Dzień Matki

1-DSC_0256

 

Wszystkim Mamom na całym świecie pragnę życzyć wytrwałości w ciężkich i trudnych chwilach, sił, by się nie poddawać, by wszelkie troski przegnał wiatr i osuszył łzy serca, by na Waszych twarzach gościł uśmiech, który rozpromienia buźki Waszych dzieci. I przede wszystkim tego, aby każda Mama, czy ta bardzo młoda, czy ze sporym stażem, była doceniona. Bo te nasze Mamy to są Super-Mamy.

 Przypomniał mi się stary wierszyk i pragnę ten wierszyk zadedykować wszystkim Mamom w imieniu dzieci, które są chore i nie mogą tego zrobić; mamom, które straciły swoje dzieci; mamom, które nie mogą dziś zobaczyć swoich dzieci i tym, które mamami zostaną lub już zostały chwilkę temu – tak czy siak dla Was wszystkich, kochane Mamy…

 Mamo, mamo coś Ci dam,

Jedno serce, które mam.

A w tym sercu róży kwiat.

Mamo, mamo – żyj sto lat!

Z wyrazami szacunku, chylę czoła wszystkim Mamom,

Iwona

Mój zmierzch

1-IMG_20150321_012736

Zamknięta na cztery spusty, otulona kocem, bo trochę mi zimno – ej ty, wiosno, postaraj się bardziej, dmuchnij ciepełkiem proszę…

Metalowopancerne okno – żal, nawet Julią być nie mogę. Stoi taborecik przy łóżku, za szafkę nocną robi, a na taboreciku książki cztery tomy, herbatka już zimna, zagrzewam umysł do czytania. “Zmierzch” czytać będę, romansu wampirzo-wilkołaczego mi się chce :).

Cholera, błąd. Oglądam “Zmierzch” w TV, no i po co… Edward, do którego miał być ślinotok, wygląda, jak by miał anoreksję, posmarowany balsemem Dove z drobinkami… Ej, reżeser miał mało hajsu na aktorów i efekty specjalne?

Czytam, och jak pięknie, śliczne wampirki, moje serce kradnie Jacob. Matko, ale cicho. Oczka mi błyszczą, mówię koleżance, że książka jest bombowa, a Jacob urywa dupę.

Myślę sobie, czy gdzieś tam na świecie jest sobie taki Jacob, nie musi być wilkołakiem. Jak jest, to moża jakaś reklama: “Cześć, jestem fajna, mam zadatki na żonę, umówisz się ze mną?”.

Dobrze mi, bo przenoszę się w tamten świat, inny mój świat.

Iwona

Potwór

scan0279

POTWÓR- stworzenie budzące odrazę, strach, najczęściej postać bardzo zła. Piesek- zwierzątko udomowione, mówi się przyjaciel człowieka. Gdy pieska zaczyna się bić, źle traktować, piesek zaczyna robić się zły warczy jest gotowy gryźć, bo będzie się bronił. A co się stanie, gdy wsadzimy kij w mrowisko?:) Każdy wie… To może z innej strony polecam naszym Czytaczom, aby poszukać w Internecie o eksperymencie, który się nazywa „ efekt lucyfera”… Być może większość zrozumie, czym jest psychika ludzka. Człowiek cierpi, gdy jest nieszczęśliwy, cieszy się i jest szczęśliwy gdy jest spokojny i jest mu dobrze. Mamy prawo czuć nadal. Jesteśmy częścią tego świata, częścią naszych rodzin, które na nas czekają, mamy dzieci które tęsknią za nami…

Wy macie problemy w borykaniu się z życiem codziennym. Nie jest wam łatwo, my to wiemy, przecież każda z Nas zna życie przed trafieniem tu… Macie rację, że nam wiele problemów odchodzi, bo nie musimy się martwić o jedzenie, rachunki za prąd, wodę czy inne media, ale czy ci co nas linczują słownie czują się przez to lepiej? Żadna z nas nie chciała takiego życia, trafić do pierdla i luz. Większość z Was boli to, że kobiety piszące naszego bloga, to kobiety siedzące za morderstwa i jakim prawem narzekają! A….. takim, że nikt z Was nie zna spraw, ani nas prywatnie i ocenia. Jak książkę po okładce… Jesteśmy ludźmi, nie narzekamy. To ból, że większość z nas nie może nic zrobić, by naprawić błędy, bo czasu nie można cofnąć. Wicie co, każdemu człowiekowi, który tu pisał, że musi się martwić co dzieciom do garnka włożyć, oddałabym swój każdy ciepły posiłek, przyszłabym do każdego, zrobiła pranie, poprasowała, ugotowała, posprzątała, zajęła się dziećmi, podała do stołu, a zapracowanym mamom i zmęczonym wymasowała stopy i plecy gdybym mogła… Chorym dzieciom w szpitalu bym usługiwała. Przebrałam się za jakiegoś śmiesznego trola i je rozśmieszała, by choć na chwilę pojawił się u nich uśmiech… Starszym ludziom bym pomagała we wszystkim. Dla nas to nie jest ujma. Nas to boli, że siedzimy bezczynnie. Gdybym mogła, lecz nie mogę i nic nie poradzę na to.

Przestępstwo, za które siedzę, to ból mojego sumienia, który nigdy się nie skończy, nigdy nie przeminie. Tylko czy pisanie naszych historii życia w myśleniu hejterów coś zmieni, założę się, że nie… No właśnie. Przykro mi, że jest wam źle, cierpicie, zmagacie się z niesprawiedliwością.

Ja Wam życzę, aby każdego dnia w waszym życiu świeciło słońce, byście szczęśliwi chodzili, a łzy tylko radości gościły.

Każdy dzień z naprawy samej siebie dedykuję swojej kochanej córeczce oraz kochanej mamie. To dla nich wszystko zniosę, to dla nich dźwigam swój krzyż.

IWONA

Odpuścić i przyznać się do błędu

1-DSC_0331

…Pewien mężczyzna przemierza wiele mil, żeby poprosić o radę najmądrzejszego guru w całym kraju. Kiedy przybywa na miejsce, pyta mędrca:

  • O, najmądrzejszy, jaki jest sekret szczęśliwego życia?
  • Dobra ocena sytuacji – odpowiada guru.
  • Ale, najmądrzejszy z mądrych – pyta dakej mężczyzna – jak posiąść umiejętność dobrej oceny sytuacji?
  • Przez złą oceną sytuacji – mówi guru.

Nie myślę nikogo tu umoralniać, gdyż każdy ma swój rozum. Po prostu niedawno zaczęłam patrzeć inaczej na świat, na ludzi, którzy nas otaczają. Być może dlatego, że znalazłam się „w tym miejscu” patrzę inaczej, choć podobnie jak na wolności (lecz tu nie mam różowych okularów).

Każdy człowiek w swoim życiu popełnia błędy, za które później ponosi konsekwencje. Zawsze usprawiedliwiałam swoje błędy, z których zdawałam sobie sprawę, bo wychodziłam z założenia, że każdy ma do tego prawo. Niezależnie od tego, czy słuchałam sowjego sumienia. Rzadko kiedy brałam odpowiedzialność za swoje błędy, np. mówiąc: „Ty miałeś rację, a ja się myliłam”. Wymaga to wielkiej odwagi, więc rzadko robiłam coś takiego. Natrudniej przyznać się do błędu.

Kiedyś w którymś mieście prokurator okręgowy dowiedział się, że mężczyzna oskarżony (przez niego) o gwałt spędził w więzieniu kilkat lat i okazał się niewinny. Zdając sobie sprawę, że jego błąd kosztował życie innych osób, jak również jego współpracowników, powiedział, że miał sposobność i dysponował niezbędnymi informacjami, ale ich nie wykorzystał. I nie wie, co teraz podejmie sąd. Ale w sądzie jego sumienia z pewnością został potępiony za swą niedbałość i brak kompetencji, słabość charakteru i lenistwo.

Zasadniczy problem naszych błędów polega na tym, że możemy nie rozumieć czegoś, co nam powiedziano i nie stanąć na wysokości zadania. Najlepiej wtedy przyznać się do winy, by dalej nie szukać…

Wiadomo, że umysł chce bronić się przed cierpieniem i posługuje się dysonansem, samousprawiedliwia się, a dusza pragnie wyznać prawdę…. 🙂

Pozdrawiam, Biała

Witaj, Wiosenko!

1-DSC_0086-001

Mogłoby się wydawać, że nadejście wiosny w tym miejscu to nic nadzwyczajnego – dzień jak każdy inny, szara rzeczywistość, my i tak cały czas zamknięte. Jednak ta pora roku jest magiczna nawet w tym miejscu. Gdy otwieramy oczy rano i widzimy pierwsze promyki słońca zaglądające do nas przez kratki od razu dzień zaczynamy z uśmiechem na buziach – żyć się chce. Nawet oddziałowa nie wkurza tak bardzo ;). Po prostu słonko nadaje nam chęci do życia. Nasza cela od rana tętni życiem: poranna kawka, toaleta, pranko, wszystkie czynności wykonujemy z chęcią, nie tak jak w zimowy ospały poranek. Z niecierpliwością czekamy na spacerek, by móc wygrzać się na słoneczku. My nie cierpimy na przesilenie wiosenne – WIOSNA NAS USKRZYDLA.

Miśka, Kaczi, Magda

Wierszyk na Wielkanoc

1-DSC_0208

Coraz bliżej Święta – złóżmy więc życzenia,

aby nie zabrakło jajek do dzielenia.

W lany poniedziałek dwa wiaderka wody,

zdrowia, spełnienia i ducha pogody.

WSZYSTKIM CZYTAJĄCYM ŚLEMY POZDROWIENIA.

Małgosia

Wiara

5-DSC_0369

Są dni, kiedy po prostu nie widzę już sensu swego istnienia, szukam sposobu, aby ulżyć sobie, przychodzą okropne myśli do głowy, szukam ucieczki na zawsze…

I przychodzi chwila, ułamek sekundy, kiedy mówię „Boże, nie pozwól mi w tym stanie długo trwać” i zaczynam się modlić. Po pewnym czasie czuję ulgę, czuję lekkość ciała i duszy.

Nauczyłam się rozmawiać z Bogiem, mówić co czuję, płakać i prosić o łaski Boże.

Nie zawsze tak było.

Kiedy zmarła mi mama straciłam wiarę. Kiedy popełniłam przestępstwo znienawidziałam siebie i długi był proces odzyskiwania wiary w siebie, ludzi i Boga.

Dziwne jest to moje życie, jedno jest pewne, wszystko co mam – mam na własne życzenie. Nikogo nie obwiniam, choć mogłabym, ale staram się iść do przodu, żyć w zgodzie z Bogiem i widzę sens – głęboka wiara, że Bóg jest ze mną pomaga mi w codziennym życiu.

Swój post chcę zadedykować ludziom, którzy teraz zastanawiają się „co dalej będzie, co robić, jak żyć?”.

Proszę wierzyć, wierzyć, że wszystko się ułoży, ból mnie, rany się zagoją.

Wiara uskrzydla, uczy latać.

Pozdrawiam.

Aneta

Czego boję się po opuszczeniu ZK…

1-DSC_0757

Po wyjściu z tego miejsca nie tyle boję się, co raczej mam obawy co do zaczęcia życia od nowa. Zastanawiam się, czy dam sobie radę ze wszystkim. Przede wszystkim, czy dam radę odejść od towarzystwa z przeszłości, które nie wpływało na mnie pozytywnie. Gdy zdałam sobie z tego sprawę, to dalej wolałam nosić różowe okulary, bo tak było lepiej, a nawet ciekawiej… Teraz już nie mam różowych okularów, bo życie w ZK dało mi dużo do myślenia. Dlatego też obawiam się społeczeństwa na wolności, które będzie mnie otaczać – życie, od którego trudno uciec, a na bezludnej wyspie sam człowiek nie da rady egzystować. Mam swoje cele, do których będę dążyć, lecz wiem, że nie będzie łątwo. Dlatego też z góry zakładam, że dma sobie radę i przeskoczę obawy, nie musząc już zakładać różowych okularów. Dojrzali ludzie gromadzą dowiadczenia, które pozwalają przeżyć. Wiem, że chcę zmienić swój świat na lepsze i dlatego zacznę od „własnego ogródka”. A jeżeli coś mi się nie uda, będę to traktować jak szlif, który jubiler robi na diamencie, aby powstał z niego brylant. Te szlify nie zniszczą, one uczynią mnie (i każdego człowieka, który będzie chciał dążyć do celu) mądrzejszą i silniejszą. Zrozumiałam swoje doświadczenia i te dobre, i te złe, dzięki wysiłkowi. Nie jestem aż tak mądra, może tylko jest trochę więcej we mnie mocy – jak w dobrym winie.

Pozdrawiam 🙂

Lucy

Wybory

1-wybory

Wybory – powoli się zbliżają. Kandydaci wystawieni i co? Na kogo zagłosować? Chciałabym oddać głos na kogoś, kto zrobił już coś dobrego w trakcie swojej kariery politycznej. I ma plany no to, żeby Polska była lepszym krajem. Czy partia ma dla mnie znaczenie? Chyba tak, ale nie chciałabym oddawać swojego głosu biorąc tylko pod uwagę to, żeby nie wygrała partia, z której ideologią się nie zgadzam. Uświadomiłam sobie, że nie wiem nic konkretnego na temat przyszłych planów ani planowanych osiągnięć kandydatów. Oglądam wiadomości i widzę na razie jak jedni drugich obarczają winą za niepowodzenia i nieprzemyślane decyzje. Zamiast konkretnych planów słyszę tylko dobre chęci polityków. Mając tylko to – jak mam zadecydować kogo wybrać? Czemu nie ma podsumowań i rozliczeń tego, co robią konkretnie politycy i tego, czego nie robią? A może są, a ja o tym nie wiem? Chciałabym wiedzieć to wszystko o ludziach, których wybieram, po to by prowadzili mój kraj do większego rozwoju, lepszego bytu. Ale jak to zrobić? Jak przesiać sieczkę, którą oglądam w TV i odnaleźć konkrety? Jak mam wybrać? Chcę zagłosować, ale na kogo? Jak być świadomym wyborcą?

Monika

 

Więzienne miłostki

1-1-DSC_0087-001

Dziwi mnie to, że ludzie – praktycznie nie znając się – podejmują pochopne decyzje i zawierają związki małżeńskie.

W miłość od pierwszego wejrzenia nie wierzę, uważam to za nietrwałe zauroczenie i potrzebę chwili. Tylko nie bardzo rozumiem, po co??? Czy chodzi o widzenia wewnętrzne, a może o pomoc finansową, a może jeszcze o ogólne zainteresowanie, potrzebę dowartościowania się? Osobiście nie wyobrażam sobie związać się facetem, którego tak naprawdę nie znam. Pisanie listów nie odzwierciedla charakteru drugiego człowieka… Kartka przyjmie wszystko :-).

Możliwe, że niektórym wyda się dziwne moje zdanie na ten temat, ale po prostu staram się myśleć realnie.

Kaczi