaniemy coś fajnego.Od rana oczywiście włączony telewizor, który po kilku godzinach mam ochotę wystawić za drzwi. Ileż można patrzeć na stałe punkty programu osadzonych ze mną dziewczyn. Jak nie sąd rodzinny, to karny, potem „Malanowski”, „Policjanci i policjantki”, „W 11”, „Dlaczego ja”. Czasem intensywnie myślę o tym, zadając sobie pytanie: czy one nie mają swoich problemów?.

W ciągu dnia staram się odpocząć od tego intelektualnego bagna w TV. Zbyt dużego pola popisu w tym miejscu nie mam. Zostaje książka, krzyżówki, list do mojego ukochanego i dzieci. Jestem tu rok i w najgorszym wypadku drugie tyle przede mną.

Mam taki uraz do zielonego (zielone łóżka, szafki, talerze, sztućce, stojak na buty, wieszak), że na wolności ten kolor będę omijała szerokim łukiem.

Obiad planowo mamy o godzinie 13.00. Jednak ostatnio z przyczyn mi nieznanych są straszne opóźnienia.

Kolacja o 17.00. Drugi apel o 19.00.

Każdy dzień jest prawie taki sam. I tak mija tydzień, miesiąc, rok.

Smutne i monotonne życie.

Takie zajęcia, jak „Piszę, więc jestem” (blog eWKratke), dla mnie osobiście są wielką przyjemnością. Choć na chwilę mogę wyjść z celi i oderwać się myślami od tego, co mam 24 godziny na dobę.

Tu docenia się wolność, to wszystko, co jest po drugiej stronie murów.

Do swojego wyroku podchodzę, jak do zadania. Jest wina – jest kara. Trzeba odpokutować. Zamknąć ten rozdział życia i wrócić do domu – do ukochanego i dzieci.

Gorzuleczka

Moje imię rozpoczyna się na literę „A”

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Moje imię rozpoczyna się na literę „A”. Do czterdziestki mi niedaleko. Mam czworo dzieci, które kocham nad życie. Zanim tu trafiłam, miałam piękne życie i głowę pełną pomysłów… Uwielbiam podróże i pewnie dlatego ukończyłam turystykę. Lubię taniec, dobre jedzenie, żagle, kocham czytać kryminały. Gdy będę stara i brzydka, a dzieci pójdą na swoje, zamierzam kupić drewniany domek w Bieszczadach. Wcześniej odwiedzę „Empik” i zabiorę ze sobą całą przyczepę książek. Lubię widzieć uśmiech na twarzach ludzi, i dlatego staram się im pomagać. W tym przykrym miejscu, w którym tkwię od roku, radość innej, współosadzonej jest droższa od pieniędzy.

A

WOLNOŚĆ – BYCIA SOBĄ!

Otwarcie Filii Parku Rzeźby w Areszcie Śledczym na Grochowie , fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Jestem szczęściarą, bo nie potrzebuję ładnej bielizny, perfum aby potwierdzić moją kobiecość – moje Ja. Dla mnie kobiecość to siła, mądrość, umiejętność dokonywania właściwych wyborów, troska, wrażliwość. To po prostu człowieczeństwo, a niektórym tego brakuje. Prawdziwa uroda to nie makijaż, włosy których naturalnego koloru już prawie nikt nie pamięta, sztuczne rzęsy i obciachowe długie paznokcie.

To nie my – naturalne kobiety!

Kobiecość nie potrzebuje wysokich obcasów, obcisłych sukienek, wyzywających spojrzeń, widocznej bielizny. Dla mnie widok bielizny to dowód zwykłego niechlujstwa. Można wyglądać i czuć się spoko w golfie, dżinsach a nawet w kaloszach.

Kobiecość to my – nasz błysk w oku, uśmiech, głośny śmiech, czasami słone łzy, wdzięk – urok, tembr głosu, świadomość swojej wartości. Jestem właśnie taką kobietą.

EVELINE

W drodze

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

A więc jadę. Od miesiąca na to czekam. Jadę na zabieg do innego zakładu. Spakowałam się i myślę, czy zmieszczę się w kilogramach. Zastanawiam się nad tym, bo w transport można wziąć ze sobą jedną torbę rzeczy nieprzekraczającą 30 kg. Niby dużo, ale wcale tak nie jest. Ciuchy, książki, przybory do pisania, szampon, proszek i kilogram za kilogramem leci. Mam parę zużytych rzeczy, które wyrzucę w magazynie (schodzone buty, szklaną miskę, której nie mogę już mieć).

Dobra, torba spakowana. Na szczęście ktoś mi ją podwiezie wózkiem do samochodu.

W magazynie spotykam dziewczyny, które będą jechać ze mną. Oprócz mnie, jeszcze cztery. Jedną znam, więc będzie z kim pogadać. To dobrze, bo czekają nas trzy godziny jazdy. Co najmniej!

Nic nie piłam, żeby czasami siku mi się nie zachciało i hops do samochodu. A nie, jeszcze trzeba zapakować bagaże. Dwie torby ważą chyba z tonę. W rzeczywistości nie przekroczyłam 30 kg. Czym torba cięższa, tym niżej ją wpychamy. Cieszę się w duchu, że nie wszystkie tyle ważą. Na szczęście to nie jest najcieplejszy dzień w roku, ale i tak jesteśmy zgrzane.

Teraz pozostaje zapakować siebie i ruszamy w drogę!

U wszystkich widać podekscytowanie. Jedne się cieszą, inne boją, bo nie wiedzą, co je czeka. Ja jestem ciekawa, ale tylko dlatego, że już tam kiedyś byłam, więc wiem, czego się spodziewać.

Ruszamy. Oglądamy widoki podglądając przez małe okienko i wymieniamy się informacjami, co w nowym zakładzie wolno, jak można dzwonić i tym podobne. Tematy kończą się po około godzinie i resztą drogi spędzamy w milczeniu, przerywając ciszę od czasu do czasu jakimś drobiazgiem.

Wyjechałyśmy o 9.15, jest 13.20 i jesteśmy na miejscu. Wysiadamy z  samochodu, wyciągamy torby. I tu nie jest już tak słodko – nikt nam toreb nie podwiezie na wózku. Więc ciągniemy te bagaże po ziemi. Niestety magazyn jest na piętrze, więc wciągam tę swoją tonę po dwa schodki. Na górze czuję, że moje płuca są w gardle i brakuje mi powietrza. Wyglądam jak ryba wyciągnięta z wody i myślę sobie, że tak właśnie muszą się czuć alpiniści, gdy dostaną się na szczyt góry.

Siadam na ławce w poczekalni i na tym koniec transportu. Pozostaje tylko czekanie.

Monika

Wybory. Jest nas już prawie połowa

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Przeżyłam majowe wybory do Parlamentu Europejskiego w Areszcie. Dzięki ciszy i skupieniu więcej czasu mogłam poświęcić na śledzenie w prasie i w telewizji wydarzeń politycznych. Byłam uważniejsza…. No i jestem bardzo dumna z nas – kobiet (choć moja rola była żadna, poza ogólnie mówiąc postawą emancypantki z krwi i kości, urodzonej feministki – ale „zdrowej”, przyjaznej mężczyznom). Stwierdzam – było nas rekordowo dużo! Aż 47% spośród wszystkich zarejestrowanych kandydatów w wyborach stanowiły kobiety. To procentowy rekord.

Coraz więcej kobiet nie tylko głosuje, ale decyduje się na działalność polityczną.  Z wyborów na wybory rośnie liczba kandydatek ubiegających się o mandat.

W więzieniu solidarność kobieca jest silniejsza niż w rzeczywistości. Tzn. w relacjach więziennych oczywiście nie…, nie o tym tu mowa.

Kobiety z zasady są pilne, w więzieniu uważnie śledzą wydarzenia polityczne i chętnie się angażują w wybory. Na wolności żyją w większym zamęcie, w biegu…. Chętnie wspierają inne kobity walczące o urząd prezydenta lub burmistrza.

A kobiet jest coraz więcj i ten trend jest zauważalny i z pewnością będzie trwały.

Kobiety w odosobnieniach wspierają inne „walczące siostry” bardzo chętnie – choć ciągle trudno im się dostać na miejsce 1 na listach….

Aresztowane i skazane chcą głosować, są merytorycznie przygotowane, wiedzą na kogo i dlaczego… Są bardzo wymagające i krytyczne, często zupełnie inaczej niż na wolności.

Nie zmienia to faktu, że jest z „Kobietami” ogólnie mówiąc „lepiej”, to ciągle nam trudno i tym wybieranym i wybierającym.

Co do wybieranych – to może najlepszy, choć nie wiem, czy idealnym rozwiązaniem – instrumentem zwiększającym udział kobiet w polityce – jest nie tylko parytet, ale nap. „suwak” – czyli naprzemienne umieszczenie kobiet i mężczyzn, co dodatkowo powinno być połączone z analizą szans danego komitetu na mandaty w poszczególnych okręgach. A co do wybierających – powinniśmy mieć wszystkie swobodne prawa wyboru – także w więzieniu, bo przecież w tym miejscu nasz los w dużo większym stopniu niż na wolności spoczywa na barkach rządzących, tj. wybieranych, a w dużo jednak mniejszym stopniu ten więzienny byt zależy od nas samych…

Pozdrawiam, jedna z wybierających w Areszcie – Pozytywna